03.10.2024, 05:29 ✶
W każdych innych okolicznościach ta cała sytuacja wydawałaby mu się kosmicznie zabawna; ale fakt że musiał brać bezpośrednio w tym udział sprawiał, że żołądek wywracał mu się do góry nogami, a humor od razu stawał się niezwykle parszywy. Żałował, że nie zrobił sobie przysługi i nie opuścił Dziurawego Kotła zaraz po tym, kiedy uwolnili ich ze sceny. Ale nie, musiał wpaść na cudowny pomysł, by zająć Lorraine chociaż odrobinę czasu i wysiedzieć do końca tego całego cyrku.
Raport, który musiał potem wysmarować, palił go okrutnie w dumę, nawet jeśli w Kotle gotowy był uśmiechać się z wyższością do aurora, który został wysłany w odpowiedzi na jego wezwanie. Bo już kreśląc tych parę słów wiedział, co zaraz nadejdzie. Wyobrażał sobie plotki jeszcze zanim te zdążyły rozbrzmieć w kiblach i stołówce - wystarczyłaby jedna osoba, która miałaby w pamięci jego przyjaźń z Borginem, żeby ruszyć to koło spierdolenia i tak też się stało.
Atreus zmęł przekleństwo, kiedy posłał jakąś pożal się boże wersję zaklęcia, która nie miała szans ze stworzoną przez Lestrange'a tarczą. Potem wcale nie było lepiej, bo stworzony przez niego podmuch uderzył w zaklęcie z mocą, ale nie zdołał przebić się i chociażby zachwiać postawą przeciwnika.
Słysząc głos Lou, zawahał się. Niby w jego zachowaniu nie było niczego nadzwyczajnego, ale Lestrange uderzał właśnie w tematy zbyt świeże i zbyt drażliwe jak na gusta Atreusa. Był zły. Wściekły. I gdyby nie fakt że znajdowali się na parkiecie pojedynkowym Srebrnych Różdżek, to Bulstrode'owi przeszło przez myśl przetrzeć nim parkiet, ale ręcznie. Zacisnął na moment zęby, bo walczył sam ze sobą i doskonale wiedział, że tę walkę przegra z kretesem. Sprawa Borgina wcale nie była taka jawna - wiedzieli o niej pracownicy Departamenty Przestrzegania Prawa i tylko ci, którzy pracowali w brygadzie i biurze aurorów. I właśnie dlatego powinien siedzieć z gębą na kłódkę. Problem polegał na tym, że tak jak doskonale wiedział to Lou, Atreus nie mógł zakładu odrzucić.
- A co, nie możesz zapytać go sam? Jestem absolutnie przekonany, że koledze który nie nosi plakietki aurora byłby się w stanie zwierzyć ze swojego nowego miejsca zamieszkania.
Przyjął pozycję, dokładnie tak jak jego przeciwnik, w głowie odliczając grzecznie do trzech. No, może do dwóch i pół, bo tak samo jak lubił zakłady to lubił też wygrywać. A potem machnął różdżką, ruchem nadgarstka związując zaklęcie, które miało w dłoni Louvaina utworzyć bańkę ciśnienia i wyrzucić mu różdżkę z dłoni.
kształtowanie na wytrącenie różdżki
Raport, który musiał potem wysmarować, palił go okrutnie w dumę, nawet jeśli w Kotle gotowy był uśmiechać się z wyższością do aurora, który został wysłany w odpowiedzi na jego wezwanie. Bo już kreśląc tych parę słów wiedział, co zaraz nadejdzie. Wyobrażał sobie plotki jeszcze zanim te zdążyły rozbrzmieć w kiblach i stołówce - wystarczyłaby jedna osoba, która miałaby w pamięci jego przyjaźń z Borginem, żeby ruszyć to koło spierdolenia i tak też się stało.
Atreus zmęł przekleństwo, kiedy posłał jakąś pożal się boże wersję zaklęcia, która nie miała szans ze stworzoną przez Lestrange'a tarczą. Potem wcale nie było lepiej, bo stworzony przez niego podmuch uderzył w zaklęcie z mocą, ale nie zdołał przebić się i chociażby zachwiać postawą przeciwnika.
Słysząc głos Lou, zawahał się. Niby w jego zachowaniu nie było niczego nadzwyczajnego, ale Lestrange uderzał właśnie w tematy zbyt świeże i zbyt drażliwe jak na gusta Atreusa. Był zły. Wściekły. I gdyby nie fakt że znajdowali się na parkiecie pojedynkowym Srebrnych Różdżek, to Bulstrode'owi przeszło przez myśl przetrzeć nim parkiet, ale ręcznie. Zacisnął na moment zęby, bo walczył sam ze sobą i doskonale wiedział, że tę walkę przegra z kretesem. Sprawa Borgina wcale nie była taka jawna - wiedzieli o niej pracownicy Departamenty Przestrzegania Prawa i tylko ci, którzy pracowali w brygadzie i biurze aurorów. I właśnie dlatego powinien siedzieć z gębą na kłódkę. Problem polegał na tym, że tak jak doskonale wiedział to Lou, Atreus nie mógł zakładu odrzucić.
- A co, nie możesz zapytać go sam? Jestem absolutnie przekonany, że koledze który nie nosi plakietki aurora byłby się w stanie zwierzyć ze swojego nowego miejsca zamieszkania.
Przyjął pozycję, dokładnie tak jak jego przeciwnik, w głowie odliczając grzecznie do trzech. No, może do dwóch i pół, bo tak samo jak lubił zakłady to lubił też wygrywać. A potem machnął różdżką, ruchem nadgarstka związując zaklęcie, które miało w dłoni Louvaina utworzyć bańkę ciśnienia i wyrzucić mu różdżkę z dłoni.
kształtowanie na wytrącenie różdżki
Rzut PO 1d100 - 60
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 1
Krytyczna porazka
Krytyczna porazka