- Nie wydaje mi się, żeby się wtedy przejęła, jak zaatakujemy ją jednocześnie. - To mogło być nie do końca odpowiednie, zdecydowanie lepiej, żeby spróbowała sama, jeśli jej się nie uda, to wtedy spróbować namówić do tego samego Thomasa i Erika, właściwie to czuła, że wcale nie będzie musiała ich namawiać, spełnią swój obowiązek. Musieli wszyscy o siebie dbać, kto to zrobi jeśli nie oni? Nora, jak przystało na prawdziwą mamę, widziała, kiedy działo się coś niedobrego.
- Będę o tym pamiętać, chociaż jednak wolałabym uniknąć podobnych metod. - Pomysł nie był najgorszu, pewnie nawet miała zapas tego eliksiru w szafie, ale nie do końca w jej stylu było podawanie ich swoim najbliższym w tajemnicy, wolała bardziej humanitarne metody.
- Nigdy mi nie wychodzą te kaczki. - Dodała nieco rozczarowanym tonem. Wszystko, co wiązało się z aktywnością fizyczną sprawiało jej trudność, tak było chyba od zawsze.
- Oczywiście, i tego musimy się trzymać, razem rozwalimy tych złodupców. - Przynajmniej taką miała nadzieję, prędzej, czy później uda im się to zakończyć, dobro zawsze zwyciężało, prawda?
- To dobrze, nie wiem ile może trwać dobra passa. - Właściwie, to nawet wolałaby tego nie sprawdzać, liczyła na to, że już niedługo dotrą do mety i będą mogli się pochwalić, że jakoś przetrwali, właściwie to nawet nie jakoś - poradzili sobie wyśmienicie!
- Kurwa, tego się nie spodziewałam. - Norka bardzo rzadko przeklinała, jednak gdy zobaczyła istotę przypominającą inferiusa nie mogła się powstrzymać. Dobra - ogniem go. Pamiętała o tym, że to musiał być ogień, sądziła, że to nie jest prawdziwy potwór, jednak pewnie działał podobnie. Machnęła więc różdżką, chciałą wyczarować płomień ognia, który trafi w tego stwora.
Sukces!
Akcja nieudana