03.10.2024, 17:36 ✶
Bez zainteresowania minęła jakieś stanowisko z kocami i pościelami, kolejne, obsługiwane przez kilku obcokrajowców i parę innych, na których nie zauważyła niczego podejrzanego. Przystawała czasem przy tych mniejszych, obsługiwanych przez samotnych mężczyzn - wszak do Thomasa dotarły plotki na temat mężczyzny właśnie. I wreszcie przy jednym z nich, kiedy przyglądała się oferowanym produktom, jej wzrok padł na jedną ozdobę, niczym nie wyróżniającą się pośród innych… nie w oczach mugola.
Hipogryf.
- Dzieła włoskich mistrzów renesansu na targowisku, nie w muzeum? - spytała Brenna, ale wesołym tonem, obdarzając mężczyznę uśmiechem, ot na zasadzie wyrażenia absolutnej niewiary wobec pochodzenia biżuterii, ale przy gotowości obejrzenia jej mimo to. Była w końcu ładna. I tania.
A poza tym przeklęta.
– Nietypowy wzór. To gryf? – spytała, wskazując hipogryfa palcem, by zwrócić na charakterystyczną błyskotkę uwagę Thomasa. Mugole nie znali hipogryfów, za to gryfy już jak najbardziej. Ale na tym konkretnym zwierzę było nazbyt dokładnie oddane, aby mógł to być przypadek. - To byłby doskonały prezent dla Mabel, nie uważasz?
Oczywiście po jej trupie. Ale nie mogła tego dotknąć, nie mogła założyć, tak samo jak nie mogła zaatakować czarownika pośród tylu mugoli, czy sprowokować, żeby on zaatakował pierwszy. Nie mogła jednak też zostawić tutaj tej błyskotki, zaryzykować, że zaraz kupi ją jakiś mugol. Za to zapakowanie, by komuś wręczyć… o to mogła poprosić. Przesunęła spojrzeniem po reszcie biżuterii. Chyba cała nie była przeklęta? Ale które z tych ozdób mogły takie być?
– Proszę zapakować. Poleca pan coś jeszcze? Któreś wykonał jakiś szczególnie utalentowany mistrz? Mogłabym wziąć coś dla siebie. Tommy, może wybierzesz coś dla Nory? Są ładne i nie takie drogie, będziesz miał prezent na ślub – powiedziała, spoglądając na Thomasa, bo może on będzie w stanie lepiej niż ona wyłowić te podejrzane przedmioty. Celowo wymieniała różne imiona: po co sprzedawca miałby polecać jej kolejny, przeklęty przedmiot, gdyby oba były dla niej? Na jedną mugolkę wszak starczy jedno przekleństwo.
Uśmiechała się ciągle, ale ten uśmiech nie był szczery, nie sięgał oczu, które rzadko patrzyły na Figga z takim chłodem jak teraz. A może nawet nie spojrzała tak na niego nigdy?
Myślała o tym, że do tego stoiska zaraz podeszłaby inna, mugolska para. Że jakiś chłopak zawiesiłby wisiorek na szyi swojej partnerki: że wybraliby prezent dla innej Mabel, dla innej Nory, wraz ze srebrem podarowując im klątwę.
Cierpieliby.
Może by umarli.
Z powodu podarku, wręczonego ze szczerego serca, z powodu nienawiści kogoś, kogo nigdy nie poznali, a kto nienawidził ich za sam fakt istnienia.
W jej głowie już układały się plany, a nawet kilka, jak mogli załatwić tę sprawę tak, by mugole nie stali się jej świadkiem. Przez chwilę rozważała wezwanie wsparcia: ale gdyby stąd odeszli, a kupiliby to co przeklęte, czarownik mógłby w tym czasie zniknąć.
Hipogryf.
- Dzieła włoskich mistrzów renesansu na targowisku, nie w muzeum? - spytała Brenna, ale wesołym tonem, obdarzając mężczyznę uśmiechem, ot na zasadzie wyrażenia absolutnej niewiary wobec pochodzenia biżuterii, ale przy gotowości obejrzenia jej mimo to. Była w końcu ładna. I tania.
A poza tym przeklęta.
– Nietypowy wzór. To gryf? – spytała, wskazując hipogryfa palcem, by zwrócić na charakterystyczną błyskotkę uwagę Thomasa. Mugole nie znali hipogryfów, za to gryfy już jak najbardziej. Ale na tym konkretnym zwierzę było nazbyt dokładnie oddane, aby mógł to być przypadek. - To byłby doskonały prezent dla Mabel, nie uważasz?
Oczywiście po jej trupie. Ale nie mogła tego dotknąć, nie mogła założyć, tak samo jak nie mogła zaatakować czarownika pośród tylu mugoli, czy sprowokować, żeby on zaatakował pierwszy. Nie mogła jednak też zostawić tutaj tej błyskotki, zaryzykować, że zaraz kupi ją jakiś mugol. Za to zapakowanie, by komuś wręczyć… o to mogła poprosić. Przesunęła spojrzeniem po reszcie biżuterii. Chyba cała nie była przeklęta? Ale które z tych ozdób mogły takie być?
– Proszę zapakować. Poleca pan coś jeszcze? Któreś wykonał jakiś szczególnie utalentowany mistrz? Mogłabym wziąć coś dla siebie. Tommy, może wybierzesz coś dla Nory? Są ładne i nie takie drogie, będziesz miał prezent na ślub – powiedziała, spoglądając na Thomasa, bo może on będzie w stanie lepiej niż ona wyłowić te podejrzane przedmioty. Celowo wymieniała różne imiona: po co sprzedawca miałby polecać jej kolejny, przeklęty przedmiot, gdyby oba były dla niej? Na jedną mugolkę wszak starczy jedno przekleństwo.
Uśmiechała się ciągle, ale ten uśmiech nie był szczery, nie sięgał oczu, które rzadko patrzyły na Figga z takim chłodem jak teraz. A może nawet nie spojrzała tak na niego nigdy?
Myślała o tym, że do tego stoiska zaraz podeszłaby inna, mugolska para. Że jakiś chłopak zawiesiłby wisiorek na szyi swojej partnerki: że wybraliby prezent dla innej Mabel, dla innej Nory, wraz ze srebrem podarowując im klątwę.
Cierpieliby.
Może by umarli.
Z powodu podarku, wręczonego ze szczerego serca, z powodu nienawiści kogoś, kogo nigdy nie poznali, a kto nienawidził ich za sam fakt istnienia.
W jej głowie już układały się plany, a nawet kilka, jak mogli załatwić tę sprawę tak, by mugole nie stali się jej świadkiem. Przez chwilę rozważała wezwanie wsparcia: ale gdyby stąd odeszli, a kupiliby to co przeklęte, czarownik mógłby w tym czasie zniknąć.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.