17.01.2023, 17:25 ✶
Szok i niedowierzanie. I to wcale nie dlatego, że jego gadka nie stopiła kobiecego serca. Myśl o podrywie uleciała mu z głowy szybciej, niż złoty znicz uciekał przed ślepym szukającym. Z rozdziawioną miną przyjrzał się znajomej blondynce, jakby pierwszy raz w życiu stanął twarzą w twarz z żywą osobą.
- Na gacie Merlina! Green? - krzyknął tak, jakby co najmniej miała ogromnego czyrakobólwa na czole, całe szczęście nie upuszczając przy tym żadnego z jej cennych pakunków. Jego osłupienie nie wynikało z wyglądu byłej gryfonki, jej uroda nie odbiegała aż tak bardzo od tego, co sobie wyobrażał od pięknej nieznajomej, po prostu nie spodziewał się za stertami kogoś znajomego, kto wydawał się nie tylko całkowicie odporny na jego wdzięk, ale przed kim będzie musiał się również tłumaczyć ze swojego oryginalnego przywitania. Gdyby tylko wiedział wcześniej, że to będzie Mackenzie, to znając już trochę jej charakter, nie wyskoczyłby od razu z przemową o londyjskich skarbach.
- Yyyy… No tak, wiedziałem o tym – podjął się próby ratowania swojej godności. Był jednak na tyle wstrząśnięty swoją wpadką, że ciężko było mu wymyślić sensowne wyjaśnienie na poczekaniu. A rzadko się to zdarzało - Ja tylko ćwiczyłem. Kwestię do roli. Aktorzy tak robią. Ćwiczą kwestię. Do roli – odparł w końcu, jąkając się przy tym. Zaskoczenie kompletnie wybiło go z rytmu, nie był w stanie powiedzieć kłamstwa bez zawahania się. Gdyby miał chwilę, by odetchnąć, to pewnie wypadłby dużo bardziej przekonująco.
- Mieszkam tutaj – podjął z nadzieją w głosie nowy temat, licząc na to, że rozkojarzy ją on na tyle, że zapomni o tym, co powiedział na początku. Nie mógł wskazać na swoje drzwi, bo ręce miał zajęte, ale kiwnął głową w ich stronę. - A ty pewnie się wprowadzasz pod piątkę? Będziesz bardzo zadowolona. To świetna okolica. Wszędzie jest blisko, dużo się dzieje w pobliżu. Mamy market w pobliżu, pub… Nawet zakład miotlarski jest niedaleko, na pokątnej. Lokalizacja jest świetna. Sąsiedzi zresztą też. Bardzo życzliwi, pomocni – Zaczął mówić bardzo dużo, w bardzo dużym tempie, starając się jak mógł pokierować jej myśli na nowy temat. W międzyczasie obrócił się i wspiął się po schodach na dzielone przez nich piętro. - A tak a propos, to masz więcej rzeczy? Potrzebujesz może pomocy?
- Na gacie Merlina! Green? - krzyknął tak, jakby co najmniej miała ogromnego czyrakobólwa na czole, całe szczęście nie upuszczając przy tym żadnego z jej cennych pakunków. Jego osłupienie nie wynikało z wyglądu byłej gryfonki, jej uroda nie odbiegała aż tak bardzo od tego, co sobie wyobrażał od pięknej nieznajomej, po prostu nie spodziewał się za stertami kogoś znajomego, kto wydawał się nie tylko całkowicie odporny na jego wdzięk, ale przed kim będzie musiał się również tłumaczyć ze swojego oryginalnego przywitania. Gdyby tylko wiedział wcześniej, że to będzie Mackenzie, to znając już trochę jej charakter, nie wyskoczyłby od razu z przemową o londyjskich skarbach.
- Yyyy… No tak, wiedziałem o tym – podjął się próby ratowania swojej godności. Był jednak na tyle wstrząśnięty swoją wpadką, że ciężko było mu wymyślić sensowne wyjaśnienie na poczekaniu. A rzadko się to zdarzało - Ja tylko ćwiczyłem. Kwestię do roli. Aktorzy tak robią. Ćwiczą kwestię. Do roli – odparł w końcu, jąkając się przy tym. Zaskoczenie kompletnie wybiło go z rytmu, nie był w stanie powiedzieć kłamstwa bez zawahania się. Gdyby miał chwilę, by odetchnąć, to pewnie wypadłby dużo bardziej przekonująco.
- Mieszkam tutaj – podjął z nadzieją w głosie nowy temat, licząc na to, że rozkojarzy ją on na tyle, że zapomni o tym, co powiedział na początku. Nie mógł wskazać na swoje drzwi, bo ręce miał zajęte, ale kiwnął głową w ich stronę. - A ty pewnie się wprowadzasz pod piątkę? Będziesz bardzo zadowolona. To świetna okolica. Wszędzie jest blisko, dużo się dzieje w pobliżu. Mamy market w pobliżu, pub… Nawet zakład miotlarski jest niedaleko, na pokątnej. Lokalizacja jest świetna. Sąsiedzi zresztą też. Bardzo życzliwi, pomocni – Zaczął mówić bardzo dużo, w bardzo dużym tempie, starając się jak mógł pokierować jej myśli na nowy temat. W międzyczasie obrócił się i wspiął się po schodach na dzielone przez nich piętro. - A tak a propos, to masz więcej rzeczy? Potrzebujesz może pomocy?