26.09.2024, 20:21 ✶
Thomas nie miał ochoty i czasu przekonywać rudzielca, że nie zamierza rzucać na niego zaklęć dlatego, że na niego wpadł i czymś obryzgał. Kto zresztą miałby tak mało oleju w głowie, że rzucałaby na kogoś innego zaklęcia za coś takiego? Również dobrze mógł od razu iść do biura BUMu i oddać się w ich ręce. A Figg, nie był ani czarodziejem o umyśle godnym pantofelka, ani też nie był zawistny, dlatego też zadbał o samego siebie i to, żeby jego ubranie nie dymiło już. Wolał nie testować czym jest ta substancja i jak się skończy ignorowanie jej - może i orłem nie był z eliksirów, ale jakieś tam podstawowe odruchy samozachowawcze miewał.
Zerknął ukradkiem drugiego poszkodowanego człowieka, który wyglądał jakby raczej miał zamiar zebrać całą tą dziwną maź i rzucićja w twarz rudzielca. Westchnął wiedząc, że tutaj po prostu zadziało się wiele nieprzyjemnych zdarzeń, ale wina w sumie nie leżała do końca po niczyjej stronie - no jeśli już to rudzielec był winny.
- Co? Nie ma potrzeby, jemu możesz pomóc - odpowiedział patrząc z rezerwą na chusteczkę, którą chciał on go "wycierać", ale za to wepchnięcie drugiego nieznajomego pod te broń biologiczną oferowaną przez prodobra tej sytuacji było już jak najbardziej na miejscu. - Mówisz o tym co na obryzgało czy tym co jest na chustce? - zironizował, bo nawet on miał swoje granice, a nieznajomy jednak nie pomagał w bycia wyrozumiałym dla kogoś kto zapewne stracił dość dużo galeonów na bruku. Przez chwilę jeszcze przyglądał się temu czemuś co zapewne było kiedyś chustką, ale teraz bardziej wyglądało jak projekt badawczy z Munga na temat tego jak wiele chorób można zgromadzić na jednej chusteczce. Potrząsnął głową patrząc jeszcze raz na rudzielca.
- Następnym razem jak wiesz, ze będziesz transportował coś niebezpiecznego dopłać te kilka sykli za nietłukące się fiolki, żeby uniknąć tego problemu - cóż skoro faktycznie to coś było żrące, jak też można było wywnioskować po tym, że zaczynało dymić po zetknięciu z innymi przedmiotami, to jednak noszenie tego w zwykłych szklanych fiolkach było jednak szczytem głupoty. Wystarczyło potknąć się czy zostać popchniętym i nieszczęście gotowe - dlaczego niektórym takie zapobiegawcze myślenie przychodziło z trudem. Westchnął bo wiedział, ze nie każdy poświęcał czas nad rozmyślaniem wszelkich możliwych sytuacji, które mogą się im przydarzyć, trochę skrzywienie zawodowe wychodziło z niego w normalnym życiu, ale cóż poradzić.
Jeszcze raz obejrzał się uważnie czy jest czysty i nie zostało na nim już nic z tej substancji i na szczęście nie zauważył niczego, co prawda zdążyło już wywrzeć to efekt na jego ubraniu, które wyglądało jakby dopadły je mole - doprawdy, nowe ubrania, miał je zaledwie trzy lata, a już będzie musiał wyrzucać z powodu jakichś głupich ślimaków.
- Także następnym razem pamiętaj i nie oszczędzaj na opakowaniach i bądź bardziej uważny jak niesiesz coś niebezpiecznego dla innych - dodał jeszcze raz Thomas próbując się wymiksować z całego tego zajścia w miarę szybko, nie chciał tu spędzać zbyt dużo czasu - coś go jeszcze tknęło. - A najlepiej to zamawiaj z dostarczeniem do domu, zamiast to nosić - cóż, może normalnie ten chłopaczyna nie był takim niezdarą jaką był dzisiaj, ale nie zamierzał tego sprawdzać i się dowiadywać, niech się cieszy że mu daje porady za darmo.
Zerknął ukradkiem drugiego poszkodowanego człowieka, który wyglądał jakby raczej miał zamiar zebrać całą tą dziwną maź i rzucićja w twarz rudzielca. Westchnął wiedząc, że tutaj po prostu zadziało się wiele nieprzyjemnych zdarzeń, ale wina w sumie nie leżała do końca po niczyjej stronie - no jeśli już to rudzielec był winny.
- Co? Nie ma potrzeby, jemu możesz pomóc - odpowiedział patrząc z rezerwą na chusteczkę, którą chciał on go "wycierać", ale za to wepchnięcie drugiego nieznajomego pod te broń biologiczną oferowaną przez prodobra tej sytuacji było już jak najbardziej na miejscu. - Mówisz o tym co na obryzgało czy tym co jest na chustce? - zironizował, bo nawet on miał swoje granice, a nieznajomy jednak nie pomagał w bycia wyrozumiałym dla kogoś kto zapewne stracił dość dużo galeonów na bruku. Przez chwilę jeszcze przyglądał się temu czemuś co zapewne było kiedyś chustką, ale teraz bardziej wyglądało jak projekt badawczy z Munga na temat tego jak wiele chorób można zgromadzić na jednej chusteczce. Potrząsnął głową patrząc jeszcze raz na rudzielca.
- Następnym razem jak wiesz, ze będziesz transportował coś niebezpiecznego dopłać te kilka sykli za nietłukące się fiolki, żeby uniknąć tego problemu - cóż skoro faktycznie to coś było żrące, jak też można było wywnioskować po tym, że zaczynało dymić po zetknięciu z innymi przedmiotami, to jednak noszenie tego w zwykłych szklanych fiolkach było jednak szczytem głupoty. Wystarczyło potknąć się czy zostać popchniętym i nieszczęście gotowe - dlaczego niektórym takie zapobiegawcze myślenie przychodziło z trudem. Westchnął bo wiedział, ze nie każdy poświęcał czas nad rozmyślaniem wszelkich możliwych sytuacji, które mogą się im przydarzyć, trochę skrzywienie zawodowe wychodziło z niego w normalnym życiu, ale cóż poradzić.
Jeszcze raz obejrzał się uważnie czy jest czysty i nie zostało na nim już nic z tej substancji i na szczęście nie zauważył niczego, co prawda zdążyło już wywrzeć to efekt na jego ubraniu, które wyglądało jakby dopadły je mole - doprawdy, nowe ubrania, miał je zaledwie trzy lata, a już będzie musiał wyrzucać z powodu jakichś głupich ślimaków.
- Także następnym razem pamiętaj i nie oszczędzaj na opakowaniach i bądź bardziej uważny jak niesiesz coś niebezpiecznego dla innych - dodał jeszcze raz Thomas próbując się wymiksować z całego tego zajścia w miarę szybko, nie chciał tu spędzać zbyt dużo czasu - coś go jeszcze tknęło. - A najlepiej to zamawiaj z dostarczeniem do domu, zamiast to nosić - cóż, może normalnie ten chłopaczyna nie był takim niezdarą jaką był dzisiaj, ale nie zamierzał tego sprawdzać i się dowiadywać, niech się cieszy że mu daje porady za darmo.