01.10.2024, 03:23 ✶
Spojrzenie Cassandry prześlizgnęło się od jednej maski do drugiej, a w oczach błysnął jakiś cień zainteresowania. Najwyraźniej nie spodziewała się zobaczyć tutaj kogoś, kto czuł potrzebę ukrywania swojej tożsamości. Kogoś, kto mógł być tak blisko Czarnego Pana. Odchrząknęła cicho, wyrywając samą siebie z chwilowego zamyślenia i kiwnęła zdawkowo głową, zanim odwróciła się i ruszyła wąską, wydeptaną do gołej ziemi ścieżką, która prowadziła do furtki.
Wystarczyło parę kroków, żeby minęli częściowo obumarłe krzewy, które posadzono przy płocie, a tym samym przywitał ich widok oklapłej, zawilgotniałej trawy, która walczyła o życie w podobny sposób jak każdy inny rodzaj roślinności w tym zapomnianym przez bogów miasteczku. To nie był długi spacer, bo ścieżka trafiła na drugą, brukowaną i obwiązującą cały budynek, a potem wystarczyło przeciąć ją i zbliżyć do elewacji.
To definitywnie nie było oficjalne wejście, bo jeśli Nicholas lub Rodolphus kiedyś pokusili się o zapłacenie odpowiedniej sumy i zwiedzili to miejsce, to mogli pamiętać że tamto było o wiele bardziej pokaźne. Oprawione kolumnami, z dwuskrzydłowymi drzwiami które zdobiły żeliwne okucia, z dodatkowymi zdobieniami w metalu. To do czego doprowadziła ich Fawley to były skromne drzwi. Do tego ukryte za zaklętym bluszczem, który odsłonił je dopiero kiedy machnęła różdżką w odpowiednim zaklęciu.
Kiedy weszli do środka, przywitał ich wąski, pusty korytarz, który za kolejnymi drzwiami okazał się otwierać na najpewniej zamkniętą dla zwiedzających część Mauzoleum. Ustawione tutaj eksponaty przysłaniały się, jakby wepchnięte tu tymczasowo i w przelocie. Nie były tez w żaden sposób podpisane, ale śmierciożercy mogli rozpoznać pośród nich zakonserwowane ludzkie organy i kończyny, a gdzieś zza rogu wyglądała na nich trochę źle spreparowana sylwetka centaura.
- Zwiedzaliście kiedyś może dostępną dla wszystkich część Mauzoleum? - zagadnęła ich Cassandra, ale nawet jeśli mogła zabrzmieć jakby chciała podjąć rozmowę, to jej głos pozostawał wyważony i wręcz chłodny.
Wystarczyło parę kroków, żeby minęli częściowo obumarłe krzewy, które posadzono przy płocie, a tym samym przywitał ich widok oklapłej, zawilgotniałej trawy, która walczyła o życie w podobny sposób jak każdy inny rodzaj roślinności w tym zapomnianym przez bogów miasteczku. To nie był długi spacer, bo ścieżka trafiła na drugą, brukowaną i obwiązującą cały budynek, a potem wystarczyło przeciąć ją i zbliżyć do elewacji.
To definitywnie nie było oficjalne wejście, bo jeśli Nicholas lub Rodolphus kiedyś pokusili się o zapłacenie odpowiedniej sumy i zwiedzili to miejsce, to mogli pamiętać że tamto było o wiele bardziej pokaźne. Oprawione kolumnami, z dwuskrzydłowymi drzwiami które zdobiły żeliwne okucia, z dodatkowymi zdobieniami w metalu. To do czego doprowadziła ich Fawley to były skromne drzwi. Do tego ukryte za zaklętym bluszczem, który odsłonił je dopiero kiedy machnęła różdżką w odpowiednim zaklęciu.
Kiedy weszli do środka, przywitał ich wąski, pusty korytarz, który za kolejnymi drzwiami okazał się otwierać na najpewniej zamkniętą dla zwiedzających część Mauzoleum. Ustawione tutaj eksponaty przysłaniały się, jakby wepchnięte tu tymczasowo i w przelocie. Nie były tez w żaden sposób podpisane, ale śmierciożercy mogli rozpoznać pośród nich zakonserwowane ludzkie organy i kończyny, a gdzieś zza rogu wyglądała na nich trochę źle spreparowana sylwetka centaura.
- Zwiedzaliście kiedyś może dostępną dla wszystkich część Mauzoleum? - zagadnęła ich Cassandra, ale nawet jeśli mogła zabrzmieć jakby chciała podjąć rozmowę, to jej głos pozostawał wyważony i wręcz chłodny.