- Dobrze, dotarło, nie musisz mi tego powtarzać. - Oczywiście, że zamierzała skorzystać z rady brata. Wybierze się jeszcze w tym miesiącu do Ollivanderów, aby spojrzeli na jej różdżkę. Trochę w ramach porządków z okazji zbliżającej się już jesieni, idealna okazja na załatwianie takich spraw.
- Wcale, że nie, nie wiadomo, co mieszka w tej wodzie, nie wygląda szczególnie atrakcyjnie. - Nie, żeby była szczególnie wybredna, ale ten zbiornik wodny zdecydowanie nie wzbudzał w niej zaufania, dlatego właśnie skorzystała z możliwości podwózki na drugi brzeg, skoro już taka się nadarzyła. Posiadanie starszego brata miało jednak ogromne plusy, nie mogła temu zaprzeczyć.
Mruknęła zadowolona, kiedy udało jej się rzucić zaklęcie. Nie było z nią jednak tak źle. Współpraca wychodziła im idealnie, ale nie było to nic nowego, w końcu bardzo często to robili. Thomas pomagał jej prowadzić cukiernię, potrafili porozumiewać się bez słów, pomimo tego, że nie ćwiczyli nigdy fal. Mało kto potrafił to robić bez tej umiejętności, chociaż przebywanie ze sobą od lat robiło swoje.
- Nie omieszkam się korzystać ponownie z tych usług. - Rzuciła rozbawiona po czym zsunęła się na ziemię z pleców brata. Dobrze było poczuć znowu grunt pod stopami, cieszyło ją to, mimo tego, że nawet nie musiała włazić do wody, gdy znajdowali się jednak w tym bagnie ciągle towarzyszyła jej myśl, że wpadnie w nie swoim zadem.
- Oj tam, oj tam, nie ma to jak współpraca. - Uśmiechnęła się do brata zadowolona, to naprawdę miłe, że zawsze doceniał jej wkład w to co robili. No, zespół idealny!
Ruszyli dalej, przed siebie. Figgówna była niesamowicie ciekawa tego, co czeka ich podczas dalszej wędrówki.
!przeszkody