29.09.2024, 00:04 ✶
Potrzebowałem tego jak diabli. Krew była jedynym i wszystkim, co mogło mnie w tej chwili wybawić z opresji. Zabawane, że właśnie w takich kategoriach myślałem, skoro na zewnątrz to raczej wyglądało kompletnie inaczej. Ale wróćmy do mojej rzeczywistości! Tylko krew mogła mnie wybawić, zbawić, sprawić, że poczuję ulgę. Nawet nie chodziło o wygraną walkę, choć to, taki lekki posmak hazardu, chęć poczucia nutki zwycięstwa na własnej skórze by nie zaszkodziła. Wręcz przeciwnie.
Zatriumfowałem, kiedy Ambroise leciał na plecy. Zatriumfowałem, kiedy przygniotłem go sobą do podłogi.
Leż, sukinsynu - pomyślałem, bo z pomiędzy moich warg wydobyło się tylko niebezpieczne warknięcie. Ostrzegawcze warknięcie by nie próbował czegoś głupiego, co dla mojej ofiary mogło raczej oznaczać, że właśnie w tej chwili powinna robić cokolwiek, byleby się uwolnić z tych kleszczy.
Umknąłem przed jego paskudną śliną i bardziej zablokowałem jego dłonie. Grał nie fair, szczególnie że właśnie jako gość bezcześcił nasze progi. Cóż, zaraz odda za to z nawiązką. Zamierzałem go ugryźć.... Tak, przygotowywałem się na to, rozwierając swoje piękne, wampirze uzębienie, ale wtedy coś solidnie jebnęło mnie w głowę.
I właśnie... Ciekawe, czy coś poczułem, a jeśli poczułem to jak bardzo poczułem? - oto było pytanie. Los i czas pokażą.
Sprawdzam, jak bardzo mnie zamroczy. Załóżmy, że jak wyrzucę więcej niż 92 to chill, sukces i słaby sukces to mnie zamroczy, a porażka - utracę przytomność.
Jeśli mnie nie zamroczy, to warczę wściekle i gryzę Ambroise'a w szyję, chuj z Ger. Jeśli będzie 92 i mniej, to ignorujemy, bo jestem zamroczony albo nieprzytomny.
Zatriumfowałem, kiedy Ambroise leciał na plecy. Zatriumfowałem, kiedy przygniotłem go sobą do podłogi.
Leż, sukinsynu - pomyślałem, bo z pomiędzy moich warg wydobyło się tylko niebezpieczne warknięcie. Ostrzegawcze warknięcie by nie próbował czegoś głupiego, co dla mojej ofiary mogło raczej oznaczać, że właśnie w tej chwili powinna robić cokolwiek, byleby się uwolnić z tych kleszczy.
Umknąłem przed jego paskudną śliną i bardziej zablokowałem jego dłonie. Grał nie fair, szczególnie że właśnie jako gość bezcześcił nasze progi. Cóż, zaraz odda za to z nawiązką. Zamierzałem go ugryźć.... Tak, przygotowywałem się na to, rozwierając swoje piękne, wampirze uzębienie, ale wtedy coś solidnie jebnęło mnie w głowę.
I właśnie... Ciekawe, czy coś poczułem, a jeśli poczułem to jak bardzo poczułem? - oto było pytanie. Los i czas pokażą.
Sprawdzam, jak bardzo mnie zamroczy. Załóżmy, że jak wyrzucę więcej niż 92 to chill, sukces i słaby sukces to mnie zamroczy, a porażka - utracę przytomność.
Rzut PO 1d100 - 81
Sukces!
Sukces!
Jeśli mnie nie zamroczy, to warczę wściekle i gryzę Ambroise'a w szyję, chuj z Ger. Jeśli będzie 92 i mniej, to ignorujemy, bo jestem zamroczony albo nieprzytomny.
Rzut PO 1d100 - 49
Sukces!
Sukces!