Zrobić "wszystko", to tak samo jak zrobić "nic". To musiała być decyzja Laurenta. Nicholas robił mu w tej chwili za wsparcie, doradztwo, towarzystwo. Po to tutaj przyszedł Prewett. Szukał informacji. Ale nie tylko. Szukał rady, szukał wsparcia. Gdyż jak sam wspomniał, miał ucięte kontakty, skończone, albo nie chciał tej sprawy poruszać z nikim innym, jak tylko z Traversem.
Na to Nicholas nie odpowiedział.
- Gerdo... Ewoluowałeś z pionka na figurę. Jego szachownica stała się Twoją. Pozwolisz, aby ją odzyskał?
Odniósł się do słów rozgrywki na planszy rzeczywistości. Wskazując różnice, jak bardzo Lukrecja, będąc pionkiem, ewoluowała w Laurenta, dochodząc do krawędzi wolności. Czy wtedy zrobił nic, czy zrobił wszystko?
Zyskał wolność.
Wolność znów może zostać mu odebrana.
"Mogłem Cię wtedy kupić…" – zastanowił się w myślach, patrząc na Laurenta, któremu pozwolił gładzić swój policzek, zmieniać ułożenie fryzury. Patrzył mu w oczy, swym lodem w jego ciepło. Czy gdyby zrobił to co myślał, Laurent czułby się wolny? Tego nikt nie wie.
Dał mu kilka możliwości do przeanalizowania. Zadał mu proste porównania, kim chce być? Kim chce zostać?"Czujesz moje ciepło?" – padło z ust Laurenta. Nicholas milczał przez moment wpatrując się w niego. Czuł, ale nie pozwalał sobie na stopienie swojego lodu. Mogło między nimi pojawić się para, gdyby się zbliżyli. Jak Lód do Ognia. Ogień niszczący lód, aby powstała woda. Zagotowana, mogła być także niebezpieczna.
- Czuję.Odparł krótko. Lecz czy prawdziwie? Czy skłamał? Nie można było tego odgadnąć. Nie okazywał emocji. Nie zdradzał niczego po sobie. Ucałował jego czoło, jakby chciał je schłodzić swoim zimnem. Uspokoić jego obawy, nerwy i serce. Jakby czyn miał powiedzieć "wszystko będzie dobrze", "poradzisz sobie".