17.01.2023, 01:10 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.01.2023, 01:13 przez Mackenzie Greengrass.)
Mackenzie być może na ziemi nie byłaby tak skłonna do pomocy, jak w powietrzu. Tutaj, w przestworzach, była jednak całkowicie pewna swego, a w dodatku reagowała niejako odruchowo. Kiedy była w powietrzu, działanie było dla niej czymś znacznie bardziej naturalnym niż odwrócenie się w drugą stronę.
Zniżyła lot, zrównując się z Mavelle. Obserwowała przez chwilę technikę Bonesówny (marną, jak oceniła mimowolnie Green), upewniając się, że zachowanie miotły nie jest skutkiem po prostu braków umiejętności kobiety. Wyglądało jednak na to, że choć niedostatki w tej dziedzinie mogły mieć pewny wpływ to… tak. Kiedy zwolniła nieco, pozwalając się wyprzedzić na tyle, by obejrzeć witki, przekonała się, że miotła najwyraźniej została uszkodzona. Zewnętrzne uszkodzenie mogło wpłynąć na rzucone na nią zaklęcia. Oczywiście, w grę wchodziła też jakaś klątwa albo czarowanie miotły, ale Mackenzie jakoś nie widziała w pobliżu nikogo, kto mógłby odpowiadać za to pierwsze.
- Spróbuję najpierw zatrzymać ją zaklęciem! Postaraj się wyprostować plecy, nie pochylaj się tak! – poinstruowała, mając nadzieję, że przyjęcie odpowiedniej postawy zwolni nieco lot i da im nieco więcej czasu na działanie. Sama odsunęła jedną ręką kieszeń i wydobyła różdżkę. Rzucanie zaklęć z miotły mogłoby być niemądre… ale Mackenzie była ścigającą. Przejęcia kafla i strzelanie goli wymagały puszczania kija, więc utrzymanie się na miotle jedynie za pomocą nóg nie było dla niej czymś nowym.
Poza tym była jedną z Nottów. Nawet jeżeli nie z nazwiska, to na pewno z krwi.
Znów zrównała lot z Mavelle, różdżką celując w miotłę, starając się za pomocą kształtowania ją zatrzymać. Jeżeli to by nie podziałało, mogły przejść do bardziej ryzykownego manewru… z przechwytywaniem w powietrzu. Lepsze to niż rozbicie się na środku mugolskiej wioski.
Miotła nie zatrzymała się całkowicie, ale zaczęła zwalniać i w tej chwili Mavelle raczej dryfowała niż pędziła nad ziemią. Mackenzie, wciąż wyglądająca nieco zabawnie, bo gwałtownie zmieniała kolory w zależności od "tła", podleciała bliżej.
- Na ile jesteś sprawna fizycznie?
Tak.
Wiele wskazywało, że pozostawała przesiadka w powietrzu. Na szczęście teraz przynajmniej poruszały się raczej wolno.
Zniżyła lot, zrównując się z Mavelle. Obserwowała przez chwilę technikę Bonesówny (marną, jak oceniła mimowolnie Green), upewniając się, że zachowanie miotły nie jest skutkiem po prostu braków umiejętności kobiety. Wyglądało jednak na to, że choć niedostatki w tej dziedzinie mogły mieć pewny wpływ to… tak. Kiedy zwolniła nieco, pozwalając się wyprzedzić na tyle, by obejrzeć witki, przekonała się, że miotła najwyraźniej została uszkodzona. Zewnętrzne uszkodzenie mogło wpłynąć na rzucone na nią zaklęcia. Oczywiście, w grę wchodziła też jakaś klątwa albo czarowanie miotły, ale Mackenzie jakoś nie widziała w pobliżu nikogo, kto mógłby odpowiadać za to pierwsze.
- Spróbuję najpierw zatrzymać ją zaklęciem! Postaraj się wyprostować plecy, nie pochylaj się tak! – poinstruowała, mając nadzieję, że przyjęcie odpowiedniej postawy zwolni nieco lot i da im nieco więcej czasu na działanie. Sama odsunęła jedną ręką kieszeń i wydobyła różdżkę. Rzucanie zaklęć z miotły mogłoby być niemądre… ale Mackenzie była ścigającą. Przejęcia kafla i strzelanie goli wymagały puszczania kija, więc utrzymanie się na miotle jedynie za pomocą nóg nie było dla niej czymś nowym.
Poza tym była jedną z Nottów. Nawet jeżeli nie z nazwiska, to na pewno z krwi.
Znów zrównała lot z Mavelle, różdżką celując w miotłę, starając się za pomocą kształtowania ją zatrzymać. Jeżeli to by nie podziałało, mogły przejść do bardziej ryzykownego manewru… z przechwytywaniem w powietrzu. Lepsze to niż rozbicie się na środku mugolskiej wioski.
Rzut N 1d100 - 31
Akcja nieudana
+ 10 (z powodu przewagi Nottów) -> więc wychodzi 41, co oznacza słaby sukces.Akcja nieudana
Miotła nie zatrzymała się całkowicie, ale zaczęła zwalniać i w tej chwili Mavelle raczej dryfowała niż pędziła nad ziemią. Mackenzie, wciąż wyglądająca nieco zabawnie, bo gwałtownie zmieniała kolory w zależności od "tła", podleciała bliżej.
- Na ile jesteś sprawna fizycznie?
Tak.
Wiele wskazywało, że pozostawała przesiadka w powietrzu. Na szczęście teraz przynajmniej poruszały się raczej wolno.