28.09.2024, 07:31 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.10.2024, 21:37 przez Dora Crawford.)
- Okropne - rzuciła, faktycznie przejmując się całą tą sytuacją, bo nie wyobrażała sobie, jakie to musiało być dla wszystkich zaskoczenie no i szok. Fakt że wszyscy zareagowali szybko, zapobiegając problemom, był naprawdę godny podziwu. W końcu nikt się tego nie spodziewał, a do tego na imprezie były dzieci i im też groziło przez to niebezpieczeństwo. - Ale cieszę się, że nikomu nic poważnego się nie stało. No i że nie zniszczyły całego sadu.
- Cóż... ja bym poczekała? Ale bardziej na zasadzie, że gdyby nie zadziałało nic innego, albo nie stało się z nim nic przez resztę miesiąca. Skoro dane można by zebrać tylko w nią, to nie pozostawałoby wtedy nic innego. O, ale wzięcie do tego twojego brata to bardzo dobry pomysł. A nawet jeśli nie rozgryzienie samego działania to czy jest to proces naturalny czy zaklęcie. Czy tam rytuał - pokiwała głową, zgadzając się w pełni z Norą. Niby nie pomyślała wcześniej o Thomasie, ale ten wybór wydawał się jej teraz nad wyraz oczywisty. Był pod ręką no i jako rodzina pewnie nie zrobiłby z tym kwiatem czegoś podejrzanego. Bo czasem jak się badało rzeczy to robiło się dziwne rzeczy i Dora bała się, ze ktoś mógłby ten kwiatek nieopatrznie zniszczyć.
- Mam. Na parapecie - żeby się naświetlała, oczywiście. Crawley wysunęła z pułki jakieś stare tomiszcze w wytartej okładce, pakując je sobie pod pachę, a potem zgarniając z blatu szkicownik, by na sam koniec sięgnąć po słoik z parapetu. Duży, wyglądający jak do wekowania ogórków. Nawet zamknięty był takim samym metalową klamrą do weków. Odłożyła wszystko koło Nory, oprócz trzymanej książki, a potem na nowo zajęła swoje miejsce i uśmiechnęła się do Figg wesoło, słysząc co też przyszło jej do głowy.
- Pomyślałam o tym samym! - oznajmiła podekscytowanym głosem, wertując swój tomik ładnie ilustrowanych baśni i wierzeń mugolskich. Dotarła do strony z odpowiednim obrazkiem i odwróciła wolumin tak, żeby Nora mogła dobrze się przyjrzeć. - Mugole szukają ich podczas naszej Lithy, ale to głównie wierzenia słowiańskie. Chociaż może u nas na wyspach też to robią? Pewnie niektórzy tak... - zamyśliła się na moment, spoglądając na stronę, którą podsuwała jej Nora. - Ale to w takim razie pewnie oryginał - wskazała na kwiat. - Ktoś go zobaczył dawno temu i tak zaczęły się legendy. Kojarzę takie, które kwitną podczas zaćmienia, więc to może jakaś odmiana?
- Cóż... ja bym poczekała? Ale bardziej na zasadzie, że gdyby nie zadziałało nic innego, albo nie stało się z nim nic przez resztę miesiąca. Skoro dane można by zebrać tylko w nią, to nie pozostawałoby wtedy nic innego. O, ale wzięcie do tego twojego brata to bardzo dobry pomysł. A nawet jeśli nie rozgryzienie samego działania to czy jest to proces naturalny czy zaklęcie. Czy tam rytuał - pokiwała głową, zgadzając się w pełni z Norą. Niby nie pomyślała wcześniej o Thomasie, ale ten wybór wydawał się jej teraz nad wyraz oczywisty. Był pod ręką no i jako rodzina pewnie nie zrobiłby z tym kwiatem czegoś podejrzanego. Bo czasem jak się badało rzeczy to robiło się dziwne rzeczy i Dora bała się, ze ktoś mógłby ten kwiatek nieopatrznie zniszczyć.
- Mam. Na parapecie - żeby się naświetlała, oczywiście. Crawley wysunęła z pułki jakieś stare tomiszcze w wytartej okładce, pakując je sobie pod pachę, a potem zgarniając z blatu szkicownik, by na sam koniec sięgnąć po słoik z parapetu. Duży, wyglądający jak do wekowania ogórków. Nawet zamknięty był takim samym metalową klamrą do weków. Odłożyła wszystko koło Nory, oprócz trzymanej książki, a potem na nowo zajęła swoje miejsce i uśmiechnęła się do Figg wesoło, słysząc co też przyszło jej do głowy.
- Pomyślałam o tym samym! - oznajmiła podekscytowanym głosem, wertując swój tomik ładnie ilustrowanych baśni i wierzeń mugolskich. Dotarła do strony z odpowiednim obrazkiem i odwróciła wolumin tak, żeby Nora mogła dobrze się przyjrzeć. - Mugole szukają ich podczas naszej Lithy, ale to głównie wierzenia słowiańskie. Chociaż może u nas na wyspach też to robią? Pewnie niektórzy tak... - zamyśliła się na moment, spoglądając na stronę, którą podsuwała jej Nora. - Ale to w takim razie pewnie oryginał - wskazała na kwiat. - Ktoś go zobaczył dawno temu i tak zaczęły się legendy. Kojarzę takie, które kwitną podczas zaćmienia, więc to może jakaś odmiana?
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.