02.10.2024, 17:33 ✶
- Mówisz? - roześmiała się. Miała więcej niż wyśmienity humor, więc jakiekolwiek docinki czy przekomarzenie się brała z dużą dozą dystansu. Poza tym naprawdę zależało jej, żeby brat zobaczył co tam napisała i co odkryła. Dała więc mu tyle czasu, ile potrzebował, by mógł na spokojnie zapoznać się z jej notatkami. Korciło ją, żeby zapalić, ale miała zasadę, że nie pali przy roślinach w szklarni. Z różnych powodów, ale słyszała kiedyś historię o tym, że pewna roślina okazała się być niezwykle wrażliwa na ogień i wystarczyła iskra z zapalniczki, by cała szklarnia poszła z dymem. Ona osobiście nie hodowała takich roślin, ale wolała nie przyzwyczajać się do tego, że łazi z papierosem w ustach. Poza tym była damą - a damy tak nie robią.
Roselyn oparła biodro o zielarski stół. Nie bała się, że ten się przesunie, bo był wyjątkowo solidny. Jeżeli o to chodzi, to zawsze dbała o to, by narzędzia, których używa, były najwyższej jakości. Nie miała z tym żadnego problemu, bo przecież była magibotanikiem z dostępem do najwyższej klasy materiałów oraz wiedzy. Pewnie gdyby nie nazwisko, to nie osiągnęłaby tego poziomu nigdy, ale skoro już tak się zdarzyło, że była Greengrass, to... Czemu by tego nie wykorzystać?
- Mamy umowę. Czekam jutro. A tymczasem przejdźmy do szklarni obok domu, zasadzimy te twoje ziarenka z gazety, co ty na to? Jestem ciekawa, co urośnie - powiedziała z uśmiechem, odbierając swój notatnik. Odłożyła go pieczołowicie na miejsce, a gdy opuścili szklarnię, rzuciła na nią zaklęcie maskujące. Skoro już miała brata przy sobie, to mogli wykorzystać ten czas: ot, chociażby również na luźniejszą rozmowę.
Roselyn oparła biodro o zielarski stół. Nie bała się, że ten się przesunie, bo był wyjątkowo solidny. Jeżeli o to chodzi, to zawsze dbała o to, by narzędzia, których używa, były najwyższej jakości. Nie miała z tym żadnego problemu, bo przecież była magibotanikiem z dostępem do najwyższej klasy materiałów oraz wiedzy. Pewnie gdyby nie nazwisko, to nie osiągnęłaby tego poziomu nigdy, ale skoro już tak się zdarzyło, że była Greengrass, to... Czemu by tego nie wykorzystać?
- Mamy umowę. Czekam jutro. A tymczasem przejdźmy do szklarni obok domu, zasadzimy te twoje ziarenka z gazety, co ty na to? Jestem ciekawa, co urośnie - powiedziała z uśmiechem, odbierając swój notatnik. Odłożyła go pieczołowicie na miejsce, a gdy opuścili szklarnię, rzuciła na nią zaklęcie maskujące. Skoro już miała brata przy sobie, to mogli wykorzystać ten czas: ot, chociażby również na luźniejszą rozmowę.
Koniec sesji