03.10.2024, 09:02 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.10.2024, 12:50 przez Brenna Longbottom.)
- Informację dostali wszyscy, ale nie mam pojęcia, kto się pojawi - powiedziała Brenna do Erika, gdy brat wkroczył do kuchni. Wpakowała sobie do ust ciasteczko, a potem zalała herbatę w jednym z kubków. Uśmiechnęła się do wuja, kiedy ten się pojawił, a później przywitała Thomasa.
- Cześć, Tommy, pączki zawsze mile widziane, ale polecam najpierw coś konkretniejszego, zanim weźmie się za deser. Millie? Czego ci nałożyć? - spytała Brenna, zabierając się za wrzucanie najpierw na swój talerz mięsa i ziemniaków, a potem spoglądając na Mildred. Takim bardzo wymownym wzrokiem, sugerującym, że Moody może wybrać, co trafi na jej talerz, ale że coś na ten trafi na pewno.
Czekała aż wszyscy zajmą miejsca, zaleją sobie kawę czy herbatę, sięgną po to, co akurat będą mieli ochotę zjeść i wymienią pierwsze słowa powitania. Sama też w tym czasie zmiotła część swojej porcji, niezbyt dużej, bo raz, obliczonej na to, by zjedzenie jej nie zajęło Brennie dużo czasu, dwa - ponieważ zamierzała jeszcze zjeść parę ciastek. I najwyraźniej pączka. I może jakąś czekoladkę.
– Jest kilka spraw do omówienia – powiedziała w końcu, przesuwając spojrzeniem po zgromadzonych. – Po pierwsze, dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą: Stanley Borgin jest od paru tygodni poszukiwany. Prawdopodobnie dostarczył do Biura Aurorów głowę mężczyzny, zamordowanego przez śmierciożerców. Ta informacja nie jest jawna. Wygląda na to, że nawet niektórzy aurorzy nie wiedzą, za co jest poszukiwany.
Czy Brenna rozumiała tę decyzję? Absolutnie nie. Nie pojmowała, jaki cel przyświecał Harper w nieinformowaniu, że do niedawna w Ministerstwie pracował śmierciożerca ludzi, którzy mieli z nim styczność i teraz mieli go znaleźć. Ale nie miała na to wpływu. Informacja o Stanleyu nie była raczej żadną nowością – wszyscy powiązani z Crawleyami wiedzieli, że Borginowie nie są ich przyjaciółmi. Po prostu teraz… mieli potwierdzenie.
– Znikł z powierzchni ziemi po rozmowie z Harper. Może wyjechał z Anglii, może ukryła go gdzieś rodzina, może siedzi na Podziemnych Ścieżkach. Stanley Borgin prawdopodobnie jest lub był w jakiś sposób związany ze Stellą Avery. Widziałam u niej jego portret. Ona nie wie, że jest poszukiwany, wątpię, by udawała, rozmawiała o nim ze mną bez oporów, mówiła o nim bardzo ciepło. W związku z tym należy na nią uważać. – Było to coś, co pewnie aurorzy odkryli, ale że Brenna oficjalnie miała nie znać szczegółów i nie wiedziała, kto prowadzi nawet sprawę, nie mogła się upewnić w tym względzie. Nie była w końcu pewna, czy ta dwójka to para: wszak ojciec Stanleya był nieznany, czy rodzina Stelli by na to pozwoliła…? – Jego kuzyni zawsze byli z nim mocno związani. Anthony Borgin, chociaż najwyraźniej nie wie wszystkiego o rodzinnych interesach, praktycznie na pewno pomaga mu w ten czy inny sposób – podjęła, z kamiennym wyrazem twarzy. Anthony zaprzeczał przynależności do śmierciożerców, ale jednocześnie, kiedy oskarżyła go o samą współpracę… to już tutaj nawet nie próbował się wykręcać.
Nie miałem wyboru.
Rodzina zdecydowała za niego.
Co za cholerne brednie.
Brenna nie miała prawa wiedzieć, w czym i jak głęboko siedział, ale już zdecydowanie miała pełne prawo do ostrożności i zalecania jej innym. Wszystko, co Tony jej powiedział, jasno wskazywało, że nieważne, co się stanie – będzie wspierał swoją rodzinę, bo nie ma wyboru. Nie mieli żadnych dowodów przeciwko niemu, była tylko ta jedna rozmowa i Brenna mogła co najwyżej po prostu dalej dbać, aby przypadkiem Tony nie trafił na jakieś przyjęcie w Warowni, nijak nie było pola do jakichkolwiek działań, ale wypadało poinformować o tym wszystkim.
– Wszystko, co trafi do niego albo do reszty kuzynostwa może więc trafić do Stanleya, jeśli nawet sami nie współpracują bezpośrednio ze śmierciożercami. Sam Anthony ma wżenić się w jedną z gałęzi rodu Greengrassów, a ponieważ Roselyn mieszka w Dolinie… to trzeba liczyć się z tym, że tam gdzie ona, tam Borgin – powiedziała, tu zerkając na brata, jakby podejrzewała, że on jej wyśle zaraz jakieś zaproszenie na ich najbliższe przyjęcie, no bo w końcu sąsiadka, nawet jak nigdy nie utrzymywali zażyłych kontaktów, a Roselyn przyprowadzi Anthony’ego, a Anthony strzeli avadą w Dorę. Dziewczę słynęło głównie jako piękność i naukowiec, poza tym Brenna nie wiedziała o pannie nic, ale skoro teraz występowała w dwupaku z Tonym, to wolała jej unikać. Raz, bo Stanley i rozmówka z Anthonym, dwa… bo rozmowa z Anthonym. Znowu. – Jakieś komentarze do tej sprawy? Kolejne sprawy do omówienia to… przepowiednie na jesień, ostatnie poczynania, informacje od was oraz rzeczy organizacyjne.
Tura do 6.10, godzina 9.00.
- Cześć, Tommy, pączki zawsze mile widziane, ale polecam najpierw coś konkretniejszego, zanim weźmie się za deser. Millie? Czego ci nałożyć? - spytała Brenna, zabierając się za wrzucanie najpierw na swój talerz mięsa i ziemniaków, a potem spoglądając na Mildred. Takim bardzo wymownym wzrokiem, sugerującym, że Moody może wybrać, co trafi na jej talerz, ale że coś na ten trafi na pewno.
Czekała aż wszyscy zajmą miejsca, zaleją sobie kawę czy herbatę, sięgną po to, co akurat będą mieli ochotę zjeść i wymienią pierwsze słowa powitania. Sama też w tym czasie zmiotła część swojej porcji, niezbyt dużej, bo raz, obliczonej na to, by zjedzenie jej nie zajęło Brennie dużo czasu, dwa - ponieważ zamierzała jeszcze zjeść parę ciastek. I najwyraźniej pączka. I może jakąś czekoladkę.
– Jest kilka spraw do omówienia – powiedziała w końcu, przesuwając spojrzeniem po zgromadzonych. – Po pierwsze, dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą: Stanley Borgin jest od paru tygodni poszukiwany. Prawdopodobnie dostarczył do Biura Aurorów głowę mężczyzny, zamordowanego przez śmierciożerców. Ta informacja nie jest jawna. Wygląda na to, że nawet niektórzy aurorzy nie wiedzą, za co jest poszukiwany.
Czy Brenna rozumiała tę decyzję? Absolutnie nie. Nie pojmowała, jaki cel przyświecał Harper w nieinformowaniu, że do niedawna w Ministerstwie pracował śmierciożerca ludzi, którzy mieli z nim styczność i teraz mieli go znaleźć. Ale nie miała na to wpływu. Informacja o Stanleyu nie była raczej żadną nowością – wszyscy powiązani z Crawleyami wiedzieli, że Borginowie nie są ich przyjaciółmi. Po prostu teraz… mieli potwierdzenie.
– Znikł z powierzchni ziemi po rozmowie z Harper. Może wyjechał z Anglii, może ukryła go gdzieś rodzina, może siedzi na Podziemnych Ścieżkach. Stanley Borgin prawdopodobnie jest lub był w jakiś sposób związany ze Stellą Avery. Widziałam u niej jego portret. Ona nie wie, że jest poszukiwany, wątpię, by udawała, rozmawiała o nim ze mną bez oporów, mówiła o nim bardzo ciepło. W związku z tym należy na nią uważać. – Było to coś, co pewnie aurorzy odkryli, ale że Brenna oficjalnie miała nie znać szczegółów i nie wiedziała, kto prowadzi nawet sprawę, nie mogła się upewnić w tym względzie. Nie była w końcu pewna, czy ta dwójka to para: wszak ojciec Stanleya był nieznany, czy rodzina Stelli by na to pozwoliła…? – Jego kuzyni zawsze byli z nim mocno związani. Anthony Borgin, chociaż najwyraźniej nie wie wszystkiego o rodzinnych interesach, praktycznie na pewno pomaga mu w ten czy inny sposób – podjęła, z kamiennym wyrazem twarzy. Anthony zaprzeczał przynależności do śmierciożerców, ale jednocześnie, kiedy oskarżyła go o samą współpracę… to już tutaj nawet nie próbował się wykręcać.
Nie miałem wyboru.
Rodzina zdecydowała za niego.
Co za cholerne brednie.
Brenna nie miała prawa wiedzieć, w czym i jak głęboko siedział, ale już zdecydowanie miała pełne prawo do ostrożności i zalecania jej innym. Wszystko, co Tony jej powiedział, jasno wskazywało, że nieważne, co się stanie – będzie wspierał swoją rodzinę, bo nie ma wyboru. Nie mieli żadnych dowodów przeciwko niemu, była tylko ta jedna rozmowa i Brenna mogła co najwyżej po prostu dalej dbać, aby przypadkiem Tony nie trafił na jakieś przyjęcie w Warowni, nijak nie było pola do jakichkolwiek działań, ale wypadało poinformować o tym wszystkim.
– Wszystko, co trafi do niego albo do reszty kuzynostwa może więc trafić do Stanleya, jeśli nawet sami nie współpracują bezpośrednio ze śmierciożercami. Sam Anthony ma wżenić się w jedną z gałęzi rodu Greengrassów, a ponieważ Roselyn mieszka w Dolinie… to trzeba liczyć się z tym, że tam gdzie ona, tam Borgin – powiedziała, tu zerkając na brata, jakby podejrzewała, że on jej wyśle zaraz jakieś zaproszenie na ich najbliższe przyjęcie, no bo w końcu sąsiadka, nawet jak nigdy nie utrzymywali zażyłych kontaktów, a Roselyn przyprowadzi Anthony’ego, a Anthony strzeli avadą w Dorę. Dziewczę słynęło głównie jako piękność i naukowiec, poza tym Brenna nie wiedziała o pannie nic, ale skoro teraz występowała w dwupaku z Tonym, to wolała jej unikać. Raz, bo Stanley i rozmówka z Anthonym, dwa… bo rozmowa z Anthonym. Znowu. – Jakieś komentarze do tej sprawy? Kolejne sprawy do omówienia to… przepowiednie na jesień, ostatnie poczynania, informacje od was oraz rzeczy organizacyjne.
Tura do 6.10, godzina 9.00.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.