02.10.2024, 22:04 ✶
Ocena. Analiza. To były hasła, jakimi posługiwałby się podczas prowadzenia przesłuchań świadków czy podejrzanych w trzewiach Ministerstwa Magii w jednym z wielu biur Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów. Chciał wierzyć w to, że żaden człowiek nie był naturalnie zły. Dlatego starał się zachowywać spokój podczas wypełniania tego typu obowiązków służbowych. Studził własne emocje po to, aby w razie czego móc wkroczyć, jeśli komuś innemu z zespołu puszczą nerwy.
Eh, jak prosto byłoby wierzyć, że przestępców kształtowały przede wszystkim czynniki zewnętrzne. Przecież tak łatwo byłoby zrzucić problemy na niezdrowe środowisko, toksycznych znajomych lub ekstremizm rodziny. Ale to przecież był tylko kawałek historii, czyż nie? Niektórzy po prostu byli gotowi iść po trupach, aby osiągnąć cel. A to często wiązało się z zejściem na mroczną ścieżkę, z której trudno było znaleźć drogę powrotną. Erik potrząsnął powoli głową.
— Każdy wywiera wpływ na świat w inny sposób — odparł po chwili namysłu w kontrze do argumentu Stelli. — Owszem, brygadziści czy aurorzy są w stanie obronić czarodziejów i czarownice przed bezpośrednim zagrożeniem, ale nie kontrolujemy w żaden sposób społeczeństwa. — Uśmiechnął się zdawkowo. — Wychodzę z założenia, że tak jak farmerzy i zielarze potrafią wesprzeć lokalną społeczność, tak artyści czy publicyści potrafią trafić do ludzi... Z nieco innej strony. Pieśni pochwalne trafiają do wierzących, patriotyczne przyśpiewki do tych, którzy pragną zdrowego i silnego magicznego Londynu. Pani twórczość na pewno też wiele wnosi do życia słuchaczy.
Oczywiście, na najbardziej podstawowym poziomie zapewne zadowalała przede wszystkim ich uszy, jednak czy niemożliwe było to, aby muzyka Stelli poruszyła kogoś dogłębnie i dotknęła najbardziej wrażliwych strun czyjegoś serca? Gdyby tak zestawić talent dziewczyny z jej magicznym pochodzeniem oraz zdolnościami wili, to w oczach Erika jawiło się to, jak bardzo prawdopodobny scenariusz. Życzył jej jak najlepiej, bo też nie widział żadnych przeciwskazań, aby nie wspierać blondynki w rozwoju jej kariery. Kto wie, może czeka ją świetlana przyszłość?
— Oczywiście. — Skinął gwałtownie głową. — Jak tylko znajdę odpowiednie miejsce i zarezerwuje termin, to prześle wszystkie potrzebne informacje.
Czy będzie musiał poprosić o pomoc Brennę? Albo Norę? Zmarszczył czoło. W gruncie rzeczy panna Figg musiała mieć jako takie rozeznanie w londyńskich lokalach. Coś w końcu skłoniło ją do tego, aby zainwestować iście bajońskie sumy w miejscówkę na ulicy Pokątnej, którą przekształciła w swoją klubokawiarnię. Może będzie mu w stanie coś polecić? Zdecydowanie będzie musiał się do niej odezwać... Coraz bardziej oczywisty stawał się fakt, że spotkanie Erika ze Stellą dobiegało powoli końca, toteż mężczyzna przed uraczeniem czarownicy oficjalnymi podziękowaniami zaoferował się, że opłaci ich rachunek w Fontannie Szczęśliwego Losu. Prawdziwy dżentelmen z niego, czyż nie?
Eh, jak prosto byłoby wierzyć, że przestępców kształtowały przede wszystkim czynniki zewnętrzne. Przecież tak łatwo byłoby zrzucić problemy na niezdrowe środowisko, toksycznych znajomych lub ekstremizm rodziny. Ale to przecież był tylko kawałek historii, czyż nie? Niektórzy po prostu byli gotowi iść po trupach, aby osiągnąć cel. A to często wiązało się z zejściem na mroczną ścieżkę, z której trudno było znaleźć drogę powrotną. Erik potrząsnął powoli głową.
— Każdy wywiera wpływ na świat w inny sposób — odparł po chwili namysłu w kontrze do argumentu Stelli. — Owszem, brygadziści czy aurorzy są w stanie obronić czarodziejów i czarownice przed bezpośrednim zagrożeniem, ale nie kontrolujemy w żaden sposób społeczeństwa. — Uśmiechnął się zdawkowo. — Wychodzę z założenia, że tak jak farmerzy i zielarze potrafią wesprzeć lokalną społeczność, tak artyści czy publicyści potrafią trafić do ludzi... Z nieco innej strony. Pieśni pochwalne trafiają do wierzących, patriotyczne przyśpiewki do tych, którzy pragną zdrowego i silnego magicznego Londynu. Pani twórczość na pewno też wiele wnosi do życia słuchaczy.
Oczywiście, na najbardziej podstawowym poziomie zapewne zadowalała przede wszystkim ich uszy, jednak czy niemożliwe było to, aby muzyka Stelli poruszyła kogoś dogłębnie i dotknęła najbardziej wrażliwych strun czyjegoś serca? Gdyby tak zestawić talent dziewczyny z jej magicznym pochodzeniem oraz zdolnościami wili, to w oczach Erika jawiło się to, jak bardzo prawdopodobny scenariusz. Życzył jej jak najlepiej, bo też nie widział żadnych przeciwskazań, aby nie wspierać blondynki w rozwoju jej kariery. Kto wie, może czeka ją świetlana przyszłość?
— Oczywiście. — Skinął gwałtownie głową. — Jak tylko znajdę odpowiednie miejsce i zarezerwuje termin, to prześle wszystkie potrzebne informacje.
Czy będzie musiał poprosić o pomoc Brennę? Albo Norę? Zmarszczył czoło. W gruncie rzeczy panna Figg musiała mieć jako takie rozeznanie w londyńskich lokalach. Coś w końcu skłoniło ją do tego, aby zainwestować iście bajońskie sumy w miejscówkę na ulicy Pokątnej, którą przekształciła w swoją klubokawiarnię. Może będzie mu w stanie coś polecić? Zdecydowanie będzie musiał się do niej odezwać... Coraz bardziej oczywisty stawał się fakt, że spotkanie Erika ze Stellą dobiegało powoli końca, toteż mężczyzna przed uraczeniem czarownicy oficjalnymi podziękowaniami zaoferował się, że opłaci ich rachunek w Fontannie Szczęśliwego Losu. Prawdziwy dżentelmen z niego, czyż nie?
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞