02.10.2024, 14:09 ✶
– Lubię niemagiczny Londyn. Zwłaszcza pobliską pizzerię. I księgarnie – przyznała Brenna. Jej wiedza o mugolach była taka… trochę powyżej przeciętnej, jeżeli szło o czarodziejów, chociaż na poziomie bardziej zdolności poruszania się w ich świecie niż prawdziwego zrozumienia. Znała mugoli w Dolinie, wiedziała, jak się ubierają, czytałam mugolskie książki – choć pewnych rzeczy w nich nie rozumiała – umiała poruszać się po niemagicznym Londynie, zawsze nosiła w kieszeni kilka funtów, miała kilka lokali, które lubiła (chociaż zwykle nie umywały się do czarodziejskich: to czego w świecie czarów zdaniem Brenny brakowało, to były pizze i chińskie makarony). W metrze jednak musiałaby pewnie prosić o pomoc, miewała kłopoty z resztą i tak dalej… no ale Thomas nie musiał się martwić, że jak jakiś Weasley będzie chciała koniecznie obejrzeć kolekcję winyli. W jej podejściu do mugoli brakowało fascynacji – przynajmniej jak długo nie chodziło o Władcę Pierści czy Diunę – nie było nawet jakiegoś wielkiego zainteresowania, ot po prostu to, że Brenna lubiła wściubiać wszędzie nos i wiedzieć, co kryło się rzut kamieniem od ścieżek, którymi zwykle krążyła.
– Ja też, nie chciałabym, żeby ktoś się przestraszył wilka – odparła lekko, bo jeśli szło o jakieś urazy na honorze to… niezbyt się tym przejmowała. Animagię traktowała głównie użytkowo: pomagała w pracy i pozwalała jej lepiej dbać o brata. To było najważniejsze. Lubiła w wilczej postaci przemieszczać się po lesie, ale nie utożsamiała się z tą formą tak mocno, jak choćby Samuel z własnymi.
Ledwo weszli na targowisko, a zaczęła się rozglądać. Spoglądała nie tyleż na same wystawiane towary, co na sprzedawców. Czasem na takich targowiskach na przykład rodzicom towarzyszyły dzieci, i Brenna zakładała, że tacy nie będą pierwszymi podejrzanymi. Czy ktoś wyróżniał się strojem, fryzurą, zachowaniem? Przy kim czuć będzie mocniej zapach papierosów – niby nic niezwykłego, prawie każdy mugol teraz palalił, ale zawsze było to coś, na co warto zwrócić uwagę. Które stoisko będzie mniejsze niż inne, bo Brenna zakładała, że raczej czarodziejowi nie zależało na zarobku, a na sprzedaniu konkretnej liczby przeklętych przedmiotów… a przekleństwa przecież nie rzucało się tak łatwo…
Percepcja
– Ja też, nie chciałabym, żeby ktoś się przestraszył wilka – odparła lekko, bo jeśli szło o jakieś urazy na honorze to… niezbyt się tym przejmowała. Animagię traktowała głównie użytkowo: pomagała w pracy i pozwalała jej lepiej dbać o brata. To było najważniejsze. Lubiła w wilczej postaci przemieszczać się po lesie, ale nie utożsamiała się z tą formą tak mocno, jak choćby Samuel z własnymi.
Ledwo weszli na targowisko, a zaczęła się rozglądać. Spoglądała nie tyleż na same wystawiane towary, co na sprzedawców. Czasem na takich targowiskach na przykład rodzicom towarzyszyły dzieci, i Brenna zakładała, że tacy nie będą pierwszymi podejrzanymi. Czy ktoś wyróżniał się strojem, fryzurą, zachowaniem? Przy kim czuć będzie mocniej zapach papierosów – niby nic niezwykłego, prawie każdy mugol teraz palalił, ale zawsze było to coś, na co warto zwrócić uwagę. Które stoisko będzie mniejsze niż inne, bo Brenna zakładała, że raczej czarodziejowi nie zależało na zarobku, a na sprzedaniu konkretnej liczby przeklętych przedmiotów… a przekleństwa przecież nie rzucało się tak łatwo…
Percepcja
Rzut Z 1d100 - 91
Sukces!
Sukces!
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.