18.01.2023, 02:00 ✶
Isztar, Astarte, Diana, Hekate, Demeter, Kali, Izyda, Lilith.
W swych modlitwach wzywała imiona Matki tak długo, aż głos odmówił jej posłuszeństwa, domagając się od niej odpowiedzi, dlaczego odebrała światu kobietę tak młodą - niewiele przecież starszą od Hesperii - która sama została matką. Dlaczego skazała Elliotta na przedwczesne wdowieństwo, zaś małego Nicholasa na wychowywanie się bez ciepłej bliskości rodzicielki? Dlaczego zesłała na Simone delirium, tak, jak pozbawiła ją daru widzenia? Dlaczego, och, dlaczego w tak okrutny sposób wystawiała kapłankę na próbę?
Bogini jednak nie odpowiedziała.
Teraz Hesperia miała poprowadzić nieszczęsną samobójczynię w jej ostatniej drodze. Wraz z kilkoma innymi kapłanami z kowenu przybyła do kaplicy Malfoyów znacznie wcześniej niż pozostali żałobnicy, aby przygotować ołtarz, na którym miało odbyć się nabożeństwo. Sama jednak uparcie przez ten czas milczała; gdy jeden z kuzynów poprosił służbę o wskazanie miejsca, w którym spoczywała trumna Simone, okazało się, że kobieta została skremowana. Nie była przekonana co do tego rodzaju pochówku; jej zdaniem palenie ciał na stosie pod gołym niebem, aby stały się jednością z naturą, nigdy nie mogło równać się z wrzucaniem do metalowego pieca, jednakże z szacunku do młodego wdowca nie wyraziła swych myśli.
W kaplicy było duszno; zapach kadzideł mieszał się z zapachem kwiatów oraz perfum stale przybywających gości, aż zaczęło kręcić się jej w głowie. Wreszcie Elliott zakończył swoje przemówienie, a prowadzona przez jednego ze swych kuzynów Hesperia wkroczyła na podwyższenie, by rozpocząć rytuał.
— Tak mocno się starała i tak daleko zaszedła, lecz przed obliczem Matki to i tak nie ma znaczenia… Simone Malfoy musiała upaść w otchłań i stracić najcenniejszy dar, dar życia, aby zjednoczyć się ze Stwórczynią… — rzekła kapłanka, patrząc przed siebie zasnutymi bielmem oczyma — Dziś żegnamy naszą siostrę Simone, lecz nie jest to ostateczne pożegnanie… Będzie wciąż obecna w naszych serca, będzie jaskółką zwiastującą wiosnę i szumem strumienia, będzie letnią burzą i wiatrem poruszającym korony drzew. Albowiem wszystkie dzieci Matki, stają się z Nią jednością.
Po tym Hesperia zaczęła śpiewać modlitewne pieśni w unisonie z innymi kapłanami. Kaplica wypełniła się dymem kadzideł, szczypiących w oczy i drapiących w gardło; w takiej scenerii urna z prochami Simone została złożona w rodzinnej krypcie Malfoyów. Macmillianówna wniosła jeszcze jeden hymn ku czci Matki, zanim drzwi prowadzące do miejsca spoczynku zmarłej zostały całkowicie zamknięte.
Po wszystkim wraz z innymi przybyszami z kowenu opuściła kaplicę, pozostawiając żałobników z własnymi refleksjami.
W swych modlitwach wzywała imiona Matki tak długo, aż głos odmówił jej posłuszeństwa, domagając się od niej odpowiedzi, dlaczego odebrała światu kobietę tak młodą - niewiele przecież starszą od Hesperii - która sama została matką. Dlaczego skazała Elliotta na przedwczesne wdowieństwo, zaś małego Nicholasa na wychowywanie się bez ciepłej bliskości rodzicielki? Dlaczego zesłała na Simone delirium, tak, jak pozbawiła ją daru widzenia? Dlaczego, och, dlaczego w tak okrutny sposób wystawiała kapłankę na próbę?
Bogini jednak nie odpowiedziała.
Teraz Hesperia miała poprowadzić nieszczęsną samobójczynię w jej ostatniej drodze. Wraz z kilkoma innymi kapłanami z kowenu przybyła do kaplicy Malfoyów znacznie wcześniej niż pozostali żałobnicy, aby przygotować ołtarz, na którym miało odbyć się nabożeństwo. Sama jednak uparcie przez ten czas milczała; gdy jeden z kuzynów poprosił służbę o wskazanie miejsca, w którym spoczywała trumna Simone, okazało się, że kobieta została skremowana. Nie była przekonana co do tego rodzaju pochówku; jej zdaniem palenie ciał na stosie pod gołym niebem, aby stały się jednością z naturą, nigdy nie mogło równać się z wrzucaniem do metalowego pieca, jednakże z szacunku do młodego wdowca nie wyraziła swych myśli.
W kaplicy było duszno; zapach kadzideł mieszał się z zapachem kwiatów oraz perfum stale przybywających gości, aż zaczęło kręcić się jej w głowie. Wreszcie Elliott zakończył swoje przemówienie, a prowadzona przez jednego ze swych kuzynów Hesperia wkroczyła na podwyższenie, by rozpocząć rytuał.
— Tak mocno się starała i tak daleko zaszedła, lecz przed obliczem Matki to i tak nie ma znaczenia… Simone Malfoy musiała upaść w otchłań i stracić najcenniejszy dar, dar życia, aby zjednoczyć się ze Stwórczynią… — rzekła kapłanka, patrząc przed siebie zasnutymi bielmem oczyma — Dziś żegnamy naszą siostrę Simone, lecz nie jest to ostateczne pożegnanie… Będzie wciąż obecna w naszych serca, będzie jaskółką zwiastującą wiosnę i szumem strumienia, będzie letnią burzą i wiatrem poruszającym korony drzew. Albowiem wszystkie dzieci Matki, stają się z Nią jednością.
Po tym Hesperia zaczęła śpiewać modlitewne pieśni w unisonie z innymi kapłanami. Kaplica wypełniła się dymem kadzideł, szczypiących w oczy i drapiących w gardło; w takiej scenerii urna z prochami Simone została złożona w rodzinnej krypcie Malfoyów. Macmillianówna wniosła jeszcze jeden hymn ku czci Matki, zanim drzwi prowadzące do miejsca spoczynku zmarłej zostały całkowicie zamknięte.
Po wszystkim wraz z innymi przybyszami z kowenu opuściła kaplicę, pozostawiając żałobników z własnymi refleksjami.