02.10.2024, 01:35 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.10.2024, 12:26 przez Thomas Figg.)
Thomas podczas sprzątania biblioteki mógł stwierdzić kilka rzeczy: Juliusowie uwielbiali starożytny Rzym, ilość książek traktujących o tym okresie był zatrważająca, druga to ktoś kto gromadził te zbiory miał chyba wiele chronicznych przypadłości medycznych, na stos niepotrzebnych książek zdążył odłożyć już dwa poradniki radzenia sobie z owsikami, a teraz dokładał kolejne trzy książki o "leczeniu" czkawki, bał się czyścić z kurzu kolejne książki, nie wiedząc co też może tam znaleźć.
- To mój regał kompletował chyba jakiś niedoszły magomedyk - odpowiedział odkładając kolejną "książkę" medyczną, tym razem o domowych sposobach leczenia podagry i odwrócił się w stronę wyższej półki, aby rozkichać się jak szalony. Nie mógł powstrzymać tej salwy, z każdym kolejnym kichnięciem czując jakby coś chciało mu wyjść z niego przez nos. W końcu jednak chyba po dziesiątym czy dwunastym kichnięciu (stracił rachunek po szóstym) udało mu się uspokoić, choć w nosie nadal go kręciło. Natychmiast złapał się za nos, aby go zatkać, nie przypominał sobie, aby był uczulony na kurz, ale z drugiej strony takie jego ilości działały kichogennie niczym pieprz.
- To są schowki? - zdziwiony zerknął w stronę Dory, aby wychwycić jej uśmiech i odpowiedział tym samym. - Ktoś bardzo zadbał o praktyczne zaprojektowanie tej biblioteki - wracając do pracy pochwali zamysł twórcy tego pomieszczenia, bo faktycznie zostało ono zrobione przez kogoś kto lubił nie tylko kolekcjonować książki ,ale też spędzać nad nimi czas. - Mam tylko, że tutaj nie będzie bogina - mruknął do siebie i przezornie złapał za różdżkę, kiedy lewą ręką otwierał schowek. Zadowolony nie zauważył śladów magicznej bestii podczas sprawdzania schowka, dlatego też nieco rozluźniony zerknął co jest w środku. Kilka mocno zużytych piór, jakiś kałamarz z zaschniętym całkowicie atramentem i dziwnie mała książka obita w zieloną skórę ze złotą obwolutą. Sięgnął po nią i przewertował kilka kartek i zamknął dość energicznie trzymaną przez siebie książkę, a raczej pamiętnik. - Nie mam pojęcia co z tym zrobić, to pamiętnik Estelli, ale co tutaj robi? - burknął nie do końca wiedząc, co powinien zrobić z tym znaleziskiem. Wziął więc naręcze książek i ruszył w stronę stołu zajmowanego obecnie przez Dorę.
- Co z tym zrobimy? - nie widział powodu, żeby czytać pamiętnik zmarłej osoby (nie żeby widział sens i powody do czytania pamiętników żywych), ale z drugiej strony wyrzucanie tego czy palenie? Był nieco rozdarty i położywszy swój stos książek z wytartymi okładkami na stole położył rzeczony pamiętnik bliżej Crawfordówny, nie chciał samemu decydować co z tym zrobić. Ale chyba jednak najrozsądniejsze byłoby jednak spalić ten pamiętnik, aby nikt nie miał okazji go przeczytać - ot z szacunku dla zmarłej.
- To mój regał kompletował chyba jakiś niedoszły magomedyk - odpowiedział odkładając kolejną "książkę" medyczną, tym razem o domowych sposobach leczenia podagry i odwrócił się w stronę wyższej półki, aby rozkichać się jak szalony. Nie mógł powstrzymać tej salwy, z każdym kolejnym kichnięciem czując jakby coś chciało mu wyjść z niego przez nos. W końcu jednak chyba po dziesiątym czy dwunastym kichnięciu (stracił rachunek po szóstym) udało mu się uspokoić, choć w nosie nadal go kręciło. Natychmiast złapał się za nos, aby go zatkać, nie przypominał sobie, aby był uczulony na kurz, ale z drugiej strony takie jego ilości działały kichogennie niczym pieprz.
- To są schowki? - zdziwiony zerknął w stronę Dory, aby wychwycić jej uśmiech i odpowiedział tym samym. - Ktoś bardzo zadbał o praktyczne zaprojektowanie tej biblioteki - wracając do pracy pochwali zamysł twórcy tego pomieszczenia, bo faktycznie zostało ono zrobione przez kogoś kto lubił nie tylko kolekcjonować książki ,ale też spędzać nad nimi czas. - Mam tylko, że tutaj nie będzie bogina - mruknął do siebie i przezornie złapał za różdżkę, kiedy lewą ręką otwierał schowek. Zadowolony nie zauważył śladów magicznej bestii podczas sprawdzania schowka, dlatego też nieco rozluźniony zerknął co jest w środku. Kilka mocno zużytych piór, jakiś kałamarz z zaschniętym całkowicie atramentem i dziwnie mała książka obita w zieloną skórę ze złotą obwolutą. Sięgnął po nią i przewertował kilka kartek i zamknął dość energicznie trzymaną przez siebie książkę, a raczej pamiętnik. - Nie mam pojęcia co z tym zrobić, to pamiętnik Estelli, ale co tutaj robi? - burknął nie do końca wiedząc, co powinien zrobić z tym znaleziskiem. Wziął więc naręcze książek i ruszył w stronę stołu zajmowanego obecnie przez Dorę.
- Co z tym zrobimy? - nie widział powodu, żeby czytać pamiętnik zmarłej osoby (nie żeby widział sens i powody do czytania pamiętników żywych), ale z drugiej strony wyrzucanie tego czy palenie? Był nieco rozdarty i położywszy swój stos książek z wytartymi okładkami na stole położył rzeczony pamiętnik bliżej Crawfordówny, nie chciał samemu decydować co z tym zrobić. Ale chyba jednak najrozsądniejsze byłoby jednak spalić ten pamiętnik, aby nikt nie miał okazji go przeczytać - ot z szacunku dla zmarłej.