01.10.2024, 09:15 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.10.2024, 09:54 przez Atreus Bulstrode.)
- Nie. Ten gdzie auror każe im wszystkim wypierdalać - uśmiechnął się głupio, bardzo z siebie zadowolony, bo jej pytania tylko doprawiły ten żart o jeszcze bardziej absurdalną otoczkę. Ale kawały tego typu miały to do tego, że najczęściej były absolutnie niskich lotów. Jak się miało 11 lat to się je opowiadało rzetelnie i tak jak powinno, ale z czasem to wszystko schodziło na psy i wychodziło coś tego typu co właśnie mówił Bulstrode.
Wciąż z jakimś dziwnym uśmieszkiem rozejrzał się po wnętrzu, podobnie jak ona szukając oznak czegokolwiek co sugerowałoby miejsce do dyskusji. Mogliby tam wejść, powiedzieć że dzień dobry, policja, zapraszamy do wyjścia, a jak nie to mandat, a jak nie to Azkaban bo nie mamy na to całego dnia, panowie. Ale tak, niczego takiego nie było. Osoby w Dziupli podzieliły się na parę większych grupek, część siedziała i chyba byli to ci, co przyszli tutaj niezależnie od ogłoszenia, bo wydawali się nieco zdziwieni sytuacją.
- Już powtarzałem, dzisiejszego dnia nie odbędzie się żaden wiec! - poniosło się nad intensywnym szumem ludzkich rozmów, który stanowił ambient tego miejsca. Spojrzenie Brenny i Atreusa mogło szybko zogniskować się na sylwetce tkwiącej za kontuarem, która własnie wymachiwała szmatką do szklanek, coś w rozgniewany sposób tłumacząc dalej swojemu rozmówcy, który wydawał się bardziej zagubiony niż skory do walczenia na słowa ze swoim przeciwnikiem.
- To co, pytamy barmana? - rzucił i zaczął się przepychać w stronę baru. Zebrani wewnątrz ludzie z wyjątkową łatwością ustępowali im miejsca, chyba reagując na szary mundurek Brenny, bo Bulstrode jak zwykle odmówił noszenia swojego. Ale w powietrzu dało się wyczuć napięcie, a szepty dookoła wydawały się nieco ostre i nerwowe, pomijając oczywiście ekspresyjny popis pana przy barze.
Wciąż z jakimś dziwnym uśmieszkiem rozejrzał się po wnętrzu, podobnie jak ona szukając oznak czegokolwiek co sugerowałoby miejsce do dyskusji. Mogliby tam wejść, powiedzieć że dzień dobry, policja, zapraszamy do wyjścia, a jak nie to mandat, a jak nie to Azkaban bo nie mamy na to całego dnia, panowie. Ale tak, niczego takiego nie było. Osoby w Dziupli podzieliły się na parę większych grupek, część siedziała i chyba byli to ci, co przyszli tutaj niezależnie od ogłoszenia, bo wydawali się nieco zdziwieni sytuacją.
- Już powtarzałem, dzisiejszego dnia nie odbędzie się żaden wiec! - poniosło się nad intensywnym szumem ludzkich rozmów, który stanowił ambient tego miejsca. Spojrzenie Brenny i Atreusa mogło szybko zogniskować się na sylwetce tkwiącej za kontuarem, która własnie wymachiwała szmatką do szklanek, coś w rozgniewany sposób tłumacząc dalej swojemu rozmówcy, który wydawał się bardziej zagubiony niż skory do walczenia na słowa ze swoim przeciwnikiem.
- To co, pytamy barmana? - rzucił i zaczął się przepychać w stronę baru. Zebrani wewnątrz ludzie z wyjątkową łatwością ustępowali im miejsca, chyba reagując na szary mundurek Brenny, bo Bulstrode jak zwykle odmówił noszenia swojego. Ale w powietrzu dało się wyczuć napięcie, a szepty dookoła wydawały się nieco ostre i nerwowe, pomijając oczywiście ekspresyjny popis pana przy barze.