28.09.2024, 00:28 ✶
Uśmiechnął się, kłopoty nie były mu faktycznie obce, czasami wręcz ich sam szukał bo potrzebował ich, żeby poczuć, że żyje, że nie jest z nim znowu tak źle, że na niczym mu nie zależy. Sam powrót do Anglii już był odpowiedzią, że jest coś na czym mu zależy, a raczej ktoś, kogo nie mógł przecież porzucić, bo nigdy by sobie potem nie wybaczył tak w życiu jak i po śmierci. Dlatego ostatnimi czasy nie potrzebował tego zapewnienia, przebywanie z bliskimi pozwalało mu upewniać się w tym bez sięgania po drastyczne czyny.
- Nigdy nie byłem w formie, uczę się pojedynków i używania magii w bardziej dynamiczny sposób. Klątwy były cierpliwsze przy ich pokonywaniu - stwierdził zgodnie z prawdą, bo doświadczenia w walczeniu z żywym przeciwnikiem nie miał żadnego i teraz dopiero zaczął się tego uczyć, aby potem w razie potrzeby nie zostać zmiecionym z planszy już po pierwszym ruchu. Wtedy te całe deklaracje ochrony i pomocy w walce ze złem byłyby czczym gadaniem, gdyby nie był w stanie nawet wytrzymać w walce.
- A mówiła, że sypia mało bo mało, przez natłok obowiązków ale że sypia - westchnął zdając sobie sprawę, że na barkach Brenny spoczywało wiele rzeczy. - Jak poprosi znowu to utniemy sobie z nią pogawędkę, co ty na to? Myślę, że Erik też nas poprze - zaśmiał się cicho, zorganizowanie interwencji Brennie z powodu niewystarczającej ilości snu brzmiało dość zabawnie, ale z drugiej strony to też poważny problem. Wiedział, że im człowiek mniej śpi tym gorszy bywał jego osąd i czas reakcji.
Uśmiechnął się widząc radość Nory z powodu udanego zaklęcia - była tak niewinna, naprawdę chciał ją trzymać jak najdalej od tej całej wojny i jej efektów, ale wiedział, że nie uda mu się to.
Nie odpowiedział nic, tym razem ona miała ostatnie słowo, ale to co powiedział sprawiło, że zrobiło mu się gorąco i jakoś tak lżej na sercu. Lubił czuć się potrzebny, pomagało mu to wytaczać cele w życiu, a wiedział, że siostra nie żartuje i nie kłamałaby na ten temat.
- Dajesz, spróbuj zrobić płaski kamień to potem popuszczamy kaczki na stawie! - zagrzewał ją do rzucania czarów i zaraz zaklaskał w dłonie z zadowoleniem. - Dwa z dwóch, widzę jesteś rozgrzana, nie mogę być gorszy! - powiedział wesoło i zabrał się za swoją tarczę, chcą przebić ją tak jak wcześniejszą, zaklęciem tworzącym wybuch, którego nauczyła go właśnie Brenna.
- Nigdy nie byłem w formie, uczę się pojedynków i używania magii w bardziej dynamiczny sposób. Klątwy były cierpliwsze przy ich pokonywaniu - stwierdził zgodnie z prawdą, bo doświadczenia w walczeniu z żywym przeciwnikiem nie miał żadnego i teraz dopiero zaczął się tego uczyć, aby potem w razie potrzeby nie zostać zmiecionym z planszy już po pierwszym ruchu. Wtedy te całe deklaracje ochrony i pomocy w walce ze złem byłyby czczym gadaniem, gdyby nie był w stanie nawet wytrzymać w walce.
- A mówiła, że sypia mało bo mało, przez natłok obowiązków ale że sypia - westchnął zdając sobie sprawę, że na barkach Brenny spoczywało wiele rzeczy. - Jak poprosi znowu to utniemy sobie z nią pogawędkę, co ty na to? Myślę, że Erik też nas poprze - zaśmiał się cicho, zorganizowanie interwencji Brennie z powodu niewystarczającej ilości snu brzmiało dość zabawnie, ale z drugiej strony to też poważny problem. Wiedział, że im człowiek mniej śpi tym gorszy bywał jego osąd i czas reakcji.
Uśmiechnął się widząc radość Nory z powodu udanego zaklęcia - była tak niewinna, naprawdę chciał ją trzymać jak najdalej od tej całej wojny i jej efektów, ale wiedział, że nie uda mu się to.
Nie odpowiedział nic, tym razem ona miała ostatnie słowo, ale to co powiedział sprawiło, że zrobiło mu się gorąco i jakoś tak lżej na sercu. Lubił czuć się potrzebny, pomagało mu to wytaczać cele w życiu, a wiedział, że siostra nie żartuje i nie kłamałaby na ten temat.
- Dajesz, spróbuj zrobić płaski kamień to potem popuszczamy kaczki na stawie! - zagrzewał ją do rzucania czarów i zaraz zaklaskał w dłonie z zadowoleniem. - Dwa z dwóch, widzę jesteś rozgrzana, nie mogę być gorszy! - powiedział wesoło i zabrał się za swoją tarczę, chcą przebić ją tak jak wcześniejszą, zaklęciem tworzącym wybuch, którego nauczyła go właśnie Brenna.
Rzut Z 1d100 - 33
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 50
Sukces!
Sukces!