01.10.2024, 09:42 ✶
Atreus czasem bywał cholernie sprytnym człowiekiem - zobowiązywało do tego przecież nazwisko, ale czasem ten cały jego spryt był tylko dziełem przypadku i tego, że zapomniał. Tak dokładnie było w tym przypadku; początkowo faktycznie chciał unikać Florence celowo, ale trwało to może pół dnia, zanim zająć myśli czym innym. Po drodze był ten cały wieczorek hazardowy, a potem Brennę coś kopnęło w głowę, musieli przeżyć labirynt Lavinii, dotrzeć na wieczorek artystyczny i tak dalej.
Z resztą, chyba częściowo kiedy trzymał w dłoniach listy od niej wiedział, że nie uniknie jej gniewu i ta znajdzie go prędzej czy później, najpewniej w najmniej oczekiwanym miejscu. A Little Hangleton trochę było właśnie czymś takim, głównie dlatego że nie powiedział gdzie się zmywa. Ale zapomniał że skrzaty są specjalnie i wiedziały, cholera, wszystko.
Nawet mu przez głowę nie przeszło by udawać że nie ma go w domu. Co najwyżej rzucić jakimś niewybrednym żartem na temat pory, bo przecież miał się dzisiaj widzieć z Anthonym, co prawda nieco później, ale kto wie, może Shafiq postanowił go zaskoczyć. Kiedy jednak do jego uszu doszło pukanie i odgłos naciskanej klamki, a Atreus przemieścił się mieszkaniu tak żeby spojrzeniem wyłapać gościa, to nie oczekiwany mężczyzna stanął na progu.
Atreus jęknął, bo go nagle uderzyło, że oto przychodziła ta chwila kiedy Florence musi go obsztorcować i wyjaśnić za grzechy które już dawno zostały popełnione, za obopólną zgodą i w ogóle to już nieważne, bo przecież z Elaine nie byli razem. Dlatego powiedział najrozsądniejszą rzecz, jaką mógł w tym momencie.
- Nikogo nie ma w domu.
Z resztą, chyba częściowo kiedy trzymał w dłoniach listy od niej wiedział, że nie uniknie jej gniewu i ta znajdzie go prędzej czy później, najpewniej w najmniej oczekiwanym miejscu. A Little Hangleton trochę było właśnie czymś takim, głównie dlatego że nie powiedział gdzie się zmywa. Ale zapomniał że skrzaty są specjalnie i wiedziały, cholera, wszystko.
Nawet mu przez głowę nie przeszło by udawać że nie ma go w domu. Co najwyżej rzucić jakimś niewybrednym żartem na temat pory, bo przecież miał się dzisiaj widzieć z Anthonym, co prawda nieco później, ale kto wie, może Shafiq postanowił go zaskoczyć. Kiedy jednak do jego uszu doszło pukanie i odgłos naciskanej klamki, a Atreus przemieścił się mieszkaniu tak żeby spojrzeniem wyłapać gościa, to nie oczekiwany mężczyzna stanął na progu.
Atreus jęknął, bo go nagle uderzyło, że oto przychodziła ta chwila kiedy Florence musi go obsztorcować i wyjaśnić za grzechy które już dawno zostały popełnione, za obopólną zgodą i w ogóle to już nieważne, bo przecież z Elaine nie byli razem. Dlatego powiedział najrozsądniejszą rzecz, jaką mógł w tym momencie.
- Nikogo nie ma w domu.