30.09.2024, 10:00 ✶
Pewnie nie odwróciłaby się do Lestrange’a plecami tak beztrosko, gdyby tak wielu ludzi nie wiedziało, że udali się na Pokątną razem. Nie żeby podejrzewała o coś konkretnie jego, ale mimo całego swojego przekonania o własnej nieśmiertelności, w obecnych warunkach… cóż, należało zachować pewną ostrożność.
Charlotte mierzyła Cygnusa spojrzeniem, bardzo uważnym. W tej chwili jej twarz niczego nie wyrażała: Kelly obserwowała Niewymownego niby kolejny obiekt badawczy, który trafił do Komnaty Śmierci. Pracowała w miejscu, w którym z końcem była oswojona. Duchy szeptały jej do ucha swoje sekrety. Nie była wstrząśnięta, raczej starała się w tej chwili… pewne rzeczy ocenić.
Zapach, gdy się zbliżyli, dał się wyczuć, ale nie był bardzo mocny, może dlatego, że Niewymowny otworzył okno… a może Rodolphus miał rację i ktoś upozorował samobójstwo?
– Sądząc po splocie i wysokości, na jakiej wisi, mógł, ale nie musiał skoczyć sam. Powiedziałabym, że wisi tak od kilku do kilkunastu godzin – stwierdziła, zbliżając się nieco, ale faktycznie go nie dotykając. Zerknęła na paznokcie, na palce, na szyję, na twarz. – Ciekawe. Chyba nie próbował walczyć z więzami, a to naturalny odruch… – mruknęła, bo przynajmniej na to pobieżnie jej wyglądało po stanie paznokci i palców. Nie była medykiem ani biegłym, ale cóż, zawodowo zajmowała się… no śmiercią właśnie. – Byłoby naprawdę bardzo przykre, gdyby wyniki badań i dzieło jego życia zostały teraz skonfiskowane przez Brygadzistów – zgodziła się z Rodolphusem, a jej spojrzenie przesunęło się po pomieszczeniu. – Hm, był skryty i był straszliwym bałaganiarzem. Normalnie byłyby jednak zapewne starannie zabezpieczone, w jakimś mało oczywistym schowku, ale… miał nad nimi pracować jeszcze wczoraj, a sądząc po jego stanie, powiesił się jakoś nad ranem. Może tuż po przygotowywaniu swojej prezentacji. Jest spora szansa, że leżą tutaj gdzieś na wierzchu, jeżeli nikt ich nie ukradł. Sprawdź biurko – poleciła, sama ruszając w stronę stołu. I jedno, i drugie było zawalone gazetami, kubkami, papierami i wycinkami oraz przyborami do pisania, więc trzeba było to przejrzeć – oczywiście ostrożnie, nie dotykając.
Kto znajdzie papiery?
1 – Charlotte
2 – Rodolphus
Charlotte mierzyła Cygnusa spojrzeniem, bardzo uważnym. W tej chwili jej twarz niczego nie wyrażała: Kelly obserwowała Niewymownego niby kolejny obiekt badawczy, który trafił do Komnaty Śmierci. Pracowała w miejscu, w którym z końcem była oswojona. Duchy szeptały jej do ucha swoje sekrety. Nie była wstrząśnięta, raczej starała się w tej chwili… pewne rzeczy ocenić.
Zapach, gdy się zbliżyli, dał się wyczuć, ale nie był bardzo mocny, może dlatego, że Niewymowny otworzył okno… a może Rodolphus miał rację i ktoś upozorował samobójstwo?
– Sądząc po splocie i wysokości, na jakiej wisi, mógł, ale nie musiał skoczyć sam. Powiedziałabym, że wisi tak od kilku do kilkunastu godzin – stwierdziła, zbliżając się nieco, ale faktycznie go nie dotykając. Zerknęła na paznokcie, na palce, na szyję, na twarz. – Ciekawe. Chyba nie próbował walczyć z więzami, a to naturalny odruch… – mruknęła, bo przynajmniej na to pobieżnie jej wyglądało po stanie paznokci i palców. Nie była medykiem ani biegłym, ale cóż, zawodowo zajmowała się… no śmiercią właśnie. – Byłoby naprawdę bardzo przykre, gdyby wyniki badań i dzieło jego życia zostały teraz skonfiskowane przez Brygadzistów – zgodziła się z Rodolphusem, a jej spojrzenie przesunęło się po pomieszczeniu. – Hm, był skryty i był straszliwym bałaganiarzem. Normalnie byłyby jednak zapewne starannie zabezpieczone, w jakimś mało oczywistym schowku, ale… miał nad nimi pracować jeszcze wczoraj, a sądząc po jego stanie, powiesił się jakoś nad ranem. Może tuż po przygotowywaniu swojej prezentacji. Jest spora szansa, że leżą tutaj gdzieś na wierzchu, jeżeli nikt ich nie ukradł. Sprawdź biurko – poleciła, sama ruszając w stronę stołu. I jedno, i drugie było zawalone gazetami, kubkami, papierami i wycinkami oraz przyborami do pisania, więc trzeba było to przejrzeć – oczywiście ostrożnie, nie dotykając.
Kto znajdzie papiery?
1 – Charlotte
2 – Rodolphus
Rzut 1d2 - 1