01.10.2024, 10:09 ✶
- Może. Może za późno do nich dotarło co może z tego być - wymruczał, prowadząc ich przez tłum do baru. Stał za nim mężczyzna dość chudawy, łysy i z szarym zarostem. Poczerwieniały na twarzy, rzucał gromami z oczu na jakiegoś patyczkowego chłopaka, który wyraźnie nie chciał tu być, a kiedy tylko Brenna pojawiła się obok niego, kradnąc uwagę barmana, ten z miejsca się ulotnił.
Przez chwilę, bardzo krótką i ulotną, mężczyzna wydawał się ukontentowany odpowiedzią Longbottom. Oto bowiem nikt mu nie będzie przetrzepywał piwniczki w poszukiwaniu nielegalnych i podejrzanych substancji pitnych. Przynajmniej jeden problem z głowy. Ale zaraz jego brwi znowu się nachmurzyły, a wargi na moment ścisnęły się nerwowo.
- Nie ma! Nie będzie! Mam już dość tego wszystkiego! - zaczął się znowu pieklić, ale tylko mówił głośno, szybko i robił się coraz bardziej czerwony na twarzy. Atreus widząc to, pogrzebał po kieszeniach, ale nie znalazł to czego szukał, dlatego odwrócił się, rozejrzał, a potem zabrał komuś bez słowa ulotkę.
- O tutaj - powiedział, podstawiając mężczyźnie pod nos list, który wczoraj sam otrzymał. Ogłoszenie brzmiało tak samo za każdym razem. Hurtowa robota. - Tutaj jest wyraźnie napisane że dzisiaj, godzina siódma wieczorem, wiec równościowy.
Mężczyzna tkwiący za ladą spojrzał na papier, na Atreusa, na Brennę, a potem znowu na papier. A potem złapał go jak opętany, zmiął i wepchnął sobie do ust, jakby go nagle coś opętało.
- Ciągle tylko tyram i tyram! I co z tego mam? Gówno z tego mam! - zawarczał pomiędzy kolejnymi próbami przeżucia papieru, a Bulstrode uniósł brwi, nie drgnąwszy oprócz tego nawet o milimetr, zafascynowany całą sceną. - Za jaja, i na latarnie, tych wszystkich tutaj... Niech ja tylko dorwę tego który to wysmarował.
- Marian, ty się tak nie denerwuj bo znowu zawału dostaniesz! - doszło ich z boku, kiedy do scenki za ladą dołączyła kobieta, lustrując rzeczonego Mariana złowrogim spojrzeniem.
Przez chwilę, bardzo krótką i ulotną, mężczyzna wydawał się ukontentowany odpowiedzią Longbottom. Oto bowiem nikt mu nie będzie przetrzepywał piwniczki w poszukiwaniu nielegalnych i podejrzanych substancji pitnych. Przynajmniej jeden problem z głowy. Ale zaraz jego brwi znowu się nachmurzyły, a wargi na moment ścisnęły się nerwowo.
- Nie ma! Nie będzie! Mam już dość tego wszystkiego! - zaczął się znowu pieklić, ale tylko mówił głośno, szybko i robił się coraz bardziej czerwony na twarzy. Atreus widząc to, pogrzebał po kieszeniach, ale nie znalazł to czego szukał, dlatego odwrócił się, rozejrzał, a potem zabrał komuś bez słowa ulotkę.
- O tutaj - powiedział, podstawiając mężczyźnie pod nos list, który wczoraj sam otrzymał. Ogłoszenie brzmiało tak samo za każdym razem. Hurtowa robota. - Tutaj jest wyraźnie napisane że dzisiaj, godzina siódma wieczorem, wiec równościowy.
Mężczyzna tkwiący za ladą spojrzał na papier, na Atreusa, na Brennę, a potem znowu na papier. A potem złapał go jak opętany, zmiął i wepchnął sobie do ust, jakby go nagle coś opętało.
- Ciągle tylko tyram i tyram! I co z tego mam? Gówno z tego mam! - zawarczał pomiędzy kolejnymi próbami przeżucia papieru, a Bulstrode uniósł brwi, nie drgnąwszy oprócz tego nawet o milimetr, zafascynowany całą sceną. - Za jaja, i na latarnie, tych wszystkich tutaj... Niech ja tylko dorwę tego który to wysmarował.
- Marian, ty się tak nie denerwuj bo znowu zawału dostaniesz! - doszło ich z boku, kiedy do scenki za ladą dołączyła kobieta, lustrując rzeczonego Mariana złowrogim spojrzeniem.