17.01.2023, 21:52 ✶
Sophie miała świadomość, jak może być postrzegana przez świat. Pozornie wydawała się nie posiadać w sobie żadnej empatii a wręcz można by było podejrzewać ją o niesamowicie egoistyczne nastawienie. Tymczasem ona naprawdę potrafiła przejmować się drugim człowiekiem. A szczególnie wtedy, gdy druga osoba była dla niej szczególnie bliska. Tak jak chociażby Castiel. Nie byli rodzeństwem. Nie mieli kontaktu od lat. Ich pierwsze spotkanie po naprawdę długim czasie było wręcz fatalnym. Tyle że nigdy nie życzyła mężczyźnie źle. I dlatego, kiedy zobaczyła go w takim stanie na ulicy, wiedziała, że musi mu pomóc.
Gdy tylko weszli do Dziurawego Kotła, Sophie od razu udała się do barmana, który zarządzał tym całym przybytkiem. Poinformowała go o tym, że ten mężczyzna (barman spojrzał na Castiela jakby był wyrwany wprost z Nokturna) zostanie w jej pokoju na noc i jeśli istnieje taka konieczność, Sophie zapłaci za jego pobyt tutaj. Nie była pewna, czy barman chciał się pozbyć ewentualnego problemu, czy Sophie samej w sobie, jednak machnął tylko zdawkowo ręką, powiedział coś w stylu "nie trzeba" i udał się na drugi koniec kontuaru, byle dalej od nich. Kobieta wzruszyła ramionami od razu wróciła do swojego kuzyna. W końcu dotarli do jej pokoju. Flintówna bezróżdżkowo otworzyła drzwi, poczekała aż Castiel wejdzie do środka, po czym zamknęła je i dodatkowo rzuciła odpowiednie zaklęcia. Nie zamierzała pozwolić, aby ktokolwiek im przeszkadzał, a coś jej podpowiadało, że mieli wiele do omówienia w tym momencie.
- Wyglądasz fatalnie i śmierdzisz - skomentowała, marszcząc nos, kiedy zdjął z siebie bluzę ozdobioną zakrzepłą krwią.
Podeszła do komody, na której stała niedokończona butelka ognistej Whisky. Machnęła dłonią i wyczarowała dwie szklaneczki. Nalała do nich szczodrze trunku i wróciła do kuzyna.
- Masz, pij - oznajmiła, podając mu szknalnę. Wpatrywała się w niego, póki nie upił choć trochę, po czym sama zdrowo pociągnęła.
Krew wezbrała w jej żyłach, kiedy Cas wspomniał o dobrym imieniu, które mógłby utracić. Paliczki zaciśnięte na szkle pobielały.
- Kurwa, Castiel! Czy ty się do jasnej avady słyszysz?! - Nic nie mogła poradzić na to, że mężczyzna naprawdę ją zdenerwował. - Twój... przyjaciel umierał przy Tobie, a ty się martwisz tym, co ludzie o Tobie pomyślą? Do cholery, to powinno być Twoim ostatnim zmartwieniem w tym momencie! - Nie była dyplomatką. Nigdy nie należała do tego typu ludzi. Mówiła wprost to, co uważała za słuszne. A w tym momencie uważała za słuszne przypomnieć swojemu kuzynowi, że są ważniejsze rzeczy, niż dobra opinia. Ludzie zawsze będą gadać, nie ważne co się w życiu zrobi. Dla niej ważniejszym było nie tracić tych, którzy mieli dla niej największe znaczenie.
Gdy tylko weszli do Dziurawego Kotła, Sophie od razu udała się do barmana, który zarządzał tym całym przybytkiem. Poinformowała go o tym, że ten mężczyzna (barman spojrzał na Castiela jakby był wyrwany wprost z Nokturna) zostanie w jej pokoju na noc i jeśli istnieje taka konieczność, Sophie zapłaci za jego pobyt tutaj. Nie była pewna, czy barman chciał się pozbyć ewentualnego problemu, czy Sophie samej w sobie, jednak machnął tylko zdawkowo ręką, powiedział coś w stylu "nie trzeba" i udał się na drugi koniec kontuaru, byle dalej od nich. Kobieta wzruszyła ramionami od razu wróciła do swojego kuzyna. W końcu dotarli do jej pokoju. Flintówna bezróżdżkowo otworzyła drzwi, poczekała aż Castiel wejdzie do środka, po czym zamknęła je i dodatkowo rzuciła odpowiednie zaklęcia. Nie zamierzała pozwolić, aby ktokolwiek im przeszkadzał, a coś jej podpowiadało, że mieli wiele do omówienia w tym momencie.
- Wyglądasz fatalnie i śmierdzisz - skomentowała, marszcząc nos, kiedy zdjął z siebie bluzę ozdobioną zakrzepłą krwią.
Podeszła do komody, na której stała niedokończona butelka ognistej Whisky. Machnęła dłonią i wyczarowała dwie szklaneczki. Nalała do nich szczodrze trunku i wróciła do kuzyna.
- Masz, pij - oznajmiła, podając mu szknalnę. Wpatrywała się w niego, póki nie upił choć trochę, po czym sama zdrowo pociągnęła.
Krew wezbrała w jej żyłach, kiedy Cas wspomniał o dobrym imieniu, które mógłby utracić. Paliczki zaciśnięte na szkle pobielały.
- Kurwa, Castiel! Czy ty się do jasnej avady słyszysz?! - Nic nie mogła poradzić na to, że mężczyzna naprawdę ją zdenerwował. - Twój... przyjaciel umierał przy Tobie, a ty się martwisz tym, co ludzie o Tobie pomyślą? Do cholery, to powinno być Twoim ostatnim zmartwieniem w tym momencie! - Nie była dyplomatką. Nigdy nie należała do tego typu ludzi. Mówiła wprost to, co uważała za słuszne. A w tym momencie uważała za słuszne przypomnieć swojemu kuzynowi, że są ważniejsze rzeczy, niż dobra opinia. Ludzie zawsze będą gadać, nie ważne co się w życiu zrobi. Dla niej ważniejszym było nie tracić tych, którzy mieli dla niej największe znaczenie.