01.10.2024, 09:33 ✶
Brenna parsknęła cicho i krótko, bo odpowiedź owszem, była niesamowicie durna, ale była też na swój sposób zabawna, jeśli brało się pod uwagę okoliczności, oczywiście. Nie odpowiedziała już jednak i wpakowała się do środka, wodząc spojrzeniem po zgromadzonych. W przeciwieństwie do Atreusa nie miała zamiaru nikogo zapraszać do wyjścia i grozić mandatem albo Azkabanem, bo i niestety w takich sytuacjach przywykła trzymać się procedur niemal niewolniczo… choćby po to, by móc traktować je bardzo swobodnie tam, gdzie było to dla niej wygodne. A w niektórych sprawach to pomijać je totalnie. A ostatecznie nie było paragrafu na siedzenie w barze i bycie zdenerwowanym. Na organizowanie bardzo głupich wieców też nie. Chciała tylko upewnić się, że te dziesiątki porozsyłanych listów nie skończą się zamieszkami, bo z tego co kojarzyła, Dziupla nie miała absolutnie żadnej ochrony i była niewielkim barem (no i faktycznie, sala zdawała się ciasna).
Przekrzywiła lekko głowę, gdy usłyszała krzyk kogoś z głębi wnętrza.
– Czyżby przestraszyli się zainteresowania? – mruknęła cicho, a potem ruszyła dalej, korzystając z tego, że mundur budził może pewną niechęć, ale też na takiej Horyzontalnej wymuszał pewną ostrożność. W przeciwieństwie do Atreusa w takich sytuacjach dość chętnie korzystała z tego, że umundurowanie wywoływała takie reakcje, rezygnując z niego głównie wtedy, gdy nie chciała być zauważona. – Pewnie. Może jednak szybko pójdzie.
Przepchnęła się ku barowi i uśmiechnęła do wyraźnie zirytowanego mężczyzny, jakby nie dostrzegała, że ten chyba pałał w tej chwili ogólnym pragnieniem mordu. Zwrócił na nią uwagę, bo znowu zadziałała magia szarego, rzucającego się w oczy mundurku, i przestał wygrażać swojemu rozmówcy.
– Co się dzieje? Ile razy mam powtarzać, że nie handluję podejrzanym alkoholem?
– Uwierzę panu za pierwszym – zapewniła Brenna pogodnie. – Chcieliśmy spytać, czy wiec został odwołany?
Jak tak to naprawdę doskonale, jednak da się załatwić to w pięć minut. Wprawdzie dużo goblinów i ludzi w barze i tak mogło doprowadzić do bójki, ale Brygada nie mogła pilnować każdego baru, tak? A Brenna to w ogóle rzadko teraz robiła takie patrole, nie mówiąc już o aurorach.
Przekrzywiła lekko głowę, gdy usłyszała krzyk kogoś z głębi wnętrza.
– Czyżby przestraszyli się zainteresowania? – mruknęła cicho, a potem ruszyła dalej, korzystając z tego, że mundur budził może pewną niechęć, ale też na takiej Horyzontalnej wymuszał pewną ostrożność. W przeciwieństwie do Atreusa w takich sytuacjach dość chętnie korzystała z tego, że umundurowanie wywoływała takie reakcje, rezygnując z niego głównie wtedy, gdy nie chciała być zauważona. – Pewnie. Może jednak szybko pójdzie.
Przepchnęła się ku barowi i uśmiechnęła do wyraźnie zirytowanego mężczyzny, jakby nie dostrzegała, że ten chyba pałał w tej chwili ogólnym pragnieniem mordu. Zwrócił na nią uwagę, bo znowu zadziałała magia szarego, rzucającego się w oczy mundurku, i przestał wygrażać swojemu rozmówcy.
– Co się dzieje? Ile razy mam powtarzać, że nie handluję podejrzanym alkoholem?
– Uwierzę panu za pierwszym – zapewniła Brenna pogodnie. – Chcieliśmy spytać, czy wiec został odwołany?
Jak tak to naprawdę doskonale, jednak da się załatwić to w pięć minut. Wprawdzie dużo goblinów i ludzi w barze i tak mogło doprowadzić do bójki, ale Brygada nie mogła pilnować każdego baru, tak? A Brenna to w ogóle rzadko teraz robiła takie patrole, nie mówiąc już o aurorach.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.