Wiadomość o śmierci Roberta była szokująca. Nicholas nie wiedział jak na to zareagować. Gdy wrócił z pracy do domu, chwilę później podleciała do okna niespodziewanie sowa Stanleya. Pierwszą myślą, było kolejne zadanie, prośba o jakąś interwencję, towarzyszenie, zaproszenie i to podobne. Ale to, co odczytał, sprawiło, że zrobiło mu się przez moment słabo. Musiał usiąść. Te kilka słów, mocno go dotknęły. Robert. Jego mistrz, mentor. Współpracownik. Nagle go nie ma. Wiadomość tę przekazał Rodolpusowi. W końcu także współpracował z Robertem.
Stanleyowi odpisał po kilku godzinach, jak sam przetrawił tę niespodziewanie przykrą wiadomość, z którą ciężko było się pogodzić. Pozostawały jednak pytania – jak? Klątwa? Czy coś innego? Nie pytał. Będzie może na to czas, to się dowie.
Tej nocy nie mógł spać. Lestrange’owi jakoś się udało. Travers nie brał nic na noc, wciąż myślami będąc przy tej stracie. Zastanawiając, co dalej.
Godziny upływały, kiedy zauważył, że z Lestrangem jest coś nie w porządku. Rodolphus musiał przechodzić senny koszmar. Pocił się, rzucał. Zaczął nawet krzyczeć, że Nicholas użył różdżki, aby wyciszyć pomieszczenie. Po odłożeniu jej na bok, odwrócił się w stronę współlokatora.
- Rodolphus, obudź się.Rzucił stanowczo, jakby sądził, że usłyszenie jego głosu, coś podziała. Efekt był jednak negatywny. Położył dłoń na jego czole, chcąc najpewniej sprawdzić, czy ten nie dostał czasem gorączki jakiejś. Różnie to bywa.
- Obudź się do cholery!
Szarpnął nim, trzymając już za ramiona. To jednak też nie pomagało. Czy musi zastosować ostrzejszą metodę? Spróbować nie zaszkodzi. Uderzył go w twarz z płaskiej dłoni w policzek, siedząc tuż obok na pościeli, w piżamowych spodniach.
Gdyby mieli teraz pełnię, Travers mógłby mieć więcej obaw o jego stan psychiczny, sądząc po tym co krzyczał Lestrange. Jak, krzyczał. Ale że było już dużo czasu po tej fazie księżyca, nie musiał stosować innych środków zapobiegawczych choćby przemianie. Z drugiej strony zdolność rodowa nie ukazywała mu, żeby cokolwiek w Rodolphusie się zmieniło. Więc najgorsze można było wykluczyć.