27.09.2024, 10:22 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.09.2024, 10:24 przez Brenna Longbottom.)
– Pod ręką tylko fotel, a stół mogę popchnąć – oświadczyła, jakby w tej chwili najważniejsze było wybranie, czym ewentualnie w niego rzucać, jeśli ją tak mocno wyprowadzi z równowagi. Szafowanie własnym życiem? Cóż, bywała przy tym aż nazbyt nieostrożna. Wiedziała, że on też. Bywała jednak też trochę hipokrytką, kiedy widziała u kogoś zbyt beztroskie podejście, a poza tym to nie było tak, że no dobra, więzi nie mamy, nie musze się przejmować, czy tam zginiesz. – Szczerze? Obstawiam drugi. Kobieta ewidentnie znała się na nekromancji i to cholernie dobrze. Była spaczona jak jasny szlag. I gotowa na wiele, żeby dostać Vikę czy raczej jej energię w swoje ręce. Sporo punktów się zgadza zresztą u nich obojga.
A może po prostu wolała wierzyć nekromantce, nawet jeżeli nie podobała się jej myśl o tworzących się anomaliach w Anglii i o tym, dokąd ta moc mogła Zimnych zaprowadzić. Bo ta wersja była… bardziej optymistyczna względem ich szans na przeżycie.
– Uważaj, nie każda pielęgniarka jest młoda i piękna – stwierdziła jeszcze, uśmiechając się lekko. – Z tym pewnie masz rację, ale jeśli jesteście źródłem anomalii w Dolinie Godryka i tych roślinnych… to pytanie, czy to się nie będzie pogarszać? Wszystko rozrasta się bardziej zamiast mniej. A jeszcze nie mamy pojęcia, co z tym wszystkim, co stamtąd wyciągnął, zrobi D… Voldemort. I w grę wchodzi sam efekt manipulowania energią na was, jeśli zdecydujecie się ją oddać. Mimo wszystko… to sięganie do Limbo.
Nie miała zamiaru sugerować żadnemu z nich, czy powinien tę energię zachować czy oddać. Wiedziała, że sama pozbyłaby się jej bez mrugnięcia okiem – że w ich świecie znalazło się coś, co nie powinno i co sprawiało wraz z działaniami Voldemorta, że dzień łączył się z nocą, rośliny szalały, w Dolinie pojawiły się pęknięcia. I że to coś dawało moc, jakiej nie powinien mieć żaden żywy. To była energia, którą ktoś oddał do Limbo: wykorzystanie jej tu może mogło kogoś tam… skrzywdzić? Ale po pierwsze, próby narzucenia czegoś któremukolwiek z nich byłyby raczej bezowocne, po drugie, sama się obawiała, że to gotowe ich zabić.
– Ja mam, ale nie po to ukradłam je jebniętej nekromantce, rzucającej w nie avadami i przemycałam do Anglii, żeby teraz je mordować w celach eksperymentalnych – odparła bez mrugnięcia okiem. Nie podobała się jej sama idea takich eksperymentów, ale była niemal pewna, że Victoria ich spróbuje. Lestrange zawsze była… ambitna. I chciała być ponadprzeciętna, a teraz los dał jej w ręce taką możliwość. Brenna podejrzewała, że z Atreusem może być podobnie. – Spróbuj z pająkami czy coś takiego, jeśli już musisz. Może zresztą z czymś mniejszym będzie to mniej niebezpieczne.
Wsunęła dłonie do kieszeni i wygrzebała parę sykli, by zapłacić. Jeśli szło o nekromantkę i jej rewelacje, to omówili już wszystko, a innymi opowieściami z Afryki wolała nie zawracać mu głowy.
A może po prostu wolała wierzyć nekromantce, nawet jeżeli nie podobała się jej myśl o tworzących się anomaliach w Anglii i o tym, dokąd ta moc mogła Zimnych zaprowadzić. Bo ta wersja była… bardziej optymistyczna względem ich szans na przeżycie.
– Uważaj, nie każda pielęgniarka jest młoda i piękna – stwierdziła jeszcze, uśmiechając się lekko. – Z tym pewnie masz rację, ale jeśli jesteście źródłem anomalii w Dolinie Godryka i tych roślinnych… to pytanie, czy to się nie będzie pogarszać? Wszystko rozrasta się bardziej zamiast mniej. A jeszcze nie mamy pojęcia, co z tym wszystkim, co stamtąd wyciągnął, zrobi D… Voldemort. I w grę wchodzi sam efekt manipulowania energią na was, jeśli zdecydujecie się ją oddać. Mimo wszystko… to sięganie do Limbo.
Nie miała zamiaru sugerować żadnemu z nich, czy powinien tę energię zachować czy oddać. Wiedziała, że sama pozbyłaby się jej bez mrugnięcia okiem – że w ich świecie znalazło się coś, co nie powinno i co sprawiało wraz z działaniami Voldemorta, że dzień łączył się z nocą, rośliny szalały, w Dolinie pojawiły się pęknięcia. I że to coś dawało moc, jakiej nie powinien mieć żaden żywy. To była energia, którą ktoś oddał do Limbo: wykorzystanie jej tu może mogło kogoś tam… skrzywdzić? Ale po pierwsze, próby narzucenia czegoś któremukolwiek z nich byłyby raczej bezowocne, po drugie, sama się obawiała, że to gotowe ich zabić.
– Ja mam, ale nie po to ukradłam je jebniętej nekromantce, rzucającej w nie avadami i przemycałam do Anglii, żeby teraz je mordować w celach eksperymentalnych – odparła bez mrugnięcia okiem. Nie podobała się jej sama idea takich eksperymentów, ale była niemal pewna, że Victoria ich spróbuje. Lestrange zawsze była… ambitna. I chciała być ponadprzeciętna, a teraz los dał jej w ręce taką możliwość. Brenna podejrzewała, że z Atreusem może być podobnie. – Spróbuj z pająkami czy coś takiego, jeśli już musisz. Może zresztą z czymś mniejszym będzie to mniej niebezpieczne.
Wsunęła dłonie do kieszeni i wygrzebała parę sykli, by zapłacić. Jeśli szło o nekromantkę i jej rewelacje, to omówili już wszystko, a innymi opowieściami z Afryki wolała nie zawracać mu głowy.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.