30.09.2024, 17:44 ✶
Olivia drgnęła, słysząc obcy głos. Odwróciła głowę w kierunku nieznajomego i uśmiechnęła się promiennie, obdarzając mężczyznę naprawdę uroczym, przyjaznym uśmiechem. Nie pamiętała już czy miała tu robić za złego czy dobrego glinę, ale to nie było ważne: nawet jeżeli miała zaraz wziąć go w gradobicie pytań, to nie mogła powstrzymać się przed uprzejmością. Każda obca osoba była dla niej czystą kartą, nie oceniała mężczyzny nawet przez pryzmat tego lokalu, który lata świetności miał już dawno za sobą. W zasadzie jeżeli nie znajdą tu pleśni czy pękających ścian, to wystarczy drobny remont przy pomocy magii i wszystko będzie piękne. Widziała to już oczyma wyobraźni.
- Dzień dobry. Olivia Quirke, dziewczyna Tristana - jej uśmiech poszerzył się jeszcze bardziej, o ile to możliwe. Również wyciągnęła w jego kierunku dłoń i uścisnęła ją. Zarządca nieruchomościami... Ojciec jej mówił, żeby na takich uważać, bo dla nich liczył się tylko zysk. Ale ten tu nie wyglądał na złego. Nie mógłby ich oszukać, prawda?
Olivia rozejrzała się jeszcze raz po pomieszczeniu. Domyślała się, że będzie w tej chwili ustami Tristana i wcale jej to nie przeszkadzało.
- Dlaczego tak długo stało opuszczone? Wygląda na takie w dobrym stanie - zaczęła, podchodząc do tej kanapy. Zerknęła za nią, żeby ocenić ścianę, przy której była. Nie krępowała się przy tym, bo jeżeli chodziło o Olivię, to nie miała wstydu, jeżeli obok miała kogoś, komu ufała.
- Dzień dobry. Olivia Quirke, dziewczyna Tristana - jej uśmiech poszerzył się jeszcze bardziej, o ile to możliwe. Również wyciągnęła w jego kierunku dłoń i uścisnęła ją. Zarządca nieruchomościami... Ojciec jej mówił, żeby na takich uważać, bo dla nich liczył się tylko zysk. Ale ten tu nie wyglądał na złego. Nie mógłby ich oszukać, prawda?
Olivia rozejrzała się jeszcze raz po pomieszczeniu. Domyślała się, że będzie w tej chwili ustami Tristana i wcale jej to nie przeszkadzało.
- Dlaczego tak długo stało opuszczone? Wygląda na takie w dobrym stanie - zaczęła, podchodząc do tej kanapy. Zerknęła za nią, żeby ocenić ścianę, przy której była. Nie krępowała się przy tym, bo jeżeli chodziło o Olivię, to nie miała wstydu, jeżeli obok miała kogoś, komu ufała.