27.09.2024, 01:01 ✶
- No to musimy znaleźć takie gdzie nie zaatakują nas ani widma, ani znowu duchy. O ile musimy czegoś szukać - wzruszył ramionami. Ale jakaś jego część spodziewała się, że nawet jakby próbowali zrobić wszystko na spokojnie, to nigdy nie dostaną takiej opcji. Cokolwiek Voldemort chciał zrobić w Beltane, nie udało mu się to w pełni. Dochodziła do tego też kwestia wizji, które przyszły do jasnowidzów podczas pierwszego sierpnia i jakoś Bulstrode był absolutnie przekonany, że nie tyle dotyczyły one całej jesieni, co koncentrowały się wokół zamiarów Czarnego Pana i samego Samhain. - Nie jest ciężka - zauważył z cwaniackim uśmiechem przyczepionym do ust. - Ale miło wiedzieć, że się aż tak o mnie martwić. Coś na zasadzie jak umrzesz to cię zamorduję?
Żartowanie na ten temat przychodziło mu nad wyraz łatwo może dlatego, że nie był w stanie aż tak myśleć nad tym, co dopiero miało nadejść. Oczywiście, ogólna wizja jesieni była martwiąca, ale nie w ten ciążący sposób, który przygniatał barki do ziemi. Nie dla niego. Ale rozumiał jej troskę, szczególnie tę która roztaczała się na pozostałą trójkę zimnych. Ba, rozumiał wątpliwości i zmartwienia każdej osoby, która bała się o ich życie. Po prostu aktywnie wybierał nie pokazywać, że mógłby się tym przejmować, bo to zawsze dodawało zmartwień.
- O, no proszę - uniósł delikatnie brwi, bo tego się w sumie nie spodziewał, mimowolnie również pochylając się ku niej. - Nie? Myślałem, ze w sumie właśnie o to chodzi. Że nie wiemy jak to działa - Atreus niewiele wiedział o nekromancji, a jeszcze mniej o tym, jak działała energia która się w nich znajdowała. Niewątpliwie jednak był to ciekawy pomysł, by kazać komuś ot tak ożywić zwierzątko.
- O proszę, idealna żyła. Pielęgniarki od zawsze mi powtarzają że mam jedne z najlepszych jakie w życiu widziały więc wszystko się zgadza - parsknął, nie mogąc się zwyczajnie powstrzymać. I tak jak zwykle kiedy dotykała go nawet przypadkiem, próbował przedłużyć ten moment, tak teraz bez mrugnięcia okiem cofnął dłoń, łapiąc nią za filiżankę. - No dobra, działamy jak żyły magii w ziemi; myślisz że jak ktoś rzuci w nas avadą to przeżyjemy? Jeśli mamy nieskończoną ilość energii to czemu nie - powinna się sama odnowić. A tak na serio, zastanawia mnie czy Voldemort faktycznie by po nas przyszedł z tego powodu czy może zadowolił się swoimi popychadłami, które też do limbo wpadły.
Żartowanie na ten temat przychodziło mu nad wyraz łatwo może dlatego, że nie był w stanie aż tak myśleć nad tym, co dopiero miało nadejść. Oczywiście, ogólna wizja jesieni była martwiąca, ale nie w ten ciążący sposób, który przygniatał barki do ziemi. Nie dla niego. Ale rozumiał jej troskę, szczególnie tę która roztaczała się na pozostałą trójkę zimnych. Ba, rozumiał wątpliwości i zmartwienia każdej osoby, która bała się o ich życie. Po prostu aktywnie wybierał nie pokazywać, że mógłby się tym przejmować, bo to zawsze dodawało zmartwień.
- O, no proszę - uniósł delikatnie brwi, bo tego się w sumie nie spodziewał, mimowolnie również pochylając się ku niej. - Nie? Myślałem, ze w sumie właśnie o to chodzi. Że nie wiemy jak to działa - Atreus niewiele wiedział o nekromancji, a jeszcze mniej o tym, jak działała energia która się w nich znajdowała. Niewątpliwie jednak był to ciekawy pomysł, by kazać komuś ot tak ożywić zwierzątko.
- O proszę, idealna żyła. Pielęgniarki od zawsze mi powtarzają że mam jedne z najlepszych jakie w życiu widziały więc wszystko się zgadza - parsknął, nie mogąc się zwyczajnie powstrzymać. I tak jak zwykle kiedy dotykała go nawet przypadkiem, próbował przedłużyć ten moment, tak teraz bez mrugnięcia okiem cofnął dłoń, łapiąc nią za filiżankę. - No dobra, działamy jak żyły magii w ziemi; myślisz że jak ktoś rzuci w nas avadą to przeżyjemy? Jeśli mamy nieskończoną ilość energii to czemu nie - powinna się sama odnowić. A tak na serio, zastanawia mnie czy Voldemort faktycznie by po nas przyszedł z tego powodu czy może zadowolił się swoimi popychadłami, które też do limbo wpadły.