Figg jak każdy wiedziała, że zbliża się sabat - kolejny w tym roku. Gdzieś tam w głębi czuła, że spotkanie z Brenna może mieć z tym coś wspólnego. W końcu wojna trwała w najlepsze, była coraz bardziej jawna, musieli na siebie uważać. Zbiegowiska ludzi ściągały do siebie fanatyków. Tak było podczas marszu mugolaków, jak i Yule, kiedy pojawiła się na kiermaszu. Wiedziała, że może się to powtórzyć, szczególnie kiedy przestali się ukrywać i zaczęli wychodzić na ulicę. Nawet osoby, jak ona zdawały sobie z tego sprawę.
- To dobry pomysł, faktycznie właścicielom mogło się nie spodobać to, że jesz u nich coś zakupionego gdzieś indziej. - Co było dla niej całkiem zrozumiałe. W końcu nie po to wkładali serce w to miejsce, aby ktoś zamawiał u nich jedynie piwo i wyciągał swoją wałówkę. - Jeśli ma to być szybkie spotkanie, to obejdzie się bez piwa, siedziałabym przy takim kuflu pewnie z dwie godziny, a coś czuję, że obie nie mamy tyle czasu. - Wiedziała, że Brenna jest zabiegana, tak jak i ona, nie był to odpowiedni moment na sączenie piwa i pogawędki, musiały wracać do swoich obowiązków.
Norka spoglądała na Brenna uważnie, jeszcze chwila i dowie się, czego miało dotyczyć to spotkanie. Nie odrywała od niej wzroku nawet na sekundę, czekała aż wreszcie powie, po co się z nią tutaj spotkała. Cały świat wokół wydawał się nie istnieć, zupełnie ignorowała śpiewy, głośne rozmowy, jakby były tutaj same. Całą swoją uwagę skupiła na Longbottom. Odetchnęła głęboko kiedy usłyszała, że chodzi o zlecenie. - Jeśli na wczoraj, to dostaniesz je jutro. Oczywiście o ile, jest to do zrobienia w jeden dzień. - W końcu jeszcze nie dostała konkretnych informacji. Figg wyprostowała się na krześle i nachyliła trochę do przodu. - Ich, nieoficjalne, rozumiem. Powiedz tylko ile i czego potrzebujecie, a dostaniecie to na już. - Nie zamierzała zadawać pytań, choć może powinna wiedzieć, co się dzieje, po co im kolejne eliksiry. Norka nie była wojownikiem, jednak wspierała ich jak mogła w walce, oczywiście, że zrealizuje zlecenie najszybciej jak się tylko da, czasem po prostu chciała wiedzieć trochę więcej, w końcu sprawy dotyczyły też jej bliskich, którzy byli zaangażowani w działanie Zakonu. Nie zapytała jednak, zaczynała się powoli godzić z tym, że jest odsuwana na bok, może średnio jej się to podobało, jednak nie miała na to wpływu.