24.09.2024, 09:00 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.09.2024, 09:04 przez Brenna Longbottom.)
To że Atreus zaczął krzyczeć na nią od progu, nie było jakoś specjalnie zaskakujące - zdarzyło się im już na siebie nawzajem wściekać, czasem wrzeszczeć, sugerować zamiany na mózgi z kozami, kierować do tego drugiego groźby karalne i tak dalej. Wprawdzie gdy rytuał stracił na intensywności trochę mniej, ale czasem dalej miewała ochotę go zamordować, i była pewna, że on też nie raz chciał ją udusić. Można było wręcz uznać, że ta reakcja na jej pojawienie jest normalna i do pewnego stopnia nawet pokrzepiająca, bo oznaczała, że auror ma się już co najmniej nieźle, skoro ma siłę, żeby na dzień dobry pokrzykiwać z takim zapałem. I absolutnie rozumiała, że miał jej dość – też miała go okropnie dość, a tego że i tak tu przyszła, to miała dość podwójnie.
Ale jako żywo, nie za bardzo rozumiała oskarżenia o obrażanie jego wąsa. Może i by kiedyś tego obraziła, gdyby jakiegoś miał. Zakładając, że wydzierał się tak sądząc, że do środka weszli uzdrowiciele, wciąż coś było nie tak, bo chyba nie obrażaliby nieistniejącego zarostu?
– Cholera, gorzej z tobą niż myślałam – stwierdziła, przestępując przez próg. – Wiem, że to może być absolutny szok, ale ktoś musi cię uświadomić. Atreus, ty nie masz wąsa – oświadczyła, zatrzymując się parę kroków od łóżka i mierząc go spojrzeniem w poszukiwaniu siniaków, ran ciętych, klutych i szarpanych, opatrunków i ewentualnie przegapionych dotąd wąsów. Żadnych wąsów jednak nie odnotowała. Znaczy się jak nic musiał oberwać w głowę. – Ale jest taki niszowy produkt Potterów, który kiedyś dla zabawy opracował dziadek, hoduje brodę i wąsy, w trochę losowych kolorach, gdyby to miało ci poprawić humor.
Prawie mu współczuła tego, że tutaj tkwił i to jeszcze w dodatku, kiedy najwyraźniej czuł się w miarę nieźle. Przebywanie w klinice mogło doprowadzić człowieka do szału.
– Niech zgadnę, uzdrowiciele zmówili się przeciwko tobie i uznali, że powinieneś leżeć w łóżku, chociaż nie ma do tego absolutnie żadnych, logicznych powodów, poza jakimś drobnym pęknięciem żeber czy coś takiego?
Rodzina w szpitalu potrafiła być przydatna, ale czasem dawała też w kość (chociaż Brenna podejrzewała, że w tym wypadku jednak Atreusowi "coś" było i że wcale nie zatrzymano go w szpitalu tak zupełnie bez powodu, bo jednak jak ktoś był zdrowy, to z Kliniki szybko go wykopywano). Może Brenna powinna się cieszyć, że Danielle już nie pracowała w szpitalu, bo właściwie to pewnie widząc tutaj kuzynkę, próbowałaby ją przebadać tak z rozpędu, na wszelki wypadek.
Ale jako żywo, nie za bardzo rozumiała oskarżenia o obrażanie jego wąsa. Może i by kiedyś tego obraziła, gdyby jakiegoś miał. Zakładając, że wydzierał się tak sądząc, że do środka weszli uzdrowiciele, wciąż coś było nie tak, bo chyba nie obrażaliby nieistniejącego zarostu?
– Cholera, gorzej z tobą niż myślałam – stwierdziła, przestępując przez próg. – Wiem, że to może być absolutny szok, ale ktoś musi cię uświadomić. Atreus, ty nie masz wąsa – oświadczyła, zatrzymując się parę kroków od łóżka i mierząc go spojrzeniem w poszukiwaniu siniaków, ran ciętych, klutych i szarpanych, opatrunków i ewentualnie przegapionych dotąd wąsów. Żadnych wąsów jednak nie odnotowała. Znaczy się jak nic musiał oberwać w głowę. – Ale jest taki niszowy produkt Potterów, który kiedyś dla zabawy opracował dziadek, hoduje brodę i wąsy, w trochę losowych kolorach, gdyby to miało ci poprawić humor.
Prawie mu współczuła tego, że tutaj tkwił i to jeszcze w dodatku, kiedy najwyraźniej czuł się w miarę nieźle. Przebywanie w klinice mogło doprowadzić człowieka do szału.
– Niech zgadnę, uzdrowiciele zmówili się przeciwko tobie i uznali, że powinieneś leżeć w łóżku, chociaż nie ma do tego absolutnie żadnych, logicznych powodów, poza jakimś drobnym pęknięciem żeber czy coś takiego?
Rodzina w szpitalu potrafiła być przydatna, ale czasem dawała też w kość (chociaż Brenna podejrzewała, że w tym wypadku jednak Atreusowi "coś" było i że wcale nie zatrzymano go w szpitalu tak zupełnie bez powodu, bo jednak jak ktoś był zdrowy, to z Kliniki szybko go wykopywano). Może Brenna powinna się cieszyć, że Danielle już nie pracowała w szpitalu, bo właściwie to pewnie widząc tutaj kuzynkę, próbowałaby ją przebadać tak z rozpędu, na wszelki wypadek.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.