• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 16 Dalej »
[21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine

[21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#9
28.09.2024, 17:35  ✶  

Parsknęła śmiechem, kiedy się odezwał. - Dobrze, że jesteś taki grzeczny i kulturalny, bo jeszcze by mi się zrobiło przykro. - Wiedziała, że nie chodzi tylko o uprzejmość, zakładała, że tak jak ona naprawdę przepada za ich spotkaniami, inaczej przecież nie zabiegałby o ten kontakt, tak jak i ona to robiła. To działało obustronnie, naprawdę zaczęli się lubić.

- Pięknie, faktycznie, jak się postarasz to potrafisz być naprawdę czarujący. - Było to może nieco przez nią wymuszone, ale jej to zupełnie nie przeszkadzało, lubiła jak czasem zmieniał ton swoich wypowiedzi, przypominał jej wtedy o tym, że pochodzą z tego samego towarzystwa, chociaż w ich typowych rozmowach brakowało tych arystokratycznych konwenansów, chyba, że zaczynali się zaczepiać.

- Czasami zastanawiam się, czymże sobie zasłużyłam, że zostałam obdarzona takim wspaniałym przyjacielem. - Naprawdę chciała, aby wiedział, że doceniała to, co dla niej robił. Dzięki niemu nie musiała spędzać tego wieczoru w samotności, nie musiała się skupiać na analizowaniu tego, co działo się aktualnie w jej życiu, mniejsza o to, że pewnie ta analiza dotyczyłaby głównie jego osoby.

- Nie, to nie tak. Wiesz, jak jest, Ostara jest raz w roku, muszą świętować. - Wydawało jej się trochę zbyt brutalne nazywanie ich głupimi, Yaxleyówna wbrew pozorom była naprawdę wyrozumiała, nie oceniała nikogo, wiedziała, że czasem ciężko jest się wykręcić od zobowiązań złożonych rodzinie. Znaczy większość miała z tym problem, ona pewnie nie zastanawiałby się ani minuty, i po prostu olała wszystko na rzecz swoich przyjaciół.

Tak już miała, że jak jej zależało to była gotowa rzucić wszystko i po prostu znaleźć się tam, gdzie jej potrzebowali. Naprawdę miała miękkie serce, jeśli chodzi o swoich najbliższych, chociaż na pierwszy rzut oka nie było tego widać.

- Skoro tak mówisz, to na pewno tak jest. - Nie, żeby czuła się jak kompletny przegryw, bo trudno było rywalizować z świętem, które odbywało się od chuj wie ilu lat. No nie miała z nim szans, najmniejszych, chociaż dzisiaj właściwie nie przegrała. Miała naprawdę wyśmienite towarzystwo, nie mogło stać się lepiej.

Czasem myślała o tym, że chciałaby przedstawić Greengrassa swoim przyjaciołom, nie do końca wiedziała jednak w jaki sposób powinna to zrobić. No hej, to jest mój nowy przyjaciel, w sumie to od miesiąca przyjaciel, wcześniej był nieprzyjaciel, a teraz zmierza ku zostaniu moim najlepszym przyjacielem. Chujowo to brzmiało, jakby była niespełna rozumu. Może więc lepiej, że byli tu sami, nie musiała się martwić tym, w jaki sposób powinna im go zademonstrować, wiedziała jednak, że prędzej, czy później ten moment nadejdzie, bo nie chciała ukrywać znajomości, która dawała jej tyle radości.

Uniosła kieliszek z alkoholem w górę, aby dołączyć się do toastu, zawsze dziwnie się czuła, kiedy piła swoje zdrowie, nie do końca lubiła, kiedy cała uwaga skupiała się na niej. Nawet jeśli to był jej urodziny.

Upiła niewielki łyk alkoholu, przyjemne ciepło rozeszło się po jej ciele, uch, ten dzień naprawdę zaczynał wyglądać na idealny, przede wszystkim dzięki jego towarzystwu.

Nie zamierzała dzisiaj jakoś specjalnie ograniczać się jeśli chodzi o ilość whisky, którą mogła w siebie wlać, były to przecież jej urodziny, marzenia się nie spełnią, jeśli ich odpowiednio nie obleje, czyż nie? Zazwyczaj starała się ograniczać w jego towarzystwie, bo alkohol miał to do siebie, że rozplątywał język, przez co mogła powiedzieć kilka słów za dużo. Dzisiaj miało być inaczej, dzisiaj chciała popłynąć w morzu alkoholu, bursztynowym morzu, wierzyła, że nie pozwoli na to, aby wybrała się w ten rejs sama.

Nie mogli przecież ciągle się pilnować, byli przecież przyjaciółmi, powinni mieć do siebie zaufanie, nawet w takiej prostej czynności, jaką było wspólne upijanie się.

Zagiął ją. Patrzyła się na niego dłuższą chwilę, szukając jakiejś całkiem przystępnej odpowiedzi na pytanie, które jej zdał. W końcu zaczęła mówić. - Nigdy nie mów nigdy poszło się jebać. - Wzruszyła jedynie ramionami, bo w końcu dotarło do niej, że te niektóre maksymy, którymi się kierowała nie miały najmniejszego sensu. Nie i już, nigdy go nie skrzywdzi, nie było nawet takiej możliwości. Za bardzo jej na nim zależało, tego jednak nie dodała, wolała dusić wszystko w sobie, jak przystało na porządną, młodą damę.

Jak niby miałby się jej narzucać? Czy dało się narzucać komuś, kto pragnął twojego towarzystwa? Zdecydowanie nie. Próbowała sobie to zwizualizować, ale jakoś nie potrafiła. - Nie wiem, jak można się narzucać komuś, kto lubi twoje towarzystwo? Więc dajmy na to, to by chyba nie zadziałało, w tym przypadku takie narzucanie się to raczej byłaby przyjemność? - Tak, zapytała o to, bo próbowała zrozumieć, czy brnęła w dobrą stronę ze swoją odpowiedzią. Czy właśnie mu się przyznała do tego, że lubiła spędzać z nim czas? Być może. Czy się tym jakoś specjalnie przejęła, może trochę. Czy żałowała tego, że o tym wspomniała? Raczej nie.

Nie określiła przecież wprost, o jaki rodzaj narzucania jej chodziło, tak samo jak on tego nie określił, chociaż no, wyczuwała w którą stronę zmierzał. Nie mogło być nadal zbyt prosto, bo dalej porozumiewali się niedopowiedzeniami.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (11355), Geraldine Greengrass-Yaxley (10968)




Wiadomości w tym wątku
[21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 27.09.2024, 23:54
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 28.09.2024, 00:46
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.09.2024, 09:27
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 28.09.2024, 10:56
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.09.2024, 13:44
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 28.09.2024, 14:38
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.09.2024, 15:22
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 28.09.2024, 16:52
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.09.2024, 17:35
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 28.09.2024, 18:44
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.09.2024, 23:40
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 29.09.2024, 02:26
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 29.09.2024, 09:10
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 29.09.2024, 11:53
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 29.09.2024, 15:29
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 29.09.2024, 16:40
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 29.09.2024, 17:34
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 29.09.2024, 18:34
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 29.09.2024, 19:49
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 29.09.2024, 21:40
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 29.09.2024, 22:27
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 29.09.2024, 23:33
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 30.09.2024, 00:31
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 30.09.2024, 02:46
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 30.09.2024, 09:59
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 30.09.2024, 11:07
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 30.09.2024, 12:08

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa