28.09.2024, 21:31 ✶
Nie udało się. Ledwo go otarłem. Nic nie poczuł. Nie skrzywił się nawet na chwilę. Jebaniec. Miałem ochotę splunąć i zrobiłbym to, gdybyśmy byli na zewnątrz, a nie w mieszkaniu Geraldine... i w sumie trochę moim, skoro z nią mieszkałem. Pewnych rzeczy w takich miejscach nie przystało, nawet jeśli walczyło się o kolację. Szczególnie kiedy walczyło się o kolację. Nie chciałbym jeść typa całe w plwocinach.
Widziałem, jak próbował kopnąć mnie w twarz. Albo szyję. Kto wie, co za inwencję twórczą mi szykował...? Może to jakieś chwyty magomedyczne. Może po prostu improwizował, bo tak to właśnie wyglądało. Na szczęście głębiej nie wnikałem, bo miałem co robić. Odchyliłem się by nie komplikować sobie sprawy zamroczeniem i nawet rzuciłem się plecami na podłogę w jednym celu. Ręce nie dawały rady, więc zamierzałem użyć siły swoich nóg.
Celowałem w kolana. Zamierzałem pozbawić go równowagi i faktycznie sprowadzić tę walkę do parteru. Jeśli go zwalę z nóg, będę ógł go przygnieść, zablokować i w końcu zjeść.
Na podcięcie nóg Ambroise’owi.
Na przygniecenie go swoim ciałem, o ile upadł.
Widziałem, jak próbował kopnąć mnie w twarz. Albo szyję. Kto wie, co za inwencję twórczą mi szykował...? Może to jakieś chwyty magomedyczne. Może po prostu improwizował, bo tak to właśnie wyglądało. Na szczęście głębiej nie wnikałem, bo miałem co robić. Odchyliłem się by nie komplikować sobie sprawy zamroczeniem i nawet rzuciłem się plecami na podłogę w jednym celu. Ręce nie dawały rady, więc zamierzałem użyć siły swoich nóg.
Celowałem w kolana. Zamierzałem pozbawić go równowagi i faktycznie sprowadzić tę walkę do parteru. Jeśli go zwalę z nóg, będę ógł go przygnieść, zablokować i w końcu zjeść.
Na podcięcie nóg Ambroise’owi.
Rzut PO 1d100 - 91
Sukces!
Sukces!
Na przygniecenie go swoim ciałem, o ile upadł.
Rzut PO 1d100 - 75
Sukces!
Sukces!