Dosyć szybki ruch, jaki wykonała w jego kierunku nie należał do specjalnie przyjemnych. Poczuła, że zaczęło jej się kręcić w głowie, zachwiała się na nogach, ale udało jej się złapać równowagę. Obraz zaczął jej się nieco rozmazywać. Nie została ranna fizycznie, ale czuła, że zaczyna boleć ją głowa. Nie mogła się pozbyć tego dziwnego uczucia przywiązania, które nawiedziło ją zupełnie przypadkiem, a raczej resztki tego, co po nim została. Wydawało jej się, że zaczyna się robić pusta, jakby ktoś wydarł jej serce, a może nawet jeszcze kawałek duszy. Zimny dreszcz przeszedł jej po plecach. Nie miała jednak czasu, aby teraz się na tym skupić, bo kurwa udało jej się zrobić to, o czym marzyła, kiedy zbliżali się do dworku, tyle że wcale nie zrobiła tego celowo. Miała za swoje, zrobiło się jej nawet głupio, że wcześniej była skłonna go skrzywdzić.
- Obojętne, chociaż wolałabym uzyskać potwierdzenie, więc powiedzmy, że pytam. - Najwyraźniej nie było z nim tak źle, jak się jej wydawało, bo nadal kąsał, czyli był sobą. Dobrze, kamień z serca, może nie uszkodziła go za mocno. Oby tak było, naprawdę wolała, aby to nie było nic poważnego, tak naprawdę przecież wcale, ale to wcale nie chciała go zranić, mieli współpracować. Tyle, że nie do końca była sobą, gdy trzymała kuszę w dłoni, ona by nie chybiła, nie było nawet takiej możliwości. Wiedziała, że stało się tutaj coś dziwnego. Potwierdzały to chociażby te ubrania, które mieli na sobie, przecież gdy pojawili się na terenie dworku byli odziani w rzeczy typowe do wyjścia w teren, te stroje wieczorowe musiały się tu pojawić przez jakieś zaklęcie, rytuał, iluzję, chuj wie z jakim rodzajem magii mieli właściwie do czynienia. Nie potrafiła tego do końca wyjaśnić, bo a to ciekawostka! zupełnie nie znała się na tych umiejętnościach związanych z mieszaniem w głowie. Nigdy jeszcze nie spotkało jej nic podobnego, to wszystko, co wydarzyło się przed chwilą było takie realne, jakby faktycznie miało miejsce.
- Nie umiem za bardzo. - Westchnęła rozczarowana, bo nie nadawała się do udzielania pierwszej pomocy, nie potrafiła mu jej zapewnić, była na siebie wkurwiona, że znowu wychodziły jej takie braki. - Chyba, że mnie poinstruujesz. - W końcu on się na tym znał, gdyby przeprowadził ją przez procedurę pewnie byłaby mu w stanie pomóc, naprawdę chciała to zrobić.
- Pójdę poszukać, nie ruszaj się stąd. - Dodała jeszcze nie wiadomo dlaczego, bo przecież z tą nogą zapewne nie mógłby się nawet podnieść. Zdecydowanie była zestresowana całą sytuacją, która im się przydarzyła. Nie czekała, ruszyła na dół po schodach, aby poszukać jego rzeczy. Dopiero teraz dotarło do niej, że rezydencja nie wyglądała tak, jak ją zapamiętała kiedy się tutaj pojawili. Budynek w tej chwili faktycznie wyglądał, jakby niedługo miał się rozsypać, a przecież dałaby sobie rękę uciąć, że byłaby w stanie odtworzyć to, jak było tutaj kiedyś, w czasach jego świetności. Dziwne.
Nie znalazła jego torby na dole, postanowiła więc wyjść na zewnątrz, dostrzegła daleko na trawie ich rzeczy, a przynajmniej okrycia wierzchnie i jego ekwipunek. Podbiegła więc po to, a po chwili znowu znalazła się w dworku i wspinała po schodach. Okropnie ją to zmęczyło, chociaż przecież nie był to praktycznie żaden wysiłek dla kogoś o jej sprawności fizycznej.
Rzuciła rzeczy tuż obok mężczyzny, sama w końcu przykucnęła przed nim. - Co mam robić? - Kurewsko bała się, że nie podoła, że tylko mu zaszkodzi, starała się jednak wierzyć, że uda jej się mu pomóc.