26.09.2024, 11:37 ✶
Olivia nie spodziewała się luksusów - nie spodziewała się bielonych ścian, wstążki na klamce i kokardek na oknach. Ale na pewno spodziewała się porządku: umytych szyb, jasnych drzwi i ... Cóż, na pewno nie skrzypiących drzwi. Dziewczyna spojrzała krytycznie na okna, ale upomniała samą siebie w myślach. Skoro nikt tu nie wynajmował, to po co było utrzymywać lokal w czystości? Poza tym to nie było tak, że witryna była w jakimś mocno tragicznym stanie. Wystarczy kilka zaklęć i wszystko będzie lśniło. Przywdziała więc na usta uśmiech, uniosła pewniej głowę i przekroczyła próg lokalu za Tristanem.
- Będzie trzeba je naoliwić, nie? I przydałby się taki mały, uroczy dzwoneczek informujący, że ktoś przyszedł - zagadnęła pogodnie, wchodząc do środka. - Nie ma tu nikogo, kto by pokazał lokal i zapewniał jak tu jest cudownie?
Zapytała, przechodząc głębiej. Rozejrzała się, krytycznie patrząc na meble. Albo będzie trzeba je wywalić, albo jakoś odnowić. Nie wiedziała jakim budżetem Tristan dysponuje, ale jeżeli chodzi o sklep to przecież nie musiał mieć ani nadgniłej kanapy, ani stolików. Może kiedyś była tu kawiarnia?
Olivia przechadzała się po pomieszczeniu, dosłownie węsząc. Coś jej tu nie pasowało i to chyba był zapach tej nieszczęsnej kanapy. Czy jej się wydawało, czy sztyniła pleśnią? Ruda ostrożnie podeszła do mebla.
- Ciekawa jestem, czy nie ma pleśni też na ścianach... Ogólnie to jest duża przestrzeń, ale na pewno ją zapełnisz regałami i tak dalej. Jest tu miejsce na coś w rodzaju zaplecza? - nie szukała wcześniej drzwi, zbyt skupiona na kanapie. Dotknęła jej ostrożnie palcem wskazującym, chcąc się upewnić, że nie gniła.
- Będzie trzeba je naoliwić, nie? I przydałby się taki mały, uroczy dzwoneczek informujący, że ktoś przyszedł - zagadnęła pogodnie, wchodząc do środka. - Nie ma tu nikogo, kto by pokazał lokal i zapewniał jak tu jest cudownie?
Zapytała, przechodząc głębiej. Rozejrzała się, krytycznie patrząc na meble. Albo będzie trzeba je wywalić, albo jakoś odnowić. Nie wiedziała jakim budżetem Tristan dysponuje, ale jeżeli chodzi o sklep to przecież nie musiał mieć ani nadgniłej kanapy, ani stolików. Może kiedyś była tu kawiarnia?
Olivia przechadzała się po pomieszczeniu, dosłownie węsząc. Coś jej tu nie pasowało i to chyba był zapach tej nieszczęsnej kanapy. Czy jej się wydawało, czy sztyniła pleśnią? Ruda ostrożnie podeszła do mebla.
- Ciekawa jestem, czy nie ma pleśni też na ścianach... Ogólnie to jest duża przestrzeń, ale na pewno ją zapełnisz regałami i tak dalej. Jest tu miejsce na coś w rodzaju zaplecza? - nie szukała wcześniej drzwi, zbyt skupiona na kanapie. Dotknęła jej ostrożnie palcem wskazującym, chcąc się upewnić, że nie gniła.