03.10.2024, 00:25 ✶
- Tak, ma on w sobie coś, magicznego? Nie, bardziej urzekającego - zgodził się z bo sam również lubił wycieczki do niemagicznego Londynu, zresztą nie tylko tego miasta. Uwielbiał szwendać się po nieznanych uliczkach i odkrywać nowe miejsca - ileż to razy tak specjalnie gubił się, tylko po to żeby odnaleźć nowe urzekające miejsce, czy to właśnie mugolski biblioteka, park, jakiś zabytkowy budynek czy nawet knajpa z jedzeniem.
- Oj niedoceniasz mugoli. Przejawiaj zadziwiający brak instynktu samozachowawczego i by próbowali bez pytania pogłaskać, a nie uciekać ze strachu - stwierdził rozbawiony, wciąż mając w pamięci te specyficzne jednostki, które nie bały się lwów, tygrysów czy traktowały niedźwiedzie tak jak on koty. Nie mógł wyjść z podziwu jak blisko i beztrosko są w stanie podejść czasami do całkowicie dzikich zwierząt. jeszcze kiedyś może jej opowie o tych spotkaniach z tymi dość szalonymi ludźmi teraz czas było skupić się na poszukiwaniach.
Przechadzali się wśród stoisk, gdzie naprawdę można było dostrzec najprzeróżniejsze rzeczy. Fłaszoskopy co jakiś czas delikatnie wibrowały w ich kieszeniach, jednak nic nie wzbudzało ich zainteresowania, wszystko wyglądało do bólu normalnie, nic nie wzbudzało podejrzeń, poza niektórymi cenami za talerze czy pojedyncze łyżki. Nic nie wskazywało, aby czarnoksiężnik, o którym dowiedział się Thomas miałby tu faktycznie się znajdować. I wtem Brenna mogła wyłapać nieco mocniejsze wibracje swojego fałszoskopu, kiedy to zbliżyli się do zdawać by się mogło kolejnego zwykłego stoiska, gdzie przysadzisty mężczyzna o mysich włosach sprzedawał zdawać by się mogło normalne rzeczy. Trochę zarobionych srebrnych sztućców, trochę biżuterii, ale nic co by się na pierwszy rzut oka mocno wybijało. Tylko, że Brenna nie przeglądała pobieżnie stoisk, to co zwróciło jej uwagę to fakt, że jeden z wisiorków był w kształcie hipogryfa, a subtelna woń natychmiast przywiodła jej skojarzenie czarnej magii. Kolejną cenną wskazówką był fakt, że ceny przy poszczególnych przedmiotach wydawały na stosunkowo niskie, biorąc pod uwagę, materiały z jakich były wykonane i wiek przedmiotów.
- Może zainteresowana będzie pani, którymś z wisiorków? Czyste złoto i platyna, najlepsze dzieła włoskich mistrzów jubilerstwa z czasów renesansu! - zachwalał swoje produkty mężczyzna obsługujący to właśnie stoisko. Gdyby tylko uważnie zerknęła za jego stół, mogłaby dostrzec nie do końca schowaną pod płaszczem czarodziejską tiarę zwisającą na oparciu krzesła za nim.
Thomas zerknął zaciekawiony na przyjaciółkę, zatrzymywali się przy niektórych stoiskach, jednak teraz i on czuł wibracje w kieszeni, dlatego zerknął pytająco na kobietę.
- Może zechce pan coś kupić dla swojej towarzyszki? Proszę śmiało przymierzać i wybierać co najbardziej pasuje - zachęcał przez cały czas mężczyzna, sprawiał wrażenie przyjaznego i pogodnego, a jednak Thomas miał dziwne przeczucie w jego obecności.
- Oj niedoceniasz mugoli. Przejawiaj zadziwiający brak instynktu samozachowawczego i by próbowali bez pytania pogłaskać, a nie uciekać ze strachu - stwierdził rozbawiony, wciąż mając w pamięci te specyficzne jednostki, które nie bały się lwów, tygrysów czy traktowały niedźwiedzie tak jak on koty. Nie mógł wyjść z podziwu jak blisko i beztrosko są w stanie podejść czasami do całkowicie dzikich zwierząt. jeszcze kiedyś może jej opowie o tych spotkaniach z tymi dość szalonymi ludźmi teraz czas było skupić się na poszukiwaniach.
Przechadzali się wśród stoisk, gdzie naprawdę można było dostrzec najprzeróżniejsze rzeczy. Fłaszoskopy co jakiś czas delikatnie wibrowały w ich kieszeniach, jednak nic nie wzbudzało ich zainteresowania, wszystko wyglądało do bólu normalnie, nic nie wzbudzało podejrzeń, poza niektórymi cenami za talerze czy pojedyncze łyżki. Nic nie wskazywało, aby czarnoksiężnik, o którym dowiedział się Thomas miałby tu faktycznie się znajdować. I wtem Brenna mogła wyłapać nieco mocniejsze wibracje swojego fałszoskopu, kiedy to zbliżyli się do zdawać by się mogło kolejnego zwykłego stoiska, gdzie przysadzisty mężczyzna o mysich włosach sprzedawał zdawać by się mogło normalne rzeczy. Trochę zarobionych srebrnych sztućców, trochę biżuterii, ale nic co by się na pierwszy rzut oka mocno wybijało. Tylko, że Brenna nie przeglądała pobieżnie stoisk, to co zwróciło jej uwagę to fakt, że jeden z wisiorków był w kształcie hipogryfa, a subtelna woń natychmiast przywiodła jej skojarzenie czarnej magii. Kolejną cenną wskazówką był fakt, że ceny przy poszczególnych przedmiotach wydawały na stosunkowo niskie, biorąc pod uwagę, materiały z jakich były wykonane i wiek przedmiotów.
- Może zainteresowana będzie pani, którymś z wisiorków? Czyste złoto i platyna, najlepsze dzieła włoskich mistrzów jubilerstwa z czasów renesansu! - zachwalał swoje produkty mężczyzna obsługujący to właśnie stoisko. Gdyby tylko uważnie zerknęła za jego stół, mogłaby dostrzec nie do końca schowaną pod płaszczem czarodziejską tiarę zwisającą na oparciu krzesła za nim.
Thomas zerknął zaciekawiony na przyjaciółkę, zatrzymywali się przy niektórych stoiskach, jednak teraz i on czuł wibracje w kieszeni, dlatego zerknął pytająco na kobietę.
- Może zechce pan coś kupić dla swojej towarzyszki? Proszę śmiało przymierzać i wybierać co najbardziej pasuje - zachęcał przez cały czas mężczyzna, sprawiał wrażenie przyjaznego i pogodnego, a jednak Thomas miał dziwne przeczucie w jego obecności.