03.10.2024, 20:21 ✶
Podziwiam występy na widowni, zerkam na kolegę Ministry, a potem zwracam się do rozmówcy obok
Selwyn zjawił się na miejscu z odpowiednio
uformowanymi uszami, jak i w złotym wieńcu, którego zdobienia znalazły swoje przedłużenie na skroniach Selwyna w postaci domalowanych złotą farbką dyskretnych zawijasów i chociaż czarodziej preferował raczej garnitury, tak dzisiaj uznał, że jego wygląd świetnie będzie komplementowała białą szata z wyszytymi złotymi wzorami liści.
Wystąpienie Baldwina nie mogło mu nie przypaść do gustu, bo chociaż miał słabość do muzyki, tak w jego sercu istniało specjalne miejsce dla aktorów recytujących sonety, głosem który jedynie zapraszał do dalszego słuchania.
Kolejna artystka, była oczywiście jego faworytką. Może i był w tym nieco stronniczy, ale przecież nawet gdyby nie znał Rity, to nie miałby żadnych wątpliwości, że senna opowieść, którą im przedstawiała, przyćmiła wystąpienie Baldwina, jak i rzuciła cień na wszystkie kolejne występy, bo nie było się co oszukiwać – to młoda Kelly otrzymała od niego najgłośniejsze oklaski.
Następna była Lorraine, z którą tańczył nie tak dawno temu na weselu Blacków. Fascynującą kobieta, wirującą wokół kolorów własnej aury i nici, która teraz prezentowała im teraz utwór, samym swoim brzmieniem przywodzący na myśl wodospad, nad którym przesiadywały elfy, a który za pomocą magii, przemówił i zaczął dzielić się swoją melodią.
Występ Oleandra, był natomiast świetnym dopełnieniem całości i Jonathan z miłym zaskoczeniem odkrył, że dał się w pełni porwać muzyce młodego artysty, której tony prosiły wręcz by pozostał w świecie muzyki na zawsze, tak samo jak fae próbowały zaciągnąć śmiertelników do swoich krain.
Niestety wystąpienia się zakończyły, chociaż przemowa ich gospodyni, jak i to zaskoczenie niektórych, wywołały uśmiech na jego twarzy i oczywiście zamierzył nagrodzić je brawami. No proszę, najwidoczniej pan Remington jedynie marnował swój talent w ich biurze.
Rzeczywistość niestety szybko do niego powróciła, najpierw przyjrzał się uważnie towarzyszącemu Ministrze Magii czarodziejowi, próbując podejrzeć jego nici, zwłaszcza wobec Jenkins i nie ważne jaki był wynik tego przedsięwzięcia, obrócił się do siedzących obok Jessiego i Morpheusa, tylko po to, by jego ciało przeszedł zimny dreszcz, gdy rozpoznał głos osoby siedzącej obok niego z drugiej strony.
Nie, nie, nie.
Przez jego głowę przemknęła od razy milion myśli. Musiał dać jakoś znać Morpheusowi. Musiał zabrać stąd jego, Jessiego i Ritę. Co robić? Ignorować? Nie zwracać na siebie uwagi? To byłoby pewnie rozsądne, ale… Ale złość szybko odepchnęła zmartwienie i pokierowała jego kolejnymi czynami. Tak bezczelnie jak tylko mógł, i niewiele przy tym myśląc, odwrócił się w stronę hrabiego, wtrącając się w prowadzona przez niego rozmowę.
– Oh, pan tutaj? Cóż za niespodzianka, myślałem, że żył pan w przeświadczeniu, że Anglia nie jest miejscem dla pana. Ale widzę, że francuskie nawyki wcale pana nie opuściły, bo ma pan rękaw ubrudzony czerwonym winem – Nie miał, ale niech się zirytuje. Jonathan mówił głośno i pewnie siebie, tak by siedzący obok Morpheus, pomimo całego dźwiękowego chaosu, zwrócił uwagę na ich sąsiada.
Percepcja nici kolegi Ministry (III)
Rzut Z 1d100 - 58
Sukces!
Sukces!