26.09.2024, 11:54 ✶
Olivia przyjrzała się swojemu rozmówcy krytycznie. Czy wyglądał jej na trupa? Zmierzyła go bezczelnym spojrzeniem od góry do dołu, a potem od dołu do góry. Milczała, w tym milczeniu przeżuwając frytkę. Trochę jak krowa na pastwisku - one potrafiły godzinami gapić się w jeden punkt i żuć tę swoją trawę.
- Nie, wyglądasz na stuprocentowo żywą osobę. A więc jak się pocisz, to po co się tak ubierasz? To jakiś image cyrkowy? - Olivia przekrzywiła nieco głowę, bo prawdę mówiąc należała do osób, które ubierały się tak, jak im było wygodnie. Czyli nie w wymyślne, piękne szaty z obszernymi rękawami, którymi można było zahaczyć o przedmioty, stojące na stoliku. Mugolskie ubrania pod tym względem naprawdę wygrywały: nawet jeansy były wygodne, chociaż faktycznie najpierw trzeba było je nieco wychodzić, a potem odpowiednio prać, żeby nie były sztywne. Lubiła też mięciutkie swetry, chociaż teraz pogoda niezbyt sprzyjała zakładaniu ich. Ale ogólnie wolała się otulać miękkimi materiałami, które muskały jej skórę i powodowały miły dla niej komfort. Skóry nie nosiła, bo była sztywna i piszczała, a ciężkie buty... Merlinie, ona potrafiła wywalić się na prostej drodze chodząc w trampkach, gdyby miała tak ciężkie i duże buty, to pewnie złamałaby nos i kopnęła tyle razy w piszczel, że wywaliłaby je do śmieci.
- Jestem kobietą. Kobiety zawsze wpuszczają do klubów, wiesz? - parsknęła śmiechem. Gdzie on się uchował? Baby miały pod tym względem dużo łatwiej, bo przecież były niejako wabikiem na mężczyzn. A im bardziej wyzywająco były ubrane, tym chętniej wpuszczano je do środka. Olivia słyszała także o jakichś happy hours i darmowych drinkach dla płci pięknej. Uważała to za okropną dyskryminację, bo przecież mężczyźni pewnie też chcieliby się napić różowo-pomarańczowego koktajlu z zakręconą słomką i świeżymi owocami. Za darmo. - Hmmm...
Powiedziała na głos, mrużąc nieco oczy. Może była naiwna, ale coś jej się we Flynnie podobało. Był taki... Wolny. Nieskrępowany, wyglądał jakby nie obchodziły go społeczne konwenanse i miał głęboko w nosie to, co o nim sądzili ludzie. Ciekawe jak to było tak żyć, nie przejmując się innymi?
- No dobra, namówiłeś mnie - to nie było trudne, nawet specjalnie nie musiał się starać. Olivia oparła się wygodniej o oparcie i uśmiechnęła szeroko, radośnie. - Gdzie chcesz mnie zabrać, nauczycielu tańca?
- Nie, wyglądasz na stuprocentowo żywą osobę. A więc jak się pocisz, to po co się tak ubierasz? To jakiś image cyrkowy? - Olivia przekrzywiła nieco głowę, bo prawdę mówiąc należała do osób, które ubierały się tak, jak im było wygodnie. Czyli nie w wymyślne, piękne szaty z obszernymi rękawami, którymi można było zahaczyć o przedmioty, stojące na stoliku. Mugolskie ubrania pod tym względem naprawdę wygrywały: nawet jeansy były wygodne, chociaż faktycznie najpierw trzeba było je nieco wychodzić, a potem odpowiednio prać, żeby nie były sztywne. Lubiła też mięciutkie swetry, chociaż teraz pogoda niezbyt sprzyjała zakładaniu ich. Ale ogólnie wolała się otulać miękkimi materiałami, które muskały jej skórę i powodowały miły dla niej komfort. Skóry nie nosiła, bo była sztywna i piszczała, a ciężkie buty... Merlinie, ona potrafiła wywalić się na prostej drodze chodząc w trampkach, gdyby miała tak ciężkie i duże buty, to pewnie złamałaby nos i kopnęła tyle razy w piszczel, że wywaliłaby je do śmieci.
- Jestem kobietą. Kobiety zawsze wpuszczają do klubów, wiesz? - parsknęła śmiechem. Gdzie on się uchował? Baby miały pod tym względem dużo łatwiej, bo przecież były niejako wabikiem na mężczyzn. A im bardziej wyzywająco były ubrane, tym chętniej wpuszczano je do środka. Olivia słyszała także o jakichś happy hours i darmowych drinkach dla płci pięknej. Uważała to za okropną dyskryminację, bo przecież mężczyźni pewnie też chcieliby się napić różowo-pomarańczowego koktajlu z zakręconą słomką i świeżymi owocami. Za darmo. - Hmmm...
Powiedziała na głos, mrużąc nieco oczy. Może była naiwna, ale coś jej się we Flynnie podobało. Był taki... Wolny. Nieskrępowany, wyglądał jakby nie obchodziły go społeczne konwenanse i miał głęboko w nosie to, co o nim sądzili ludzie. Ciekawe jak to było tak żyć, nie przejmując się innymi?
- No dobra, namówiłeś mnie - to nie było trudne, nawet specjalnie nie musiał się starać. Olivia oparła się wygodniej o oparcie i uśmiechnęła szeroko, radośnie. - Gdzie chcesz mnie zabrać, nauczycielu tańca?