Norka przestała obserwować kobietę, która siedziała, w między czasie zasnęła gdzieś tam, dalej przy stoliku. Wróciła do swoich obowiązków, których miała, co nie miara. W końcu wszystko robiła tu sama. Wypolerowała szkło, w między czasie obsługiwała klientów. Na dłuższą chwilę zniknęła w kuchni, aby przynieść kolejną partię wypieków. Słodki zapach świeżo upieczonego ciasta zaczął rozchodzić się po wnętrzu, chyba nawet osoba, która nie lubiła słodkiego nie byłaby odmówić konsumpcji, gdyby jej nozdrza poczuły ten zapach. Norka pokroiła ciasto i umieściła je w gablocie, czekała aż pojawi się jakiś chętny.
Usiadła ponownie na stołku, wzięła do ręki swój kubek i dopiła kawę, która zdążyła już zrobić się zimna. Przywykła do tego, że raczej nie miała szans raczyć się ciepłą. Zbyt wiele miała na głowie, żeby mieć taką możliwość, no chyba, że rano, przed pierwszymi klientami, kiedy to miejsce jeszcze było zamknięte. Zazwyczaj siadała wtedy, nim jeszcze wschodziło słońce, przy jednym że stolików - tym blisko szyby, z kubkiem kawy w ręku i obserwowała ulice.
Z zamyślenia wyrwały ją podniesione głosy czarodziejów, którzy siedzieli przy jednym ze stolików, nie do końca usłyszała, co ich poróżniło. Musiała jednak zainteresować się tematem, nie chciała, żeby odstraszyli resztę klientów. Zeskoczyła ze stołka i wyszła zza lady. Nie ma co, na pewno wzbudzała respekt z tymi swoimi 152 centymetrami wzrostu. Nie przeszkadzało jej to wcale w tym, aby ruszyć w stronę stolika, przy którym dochodziło do tej gorącej dyskusji. - Może by tak kilka tonów ciszej? - Nie wzięła ze sobą różdżki, w jej przypadku niewiele by to zmieniło. Wydawało się jednak, że mężczyźni ją zignorowali i nadal wymieniali opinie, coraz głośniej.