26.09.2024, 11:19 ✶
Moody trochę już nie słuchała Eden, a może trochę nie słuchała jej od samego początku tego spotkania. Czy może konfrontacji?
Patrząc jak poruszają się jej wargi, jak formułują myśli, z jaką irytacją dziewczyna podchodzi do niej i do całej sytuacji, patrząc na to wszystko zdała sobie sprawę, że być może tak jak ona sama boryka się z problemem zbyt małej ilości myśli w głowie, tak jej rozmówczyni ma ich za dużo. Zupełnie jakby jedna szklanka była niemalże pusta, a z drugiej się przelewało. Umiarkowanie... robisz to źle, czy świat nie powinien dążyć do równowagi? Do balansu? Czyż świat nie powinien dążyć do wyrównania energii.
– Po nogach niekoniecznie. – Mruknęła tylko, przysuwając się bliżej Eden, zastanawiając się jak to właściwie działa, że taka wyszczekana bogata czystokrwista cizia przyciąga ją jak magnes. Przez kontrast? Czy czerń zawsze powinna lepić się do bieli? Czy szarością są te dwie barwy, które zwyczajnie poruszają się zbyt szybko, aby zdawać sobie sprawę z różnic między nimi.
– Dobrze bladolica wieszczko. Zapamiętaj ten moment, gdy przewidziałaś mi moją przyszłość i jeśli trafię do lecznicy dusz obie będziemy wiedziały czyja to wina. – Czy można byłoby oszaleć przez Eden Malfoy? Z pewnością, jeśli zbyt długo by się słuchało jej wymuskanych, jadowitych słówek. Z pewnością, jeśli zbyt długo patrzyłoby się w jej lodowate, pełne pogardy oczy. Z pewnością, jeśli zbyt długo oddychałoby się słodkim zapachem skóry, zbyt często czuło drżenie wtulonego ciała, które nie jest większe, twardsze, zaborcze. Jest takie samo. W odbiciu, w negatywie. Drobne i czułe, choć ostre przy pierwszym dotyku. Mimo mimowolnie pochyliła się ku niej, to przecież było tak proste jak zatopienie zębów w jabłku, w słodkiej aurze nierealnego snu.
Patrząc jak poruszają się jej wargi, jak formułują myśli, z jaką irytacją dziewczyna podchodzi do niej i do całej sytuacji, patrząc na to wszystko zdała sobie sprawę, że być może tak jak ona sama boryka się z problemem zbyt małej ilości myśli w głowie, tak jej rozmówczyni ma ich za dużo. Zupełnie jakby jedna szklanka była niemalże pusta, a z drugiej się przelewało. Umiarkowanie... robisz to źle, czy świat nie powinien dążyć do równowagi? Do balansu? Czyż świat nie powinien dążyć do wyrównania energii.
– Po nogach niekoniecznie. – Mruknęła tylko, przysuwając się bliżej Eden, zastanawiając się jak to właściwie działa, że taka wyszczekana bogata czystokrwista cizia przyciąga ją jak magnes. Przez kontrast? Czy czerń zawsze powinna lepić się do bieli? Czy szarością są te dwie barwy, które zwyczajnie poruszają się zbyt szybko, aby zdawać sobie sprawę z różnic między nimi.
– Dobrze bladolica wieszczko. Zapamiętaj ten moment, gdy przewidziałaś mi moją przyszłość i jeśli trafię do lecznicy dusz obie będziemy wiedziały czyja to wina. – Czy można byłoby oszaleć przez Eden Malfoy? Z pewnością, jeśli zbyt długo by się słuchało jej wymuskanych, jadowitych słówek. Z pewnością, jeśli zbyt długo patrzyłoby się w jej lodowate, pełne pogardy oczy. Z pewnością, jeśli zbyt długo oddychałoby się słodkim zapachem skóry, zbyt często czuło drżenie wtulonego ciała, które nie jest większe, twardsze, zaborcze. Jest takie samo. W odbiciu, w negatywie. Drobne i czułe, choć ostre przy pierwszym dotyku. Mimo mimowolnie pochyliła się ku niej, to przecież było tak proste jak zatopienie zębów w jabłku, w słodkiej aurze nierealnego snu.