Norka wolała sama nawet nie myśleć o zaklęciach tego typu. Nie była nie wiadomo jak wspaniałym magikiem, niby w szkole uczyła się sporo, jednak nie do końca wszystko jej wychodziło. Znała swoje możliwości, wolała ich nie przeceniać, jeśli zaczęłaby myśleć o zaklęciu, jak takie, które powiększa przestrzeń musiałaby poprosić o pomoc kogoś, kto faktycznie znał się na rzeczy, może w ogóle istniały osoby, które zajmowały się tym zawodowo? Na pewno nie była ona pierwszą osobą, która musiała radzić sobie ze zbyt małym wnętrzem. Może warto się rozejrzeć za jakimś profesjonalistą, będzie musiała poszukać kogoś konkretnego. Sam pomysł, który podrzucił Fergus faktycznie był niezły, teraz tylko znaleźć wykonawcę.
- Nie wiem, mam nadzieję, że nie, w ogóle sama myśl, że może się skarżyć... jakoś tak zakuło mnie to.- Figg należała do tych osób, którym zależało, żeby wszystkim wokół było dobrze. Nawet jeśli był to żart ze strony Ollivandera, to trochę się nim przejęła. Będzie musiała porozmawiać z bratem i upewnić się, że wszystko mu odpowiada.
- Ferguuuus, próbuje testować Twoją cierpliwość... - Powtórzyła słowa Sauriela, jakoś nie mogła w to uwierzyć. Ollivander zawsze wydawał jej się być trochę wycofany, raczej miał na wszystko wywalone, nie należał do osób, które denerwowały, były wścibskie, czy coś. Dlatego nie do końca potrafiła ułożyć to w swojej głowie, coś jej tutaj nie pasowała, tylko jeszcze sama nie do końca wiedziała co. - Wiadomo, że trochę się zmieniłam. W Hogwarcie wszystko było proste, nie mieliśmy żadnych obowiązków, wiesz jak jest, teraz przyszło zderzenie z rzeczywistością, każdy musiał trochę się zmienić.- Próbowała wytłumaczyć przyjacielowi o co jej chodzi, aczkolwiek szło jej to dosyć ciężko. Figg nie była dobrym mówcą.
- Na całe szczęście nie ma tutaj żadnej damy, aczkolwiek tak, czy siak, w ogóle co to za głupi pomysł, lepiej się napić, czy coś.- Sama wizja rozwiązywania problemów siłą nie należała do czegoś normalnego dla Norki. Nie była ona osobą, która kiedykolwiek kogoś uderzyła, no nie ma się co dziwić, w końcu bliżej jej było do karła, a siły miała na tyle, żeby ewentualnie przenieść worek z mąką.
- Zanościć Fergusa do domu? Opowiedz więcej, stąd zazwyczaj wychodzi o swoich własnych siłach.- Była ciekawa, może Ollivander przy niej zachowywał się inaczej, nie czuł się w pełni swobodnie. Wydawało jej się, że jest osobą, która panuje nad tym ile pije, a może były to tylko pozory? W końcu jaką miała pewność, że kiedy opuszczał to miejsce faktycznie szedł do siebie. Może powinna zacząć się o niego martwić, był jedną z bliższych jej osób. Przyglądała się w tym momencie uważnie Fergusowi, trochę ją to wszystko zmartwiło.
- Nie wiem, czy takie sprytne, właściwie wszyscy mężczyźni są tacy sami.- Rzekła do Rookwooda, zauważyła, że mało który facet był w stanie odmówić alkoholu, często więc to wykorzystywała. Właściwie to Norka potrafiła sobie okręcić wokół palca kogo chciała, mało kto mógł sobie zdawać sprawę z tego, że robiła to wszystko świadomie. Norka nie zamierzała odstawać, dolała sobie whisky do szklanki, choć zazwyczaj prawie wcale nie piła. Dzisiaj było inaczej, czuła, że i jej przyda się alkohol, tym bardziej, że atmosfera zrobiła się dziwna. Kiedy przebywała z każdym z nich z osobna zdecydowanie łatwiej przychodziła jej rozmowa. Coś wisiało w powietrzu, jednak trudno jej było stwierdzić o co chodziło. Miała nadzieję, że z czasem dostrzeże co się między nimi dzieje.
- Głupio tak pić za swoje miejsce. Może za spotkanie po latach?- Uniosła szklankę, coby dołączyć do toastu. - Jak do tego doszło?- Upiła łyk alkoholu ze szklanki. - Napisałam do Sauriela, jakoś tak się złożyło, że przeczytał mój list, nie to, żebym się nie zdziwiła, że mnie w ogóle pamiętał.- Wydawało jej się, że wcale nie tak chętnie się z nią spotka, jak widać, nie zawsze pesymizm był wskazany. - No i przyszedł tutaj, i został na całe szczęście.- Nie ukrywała wcale, że cieszy się, że mężczyzna zechciał z nią współpracować.