- Fergus chyba wiedział, że nie korzystam ze skomplikowanych zaklęć zbyt często. - Inaczej na pewno zwróciłby na to uwagę. Nie oszukujmy się, różdżka Norki nie była specjalnie mocno eksploatowana.
- On wyjechał, ale mogę zapytać któregoś z jego członków rodziny o to, czy wszystko z nią w porządku. - Na pewno nie odmówiliby jej pomocy, a może warto było sprawdzić, czy faktycznie jest coś na rzeczy. Nie mogła pozwolić na to, aby jej różdżka była nie do końca sprawna. Nie w czasach w których żyli, z jej umiejętnościami i popsutym kijkiem mogłoby się to zakończyć nieszczęściem.
- Ta woda nie wygląda na taką, w której chciałabym się ochłodzić. Fuuuj. - Wcale nie przeszkadzało jej to, że brat musiał do niej wleźć. Z dwojga złego lepiej on, niż ona, czyż nie?
Nora nie była ciężka, z racji na swoje drobne gabaryty nie ważyła dużo, tylko i wyłącznie przez to stwierdziła, że wskoczenie bratu na plecy nie jest wcale takim złym pomysłem. Miała pewność, że poradzi sobie bez mniejszego problemu z takim obciążeniem.
Roześmiała się, kiedy w końcu ruszyli, to było naprawdę wspaniałe doświadczenie, jakby znowu mieli po kilkanaście lat. Bardzo szybko jednak musieli wrócić do rzeczywistości, bo okazało się, że w tej wodzie czają się druzgotki.
Złapała się go mocniej, kiedy puścił prawą rękę, nie chciała wylądować na tyłku w tej wodzie. Oczywiście Thomas jak zawsze popisał się swoimi umiejętnościami, bo udało mu się odgonić stworzenia.
Gdy poczuła uścisk brata ponownie, postanowiła zaangażować się w walkę ze stworzeniami, chciała mieć pewność, że do nich nie wrócą. Machnęła różdżką i mruknęła pod nosem zaklęcie, wychyliła się przy tym nieco do tyłu. Chciała wyczarować ogień, który popieści te istoty.
Sukces!
Akcja nieudana