Nie da się ukryć, że panna Yaxley wyróżniała się nawet na tle czarodziejów. Nosiła się jak typowa łowczyni potworów, to prawda. Zdecydowanie nie znalazła się w tym miejscu przypadkiem.
Czuła się też całkiem swobodnie, jakby nie była tu pierwszy raz. Jej profesja łączyła się z odwiedzinami podobnych miejsc, musiała bowiem dosyć często powiększać swój ekwipunek. Niektóre bestie potrafiły być bardzo paskudne, przez co niszczyły jej ukochane zabawki. Przywiązywała się do nich i nie lubiła ich tracić, dobre ostrze było w końcu przedłużeniem dłoni, tak samo jak różdżka.
- To wspaniale, chętnie je obejrzę. - Póki co, sama nadal nie do końca wiedziała, co powinna kupić, aczkolwiek nie było to dla niej większym problemem. Mogłaby pozwolić sobie na zakup nawet połowy zawartości tej pracowni. Była bogata, bardzo bogata, chociaż na pierwszy rzut oka raczej trudno było się tego domyślić.
Podeszła jeszcze bliżej, oparła się o ladę i sięgnęła po niewielki sztylet, który mężczyzna podsunął jej pod ręce. Wzięła go w dłoń, aby sprawdzić jak leżał, był stosunkowo lekki, mogłabym nim szybko zadawać ciosy, runy pomagały w walce z magią, co też działało na korzyść. W sumie całkiem ładna zabawka. - Czy jest szansa, abyś dostosował go dla osoby leworęcznej? - Było to dosyć ważne pytanie, bo panna Yaxley była mańkutem, dlatego zazwyczaj sięgała po broń robioną na jej zamówienie. Jasne, potrafiłaby się posługiwać tą standardową, ale wolałaby mieć coś, co będzie w pełni odpowiadało jej ciału.
- Czy teraz to już trochę za późno? - Nie miała pojęcia, w jaki sposób pracował. Może lepiej by było stworzyć coś specjalnie dla niej, od podstaw. Nie znała się specjalnie na rzemieślnictwie, zdarzyło jej się czasem coś oskórować, ale to byłoby na tyle.
- Geraldine Yaxley. - Wypadało odwdzięczyć się tym samym. Nie miała pojęcia, czy będzie ją kojarzył z imienia, ale jeśli był kowalem to na pewno poznał kogoś z jej rodziny, od pokoleń korzystali z ich usług. Byli jedną z nielicznych rodzin, która przywiązywała ogromną wagę do tego, aby uczyć dzieciaki posługiwać się bronią, nie sięgali tylko po magię, szybko się to pewnie nie zmieni, bo chowali kolejne pokolenia łowców.
- Jest takie prawdopodobieństwo, bo pojawiam się w różnych miejscach i znikam. - O większości z nich zapominała, tak samo jak ludzi, których poznawała, zbyt wielu ich się przewijało przez jej życie.