• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 … 16 Dalej »
[02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine

[02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#32
24.09.2024, 11:25  ✶  

Nie odpowiedziała mu, nie zamierzała dyskutować o wzajemnym szacunku, bo w sumie najwyraźniej nie istniał. Nie miała zamiaru dalej w to brnąć, spierać się z nim. Niech spierdala na drzewo. Na jej twarzy widać było obojętność, zależało jej na tym, żeby nie widział, że strasznie ją wkurwił. Najchętniej sięgnełaby po papierosa, ale wiedziała, że palenie w lesie nie było wskazane, to też ją kurewsko irytowało, i nie ułatwiało jej przechadzania się po tym lesie. Żałowała, że znaleźli się tutaj tylko we dwójkę, tyle, że teraz nie mogła już cofnąć podjętej decyzji.

Nie wydawało jej się niczym nienaturalnym to, że ją tak do niego ciągnęło. Uczucia, które pojawiły się niby znienacka musiały być bardzo mocno w niej zakorzenione. Nie kocha się kogoś tak mocno przez chwilowy zachwyt. To musiało być coś więcej. Nie kwestionowała tego, tak musiało być, wręcz przeciwnie strasznie podobało się jej to, jak na nią patrzył.

Gdyby tylko wiedziała, że dali się wplątać w jakąś grę, ich umysły zostały oszukane, weszli w rolę jakby nie było w tym nic dziwnego, jakby to było jedyne, co znali. Nie walczyła z tym w żaden sposób, bo nawet przez chwilę nie poczuła, że to może nie być prawdziwe, że to tylko iluzja, że są jedynymi materialnymi bytami w tym dworku.

- Bardzo dobrze się składa, bo to słońce nie zamierza cię nigdy opuścić. - Nie miała pojęcia, jak to możliwe, że żyli bez siebie przez tyle lat. Wtedy czuła, że czegoś jej brakuje, teraz miała wszystko na wyciągnięcie ręki, tuż obok siebie. To było niesamowite. Nie widziała w nim mroku, był najlepszym, co ją w życiu spotkało.

- W bajkach potwory porywały księżniczki, a ty jesteś prawdziwym księciem, a nie potworem. - Może nawet wydawało jej się to atrakcyjne, ucieczka w aurze tajemniczości do miejsca, w którym nikt nie mógłby ich odnaleźć, jednak wiedziała, że na dłuższą metę by się to nie sprawdziło. Zdecydowanie lepiej było zrobić wszystko po kolei, tak jak inni od nich oczekiwali, a później wreszcie będą mogli wieść życie, o którym marzyli.

Wszystko działo się szybko, nie mieli żadnego wpływu na osoby, które ich mijały, teraz byli jednymi z wielu, którzy chcieli uratować swoje życie, właściwie póki co nie miała pojęcia przed czym. Nie wiedziała kto, lub co było zagrożeniem. Nie chciała tego widzieć, pozwoliła się podnieść Charlesowi, zająć mu się wszystkim, chociaż może i ona powinna o nich zawalczyć? Czuła się jednak taka słaba, niedoświadczona, nie posiadała odpowiednich umiejętności, które mogły przydać się podczas walki z zagrożeniem. Była wychowywana w duchu, że kobiety powinny polegać na mężczyznach, nie musiały nigdy sięgać po siłę, tylko czy aby na pewno, przez moment pojawiła się dziwna myśl, że mogłaby sama się obronić, ich obronić, ale bardzo szybko zniknęła.

Charles jej nie zostawił, nadal ją obejmował, nie uciekł stąd sam. Czekał, aż ktoś postanowi im pomóc. To było budujące, przecież była dla niego balastem, nie musiał tego robić, mógł się troszczyć tylko i wyłącznie o siebie. To tylko upewniło ją w tym, że ich uczucie było prawdziwe, że zależało mu na niej całkowicie.

Nie zmieniało to jednak faktu, że znaleźli się w niebezpieczeństwie, na całe szczęście pojawiła się osoba, która zaprowadziła ich na piętro. Beatrice nawet nie zarejestrowała kim była, wtulona w narzeczonego skupiała się tylko i wyłącznie na jego osobie. Nikt inny się nie liczył. W między czasie dotarł do niej głos wuja, jednak nie była w stanie zrozumieć, co mówił, nie mogła się na tym skupić, była za bardzo wystraszona.

W końcu dotarli do jakiegoś pokoju, nie miała pojęcia, gdzie właściwie się znajdują, chyba jej ciotka? tak to była ciotka, zamknęła ich w środku, tylko dlaczego na klucz? Na pewno chciała ich bezpieczeństwa.

Charles posadził ją na szezlognu, dopiero teraz pozwoliła swoim emocjom wziąć nad nią górę, zaczęła szlochać, nie spodziewała się bowiem, że tyle złego wydarzy się podczas ich zaręczyn.

Trwało to dłuższą chwilę, ale wreszcie się uspokoiła, pomagała jego obecność, to, że znajdował się przy niej - bezpieczny. To było dla niej najważniejsze. Nie liczyli się inni członkowie rodziny, rodzice, nikt, tylko on.

Minęło pewnie z pół godziny, kiedy tkwili obok siebie, aż w końcu postanowiła się poruszyć. Nie mogli tu czekać, szczególnie, że wydawało jej się, że głosy na dole ucichły, przerażała ją ta cisza.

- Charles, musimy pójść zobaczyć co się dzieje, nie możemy tu zostać. - Czuła, że jeśli tak będzie to wydarzy się coś złego, właściwie to nie opuszczało ją to uczucie nawet na moment. Wiedziała, że to się skończy źle, że wydarzy się tragedia.

- Chodźmy. - Znalazła w sobie siłę, aby go o to poprosić. Chwyciła mężczyznę za dłoń, aby ruszyć razem w kierunku drzwi. Okazały się być zamknięte, szarpnęła mocniej za klamkę, nie miała pojęcia jakim cudem, ale udało jej się je otworzyć.

Uchyliła je delikatnie, aby wyjrzeć na korytarz, nikogo jednak tutaj nie było. Nadal towarzyszyła im przerażająca cisza, jakby wszyscy żywi zniknęli z tego miejsca.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (16367), Geraldine Greengrass-Yaxley (14781)




Wiadomości w tym wątku
[02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 19.09.2024, 21:41
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 19.09.2024, 22:48
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 20.09.2024, 10:29
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 20.09.2024, 11:47
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 20.09.2024, 13:49
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 20.09.2024, 14:14
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 20.09.2024, 17:48
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 21.09.2024, 11:57
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 21.09.2024, 17:25
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 21.09.2024, 18:16
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 21.09.2024, 18:54
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 21.09.2024, 20:39
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 21.09.2024, 22:23
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 21.09.2024, 22:59
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 22.09.2024, 10:00
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.09.2024, 11:38
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 22.09.2024, 13:08
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.09.2024, 18:43
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 22.09.2024, 20:15
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.09.2024, 21:15
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 23.09.2024, 11:38
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 23.09.2024, 12:30
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 23.09.2024, 13:38
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 23.09.2024, 14:56
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 23.09.2024, 17:37
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 23.09.2024, 20:15
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 23.09.2024, 21:58
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 23.09.2024, 23:18
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 24.09.2024, 00:26
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 24.09.2024, 08:11
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 24.09.2024, 10:30
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 24.09.2024, 11:25
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 24.09.2024, 13:30
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 24.09.2024, 14:14
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 24.09.2024, 15:41
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 24.09.2024, 19:41
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 24.09.2024, 20:25
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 24.09.2024, 21:01
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 24.09.2024, 21:44
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 24.09.2024, 22:17
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 24.09.2024, 23:10
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 24.09.2024, 23:52
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 25.09.2024, 00:57
RE: [02.1966] There ain't no rest for the wicked || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 25.09.2024, 09:48

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa