25.09.2024, 14:17 ✶
- Zdecydowanie powinnaś, lepiej o to zadbać zawczasu - zgodził się, bo przecież gdyby nagle jej różdżką odmówiła współpracy to nie byłaby zbyt wesoła sytuacja. - Nie mówię, że zaraz jak skończymy to masz iść, ale dobrze w najbliższej przyszłości, tak przed końcem sierpnia - powiedział spokojnie, skoro nadal byłą wstanie czarować to nie była to paląca potrzeba, jednak faktycznie nie można było tego ignorować.
- Woda to woda, chłodzi, a glony dodatkowo na dłużej - zaśmiał się i po chwili patrzył z zadowoleniem jak
Trochę niepokoił go fakt, ze ta woda nie była tak krótka, a zaklęcie nie odgoni druzgotów żeby mógł w spokoju przejść na drugą stronę. Ale wtedy w sukurs przyszła mu siostra, która wyczarowała ogień odpędzający te magiczne stworzenia i dzięki temu nie musiał już skupiać się na odpędzaniu ich tylko na przejściu przez wodę jak najszybciej. Korzystając z protekcji siostry udało mu się to nad wyraz sprawnie.
- Dotarliśmy na miejsce, dziękujemy za skorzystanie z dyliżanse Figgów, zapraszamy ponownie w przyszłości - rzucił żartobliwie puszczając siostrę i pozwalając jej wrócić na własne nogi, skoro już dotarli na suchy brzeg.
- No i widzisz, idealnie ci wyszło odganianie ich ogniem, bez ciebie byśmy pewnie byśmy się skąpali w tej brudnej wodzie - pochwalił ją i popatrzył krytycznie na swoje nogi. Spodnie mokre do kolan i całe przemoczone buty. Westchnął machając różdżką, aby osuszyć się nieco ciepłym powietrzem. Nie wyszło może idealnie, ale za to już mu nie chlupało w butach z każdym krokiem - nie źle, ale też i nie idealnie, do przeżycia.
- Woda to woda, chłodzi, a glony dodatkowo na dłużej - zaśmiał się i po chwili patrzył z zadowoleniem jak
Trochę niepokoił go fakt, ze ta woda nie była tak krótka, a zaklęcie nie odgoni druzgotów żeby mógł w spokoju przejść na drugą stronę. Ale wtedy w sukurs przyszła mu siostra, która wyczarowała ogień odpędzający te magiczne stworzenia i dzięki temu nie musiał już skupiać się na odpędzaniu ich tylko na przejściu przez wodę jak najszybciej. Korzystając z protekcji siostry udało mu się to nad wyraz sprawnie.
- Dotarliśmy na miejsce, dziękujemy za skorzystanie z dyliżanse Figgów, zapraszamy ponownie w przyszłości - rzucił żartobliwie puszczając siostrę i pozwalając jej wrócić na własne nogi, skoro już dotarli na suchy brzeg.
- No i widzisz, idealnie ci wyszło odganianie ich ogniem, bez ciebie byśmy pewnie byśmy się skąpali w tej brudnej wodzie - pochwalił ją i popatrzył krytycznie na swoje nogi. Spodnie mokre do kolan i całe przemoczone buty. Westchnął machając różdżką, aby osuszyć się nieco ciepłym powietrzem. Nie wyszło może idealnie, ale za to już mu nie chlupało w butach z każdym krokiem - nie źle, ale też i nie idealnie, do przeżycia.