02.10.2024, 15:27 ✶
Większość dnia spędziła na miotle i trochę bolała ją od tego dupa. Ale sufit w głównym holu się sam nie odmaluje, a Mildred szalenie zależało na odtworzeniu gwieździstego nieba. Szło jej powoli, pomyłki były nieuniknione, ale też szczerze nie miała nic lepszego do roboty.
No i wciąż nie powiedziała bratu.
Decyzje zawsze przychodziły jej łatwo, ale potem, żeby jakoś pozostać wiernym nowym postanowieniom, obietnicom? Odkładała to na ostatnią chwilę. Może to była właśnie ona, skoro mieli się spotkać i rozmawiać o rzeczach. Może przypadkiem Brennie się wymsknie, informacyjnie, a ona zaraz po spotkaniu schowa się w swoim pokoju, którego wejścia strzegł jej własny portret otrzymany od Erika na urodzinach.
Nieco krzywo i sztywno wpełzła do kuchni, z zaczerwienionymi oczami, z niedbałym kokiem na szczycie głowy. Miotłę odstawiła przy ścianie, podrapała się po policzku oznaczonym zaschniętą niebieską farbą. Rozejrzała się, kiwnęła głową na powitanie i jak szczur przemknęła do stolika. Bardzo miała duży problem, żeby pozwolić sobie na więcej wylewności, zwłaszcza jeśli chodziło o Thomasa, od czasu grzybowej herbaty nie mieli okazji porozmawiać. Może ktoś zrobi to za nią?
I trzeba było coś odpowiedzieć w końcu Papciowi Morfinowi. Pewnie będzie chciał dzisiaj się dowiedzieć, czy się zdecydowała przyjąć jego ofertę...
Ja pierdole, może jak powiem, że mam srakę to dadzą mi wyjść szybciej?– rozmyślała próbując jakoś usiąść, zrobić coś z nogami i obolałą dupą żeby bolały ją mniej.
No i wciąż nie powiedziała bratu.
Decyzje zawsze przychodziły jej łatwo, ale potem, żeby jakoś pozostać wiernym nowym postanowieniom, obietnicom? Odkładała to na ostatnią chwilę. Może to była właśnie ona, skoro mieli się spotkać i rozmawiać o rzeczach. Może przypadkiem Brennie się wymsknie, informacyjnie, a ona zaraz po spotkaniu schowa się w swoim pokoju, którego wejścia strzegł jej własny portret otrzymany od Erika na urodzinach.
Nieco krzywo i sztywno wpełzła do kuchni, z zaczerwienionymi oczami, z niedbałym kokiem na szczycie głowy. Miotłę odstawiła przy ścianie, podrapała się po policzku oznaczonym zaschniętą niebieską farbą. Rozejrzała się, kiwnęła głową na powitanie i jak szczur przemknęła do stolika. Bardzo miała duży problem, żeby pozwolić sobie na więcej wylewności, zwłaszcza jeśli chodziło o Thomasa, od czasu grzybowej herbaty nie mieli okazji porozmawiać. Może ktoś zrobi to za nią?
I trzeba było coś odpowiedzieć w końcu Papciowi Morfinowi. Pewnie będzie chciał dzisiaj się dowiedzieć, czy się zdecydowała przyjąć jego ofertę...
Ja pierdole, może jak powiem, że mam srakę to dadzą mi wyjść szybciej?– rozmyślała próbując jakoś usiąść, zrobić coś z nogami i obolałą dupą żeby bolały ją mniej.