25.09.2024, 22:26 ✶
- Pozostaje mi czekać, aż sprawa ucichnie. - Powtórzył. - Kolejne kontrowersje związane z tym zdjęciem nie są potrzebne... Po prostu o tym zapomnę.
Łatwo bylo powiedzieć, lecz trudniej zrobić, gdy został wyrzucony z kamienicy wuja i każdego dnia wracał do obcego mieszkania. Nowe lokum było chłodne, wręcz sterylne, ale dawało możliwość odpoczęcia. Rodolphus wyświadczył mu przysługę, sam nie wiedział pewnie, jak wielką.
- Butik? To bardzo ciekawy pomysł! - Pochwalił, choć jakiś fałszywy głosik podpowiedział mu, że czystokrwiści nie powinni zajmować się takimi sprawami. Byli stworzeni do czegoś większego, jak choćby pilnowana porządku jak tata lub przewidywania przyszłości, jak Alexander. Kolejny głos, bardziej rozsądny, przypomniał mu jednak o rodzinnym biznesie świeczkowym. To było tylko zajęcie. - Mam nadzieję, że ci się uda, kiedy już się za to weźmiesz! Firmę już mam założoną, kuzynka mi pomogła. Sophie. - Uściślił, spodziewając się, że dziewczęta mogą się znać, choćby z Hogwartu. Czy nie były w podobnym wieku? - Sama zaczęła sprzedawać zanim załatwiła formalności i wpadła przez to w kłopoty. Mnie przestrzegła zawczasu. - Wyjaśnił krótko.
Złączenie ich dłoni było zdecydowanie miłe. Charliemu na powrót zrobiło się ciepło nie tylko w miejscu, gdzie stykała się ich skóra.
- Dziękuję za twoją pomoc. Naprawdę to doceniam. Mogę ci pokazać kiedyś proces wyrobu, jeśli pomoże ci to zrozumieć lepiej ten interes? Ale teraz pozwól mi w ramach wdzięczności chociaż rozpieścić cię deserem? Muszą mieć tu lody! Zastanawiam się, czy byłbym w stanie stworzyć świeczkę wyglądającą jak lody w rożku... Może mogłaby wydzielać chłód podczas palenia. Chociaż to przeczy idei ognia? - Zastanawiał się na głos.
Łatwo bylo powiedzieć, lecz trudniej zrobić, gdy został wyrzucony z kamienicy wuja i każdego dnia wracał do obcego mieszkania. Nowe lokum było chłodne, wręcz sterylne, ale dawało możliwość odpoczęcia. Rodolphus wyświadczył mu przysługę, sam nie wiedział pewnie, jak wielką.
- Butik? To bardzo ciekawy pomysł! - Pochwalił, choć jakiś fałszywy głosik podpowiedział mu, że czystokrwiści nie powinni zajmować się takimi sprawami. Byli stworzeni do czegoś większego, jak choćby pilnowana porządku jak tata lub przewidywania przyszłości, jak Alexander. Kolejny głos, bardziej rozsądny, przypomniał mu jednak o rodzinnym biznesie świeczkowym. To było tylko zajęcie. - Mam nadzieję, że ci się uda, kiedy już się za to weźmiesz! Firmę już mam założoną, kuzynka mi pomogła. Sophie. - Uściślił, spodziewając się, że dziewczęta mogą się znać, choćby z Hogwartu. Czy nie były w podobnym wieku? - Sama zaczęła sprzedawać zanim załatwiła formalności i wpadła przez to w kłopoty. Mnie przestrzegła zawczasu. - Wyjaśnił krótko.
Złączenie ich dłoni było zdecydowanie miłe. Charliemu na powrót zrobiło się ciepło nie tylko w miejscu, gdzie stykała się ich skóra.
- Dziękuję za twoją pomoc. Naprawdę to doceniam. Mogę ci pokazać kiedyś proces wyrobu, jeśli pomoże ci to zrozumieć lepiej ten interes? Ale teraz pozwól mi w ramach wdzięczności chociaż rozpieścić cię deserem? Muszą mieć tu lody! Zastanawiam się, czy byłbym w stanie stworzyć świeczkę wyglądającą jak lody w rożku... Może mogłaby wydzielać chłód podczas palenia. Chociaż to przeczy idei ognia? - Zastanawiał się na głos.