Księżycowy Staw - nowy nabytek Zakonu był całkiem przyjemnym miejscem, z dala od miejskiego zgiełku. Oczywiście Norka nie zamierzała odpuścić spotkania. Pojawiała się na nich zawsze, mimo, że nie była tą bardzo aktywną stroną organizacji. Robiła raczej za tło, w czym się świetnie odnajdywała. Oczywiście, że przygotowała się do tej wizyty. Nie mogło obejść się przecież bez słodkości, którymi lubiła umilać życie swoich przyjaciół.
Nie do końca wiedziała, czego będzie dotyczyło spotkanie, nie zamierzała wcześniej się nad tym zastanawiać, o czym bowiem by nie było - to z nimi zawsze warto się spotkać.
Miała to szczęście, że jej brat również się na nie wybierał, bo mogła skorzystać z opcji podwózki, znaczy grupowej teleportacji. Nie miała pojęcia, jak to możliwe, że ich umiejętności były aż tak zupełnie skrajne. No cóż, tak to już bywa z rodzeństwem.
Nora pojawiła się z Thomasem i to u boku brata stała, przynajmniej jak na razie.
Witała się ze wszystkimi przybyłymi gośćmi, były to same znajome twarze. Obawiała się, że na spotkaniu będą omawiać coś, co może przynieść jakieś nieszczęścia. Miała nadzieję, że w najbliższym czasie nikt z jej bliskich nie ucierpi.
Mogła jedynie myśleć o tym, że jak wróci do domu będzie musiała przygotować kolejną porcję eliksirów, które będą mogły się im przydać, tak, to był wyśmienity pomysł.