• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
[03.08.1972, Biuro Aurorów] Blood runs cold

[03.08.1972, Biuro Aurorów] Blood runs cold
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#6
26.09.2024, 06:17  ✶  
- Oczywiście, że tak - kiwnął głową, bo był w tym momencie absolutnie gotowy by iść w zaparte, ze każda, ale to każda sytuacja niosła za sobą goblińską groźbę. Atreus nie chciał być rasistą, ale no tak już wychodziło, ze jak tylko widział to metr dwadzieścia w kapeluszu, haczykowaty nos i spiczaste uszy to aż mu się krew w żyłach gotowała i nie był pewien czemu. - Jak byłem mały to próbowały mi ukraść Laurenta twierdząc, że to żywe srebro - odpowiedział poważnie, nie mając zamiaru przyznawać się do tego, że w sumie to sam nie był pewien o co mu się rozchodziło z tym jego niezadowoleniem i rasową nienawiścią. Jakby się skoncentrował to może i wyciągnąłby coś w miarę sensownego, na przykład te ich praktyki, że przedmiot na zawsze należy do jego twórcy, ale mu się nie chciało. - A w ogóle - zaczął nagle, bo mu się nagle przypomniało dlaczego ich tak, kurwa, nienawidzi. - Małe obrzydliwe kanciarze ustawiały to swoje koło na sabatach, próbując wykorzystać wszystko i wszystkich. NIE SŁYSZAŁAŚ, że poszli ze swoim biznesem siedzieć po Beltane? - zapytał, nie tyle w pewnym momencie podnosząc głos, co mocniej akcentując głoski, bo cała ta sprawa to był troszkę taki jego osobisty tryumf. Co prawda dzielony z Brenną, ale mogło być gorzej.

Szkoda było tego Sauriela, tu się akurat mógł z Victorią zgodzić, ale tak już było że rodziny się nie wybierało przy narodzinach. Bulstrode zawsze trochę Rookwoodowi współczuł, ale z drugiej strony Czarny Kot miał przy sobie Stanleya, a ich dwóch łączyła jakaś dziwna, specyficzna więź, dzięki której ich pół komórki mózgowej na głowę, magicznie łączyło się w jedną całą. Czasem było to zbawieniem, a czasem istnym przekleństwem.

Atreus gdzieś w głowie zacisnął gniewnie piąstkę, rozczarowany jej odpowiedzią. Był dzisiaj w humorze na obwinianie goblińskiej rasy i mu to wszystko Lestrange właśnie psuła. Ale jej zafiksowane na dłoni spojrzenie, zwróciło jego większą uwagę. Zmarszczył brwi, najpierw przyglądając się jej jeszcze uważniej, a potem podnosząc się z miejsca i obchodząc biurka. Nie musiała go dodatkowo zachęcać, bo zaintrygowała go i tak oto zaraz pochylił się nad nią, opierając jedną ręką o blat, a drugą o oparcie krzesła na którym siedziała.

Jeśli chciała mu udzielić w ten sposób lekcji kaligrafii, to bardzo by się pogniewał. Ale była to przelotna myśl, która bardzo szybko ulotniła się w niepamięć, kiedy Victoria zaczęła kreślić na papierze kolejne litery, układające się w jej imię i nazwisko. Z pewną konsternacją i fascynacją przyglądał się, jak szkarłatny napis pojawia się na jej dłoni, w magiczny sposób naniesiony tam za sprawą pióra. Zamrugał, na moment przenosząc spojrzenie na jej twarz, a potem znowu na jej rękę. Mimowolnie wyciągnął w jej stronę palce, przejeżdżając nimi po skórze, na której jeszcze przez chwilą znajdował się napis.
- Gobliny? - wyszeptał, z odrobinę złośliwym uśmieszkiem, bo zwyczajnie nie mógł się powtrzymać przed dobiciem tego tematu. Zaraz też pokręcił głową, chyba bardziej ucieszony jak zmartwiony, że ktoś im opchnął czarnomagiczne pióra. Złapał jej pióro i zaraz na tym samym świstku pergaminu narysował peniska, którego co najwyżej rysowali uczniowie na marginesach pergaminów, kiedy koledzy się ni pilnowali, a nie poważni aurorzy. Zapiekło, zabolało, a potem na lewej dłoni znalazł się mały kutasek. - Oooo, pakuj się Lestrange, koniec raportów - zakomunikował wesoło, patrząc przez moment na swoje dzieło, które zaraz jednak wyblakło, na co auror chyba odrobinkę posmutniał. Zaraz przesunął się do swojego biurka i przetestował swoje pióro. W ten sam sposób, oczywiście, a kiedy to zrobił, wystawił rękę do góry, tak żeby Victoria widziała. - Patrz, moje też. Ty to wiesz, jak mi zrobić dzień, już myślałem że tu zgniję do wieczora.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (1972), Victoria Lestrange (2390)




Wiadomości w tym wątku
[03.08.1972, Biuro Aurorów] Blood runs cold - przez Victoria Lestrange - 31.07.2024, 13:38
RE: [03.08.1972, Biuro Aurorów] Blood runs cold - przez Atreus Bulstrode - 15.08.2024, 02:43
RE: [03.08.1972, Biuro Aurorów] Blood runs cold - przez Victoria Lestrange - 15.08.2024, 14:08
RE: [03.08.1972, Biuro Aurorów] Blood runs cold - przez Atreus Bulstrode - 29.08.2024, 18:49
RE: [03.08.1972, Biuro Aurorów] Blood runs cold - przez Victoria Lestrange - 10.09.2024, 08:43
RE: [03.08.1972, Biuro Aurorów] Blood runs cold - przez Atreus Bulstrode - 26.09.2024, 06:17
RE: [03.08.1972, Biuro Aurorów] Blood runs cold - przez Victoria Lestrange - 01.10.2024, 13:55
RE: [03.08.1972, Biuro Aurorów] Blood runs cold - przez Atreus Bulstrode - 17.10.2024, 13:34

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa