Z każdą minutą robiło się coraz jaśniej, pioruny, które rzucała w jego stronę mogłyby rozjaśnić to pomieszczenie, zdecydowanie.
- Gówno prawda, to jest związane z moim drugim bratem. - Nie wiedzieć czemu, gdzieś w jej podświadomości potwór jawił się jako brat numer jeden. Powinna zdecydowanie już dawno skreślić go z listy braci, to wcale nie było takie proste, bo nadal wspomnienia, które z nim miała jej nie opuszczały, mimo, że wiedziała, że nie są prawdziwe, ciągle były gdzieś w tle.
Wypuściła głośno powietrze. Brakowało w tej rozmowie tylko tego, żeby wysłuchiwała o jego dupach, no kurwa wspaniale, naprawdę, nie powinna być zazdrosna o niego w ten sposób, ale też nigdy nie potrafiła sobie wyobrazić u jego boku kogoś innego niż siebie. To ją dopiero rozjuszyło. - Cieszę się, że jesteś w formie, gratuluję, ale nie przyszłam tu po to, aby wysłuchiwać o twoich dupach. - Wysyczała jeszcze przez zęby. Zdecydowanie nie chciała kierować swoich myśli w tę stronę, za bardzo ją to irytowało. Kurwa mać, mieli być ze sobą na zawsze, a teraz znajdował sobie na jej miejsce zastępstwo. To nie tak, że ona tego nie robiła, tyle, że to przecież ona bardziej cierpiała, miała prawo szukać jakiegoś pocieszenia, czyż nie? Ona została porzucona.
- Nie chcę ci dać tej przyjemności. - Tak, to by było zbyt wiele. Zobaczyłby do jakiego stanu ją doprowadzał, nie było opcji, żeby wyskoczyła do niego z rękoma, na pewno nie teraz, mimo to mocniej zaciśnęły pięści, knykcie miała całe czerowne, od powstrzymywania buzujących w niej emocji.
- Muszę cię rozczarować doppelganger poluje na mnie, nie na ciebie. - Wolała mu o tym przypomnieć. Nie chciała, żeby angażował się w tę sprawę od samego początku, bo jej na nim zależało. Kurwa, a teraz sam sugerował, że coś może mu się tam stać. To nie było odpowiednie, mimo, że w tej pojedynczej chwili miała ochotę go ukatrupić, to wcale nie oznaczało, że chciała, żeby stało mu się coś złego. Nie wybaczyłaby sobie, gdyby to się wydarzyło. Zresztą już panikowała na samą myśl, że zabiera ze sobą niewinnych ludzi, aby pomogli jej go schwytać. Wolałaby tam pójść sama, zająć się sprawą, tyle, że wiedziała, że tym razem ona może nie wystarczyć, potrzebowała pomocy. To wszystko ją okropnie wkurwiało.
Było coraz gorzej, z każdym wypowiedzianym słowem zaczynało jej to wszystko coraz mocniej ciążyć. Nie chciała rozmawiać z nim w ten sposób, w ogóle nie chciała z nim rozmawiać, od tego trzeba było zacząć. Czy musiał wpychać nos w nieswoje sprawy, nadal to on był jej czarnym charakterem, to przez niego się tutaj znalazła, to wszystko jego wina! Teraz doprowadzał ją do szału.
Nie patrzyli jak kiedyś w jedną stronę, kiedy mogliby razem podpalić świat, aktualnie spalali siebie nawzajem, a w ich przypadku było to bardzo niebezpieczne, potrafili uderzyć dokładnie tam, gdzie bolało. Znali się przecież tak długo, to nie było nic trudnego.
- Czy nie tego chciałeś? - Jej ton głosu nadal był uniesiony. Mógłby się zdecydować, raz mówił jej, żeby wyrzygała mu wszystko, co leżało jej na sercu, a teraz zabraniał jej mówić. Sam się przecież o to prosił, nie zamierzała przestać, ona jeszcze nie skończyła.
- Moje demony pojawiły się tylko i wyłącznie przez ciebie. - Tak, zdecydowanie zrobiła go swoim czarnym charakterem, tak było prościej. Oczywiście nie miał nic wspólnego z tym, że Astaroth umarł jej na rękach, że stał się wampirem, to nie była jego wina, ale teraz mogłaby oskarżyć go o każde niepowodzenie w swoim życiu.
- Spodziewałeś się, że przyjdę? Czy ktokolwiek by przyszedł po czymś takim? Po tym, jak wiele razy mnie odrzucałeś? Mogłeś mnie kurwa chociaż uprzedzić, a nie spierdolić z jeszcze ciepłego łóżka. - Och, nadal nie mogła tego przeżyć. Najbardziej bolało ją to, że nie było żadnych znaków, które sugerowałyby, że mu coś nie pasuje. Zaskoczyła ją jego decyzja, bardzo, zupełnie się tego nie spodziewała. Przeżyła to bardzo mocno, szukała winy w sobie, przede wszystkim w sobie, bo w kim innym? Ona była nieodpowiednia, najwyraźniej nie dało się z nią stworzyć niczego trwałego. Nie spodziewała się, że może ją to zaboleć, bo przecież zawsze najważniejsza była dla niej wolność, ta, jasne, wszystko zmieniło się w momencie, w którym się w nim zakochała.
- Nie mów mi, że na mnie czekałeś, to była jakaś kolejna próba? Czy co znowu? Nie chciałeś tu być na zawsze! - Powieka jej drgała, w oczach zakręciły się łzy, zrobiły się czerwone, ale jeszcze nie płakała, chociaż była tego bardzo bliska. Właściwie, to może jeszcze nie do końca przerobiła tę żałobę związaną z zakopaniem ich związku.