• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[28/08/1972] Metodyka oceny rigor mortis w praktyce tarocisty

[28/08/1972] Metodyka oceny rigor mortis w praktyce tarocisty
nefelibata
oh, how can we atone
for the secrets
we've been shown?
wiek
23
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uczę się
Specyficzna, nieco dziwna, filigranowa panienka z jeszcze ciekawszą fryzurą - z przodu, po obu stronach twarzy, dwa dłuższe pasma opadają na wysokość obojczyków, natomiast reszta brązowych włosów sięga nieco dalej niż broda. Mierzy niewiele ponad metr sześćdziesiąt, co najwyżej parę centymetrów, czym bardzo kontrastuje z resztą rodzeństwa. Posiada duże sarnie oczy, patrzące na świat z naiwnością dziecka - tak jakby wzrok uciekał gdzieś dalej, hen poza horyzont. Ubiera się dziewczęco, próbuje być elegancka, ale żyje skromnie - zwykle można spotkać ją we wszelakich sweterkach, spódnicach i sukienkach w kratę, które utrzymuje w palecie wszelakich odcieni brązu i beżu. Uwielbia motywy nawiązujące do natury, nadruki z kwiatkami, grzybami i liśćmi.

Scylla Greyback
#6
03.10.2024, 23:05  ✶  
Scylla postrzegała Peregrinusa jako człowieka, który tak samo jak ona zaglądał w przyszłość, ale z zupełnie innym podejściem. Gdzie Trelawney wydawał się szukać konkretów, trzymać się rzeczywistości, Greyback płynęła wśród mglistych obrazów, nie próbując ich wyjaśnić ani zrozumieć. Nie potrzeba było tu wielkich słów, by między nimi nawiązała się nić subtelnego porozumienia. Byli jak dwa różne aspekty tej samej zdolności - on szukał odpowiedzi, ona w niepewności czekała na jej nadejście.

Gdy zbliżyła się do kuli, jej wzrok rozmywał się, jakby patrzyła daleko poza nią, widząc więcej, niż mógł dostrzec ktokolwiek inny, choć nikt by tego nie powiedział, patrząc na jej niepozorną postać. Scylla zawsze wydawała się zamyślona, a jednocześnie obecna - jakby była tu i gdzieś indziej jednocześnie. Wybiegała w przyszłość tak głęboko, że niejednokrotnie traciła z oczu to, co jeszcze miało miejsce w teraźniejszości.

Kiedy Peregrinus zwrócił się do niej, jego pytania odbiły się echem w jej myślach, ale nie zbudziły w niej natychmiastowej reakcji. Jej głowa powoli uniosła się, a oczy, wciąż delikatnie zamglone, spojrzały na niego. Jej twarz wyrażała cichy spokój, niemal jak dziecko, które wciąż nie zrozumiało wszystkich tajemnic świata, ale wcale nie pragnęło tego zrozumienia.
- Charles... - powtórzyła jego imię, brzmiąc jakby próbowała sobie przypomnieć, czy w ogóle kojarzy taką osobę. W rzeczywistości jednak doskonale wiedziała, o kogo chodzi, była wręcz podekscytowana na myśl o nim, ale w momencie gdy Trelawney o nim wspomniał, Scylla była duchem przy nieżyjącym Mulciberze i nie mogła się od ręki otrząsnąć. Zupełnie jakby musiała się upewnić, że oczy Roberta na pewno pozostaną zamknięte. - Uhm... Sama do niego poszłam. Wiesz, przywitać się. Przyniosłam mu też ciastka - oznajmiła zupełnie szczerze, teraz już nieskrępowana ani widmami przeszłości, ani spotkaniem z Charlesem. Głową skinęła w kierunku słodyczy, które leżały na stole nieopodal, by dać znać, że nowy narybek dostał dokładnie to samo co reszta.
- Zaprosił mnie na kawę - oznajmiła nagle niepytana, ale nie patrzyła wtedy na Peregrinusa. Ba, powiedziała to tak, jakby podawała mu prognozę pogody, nieco niezręcznie i bez większych emocji. Nie oznaczało to jednak, że nie cieszyła się na prawdopodobnie randkę z Charliem, wręcz przeciwnie - po prostu nigdy wcześniej nie była na żadnej i nie wiedziała, jak wyrazić swoje nerwowe zadowolenie, dlatego na jej twarzy widać było jedynie jeszcze większe zagubienie niż zazwyczaj.

- Och - wydała z siebie dźwięk zrozumienia, gdy spowinowacenie Dolohovów i Mulciberów zostało jej trochę lepiej zobrazowane, ale nadal miała w głowie wiele pytań. Nie chciała zadawać ich wszystkich, wściubianie nosa w nieswoje sprawy nigdy nie wyszło jej na dobre, a ponadto zwykle okazywało się niegrzeczne. Poza tym Peregrinus nie wydawał się być człowiekiem, który lubił dużo mówić, więc nie chciała go do tego zmuszać. - Myślisz, że Lyssa będzie smutna z tego powodu? - Zapytała, ale wisiał nad tym pytaniem jedynie cień dobrych intencji. Oczywiście nie chciała, aby dziewczyna cierpiała zbytnio, bo przecież mimo swoich wielu kilku... wad nie była złą osobą, ale Scylla przeczuwała, że w złym humorze Lyssa będzie się im jeszcze bardziej naprzykrzać niż zwykle. Gorąco więc liczyła, że Peregrinus odpowie przecząco. 

Trelawney, zgadzając się na pomoc z ćmą, miał okazję na ujrzenie czegoś niecodziennego; Scylla uśmiechnęła się szeroko, odsłaniając zęby, uradowana wręcz, że chce owada dla niej potrzymać. Włożyła w transfer całe swoje skupienie, więc Peregrinus znowu mógł dojrzeć coś nowego - w pełni obecne spojrzenie wieszczki, która poświęcała chyba całą moc przerobową swojego mózgu, aby ćma nie wyleciała im spomiędzy palców.
Kiedy ją wypuściła, patrzyła na gwałtownie trzepotanie drobnych skrzydełek z zapartym tchem. Peregrinus na szczęście bezbłędnie przewidział trajektorię lotu i bezbłędnie przejął opiekę nad stworzeniem. Gdy Scylla w końcu wzięła oddech, brzmiała tak, jakby miała się zapowietrzyć z zachwytu.
- Ta ćma przyleciała do ciebie jak do ognia - pochwaliła go, a potem stała niezręcznie z głupim uśmiechem, aż nie przypomniała sobie, że miała założyć sweter. Zabrała się za to, ale potrzebowała chwili, aby odnaleźć się w obecnym układzie i zlokalizować frywolnie dyndający rękaw. Obróciła się kilkukrotnie wokół własnej osi, jak pies próbujący złapać własny ogon, ale w końcu się udało.
- Dziękuję! Możesz mi ją oddać - oświadczyła i wystawiła ręce, ale zawahała się na moment, bo przypomniała sobie, że kiedy ona łapała ją w dłonie, nie szło jej tak zgrabnie jak Peregrinusowi. - A co jeśli ja ją wypuszczę? Nie jestem w tym tak dobra jak ty - Zapytała na głos, nawet niekoniecznie mężczyznę, ale samą siebie.


i poklękli spóźnieni u niedoli swej proga
by się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Peregrinus Trelawney (2986), Scylla Greyback (3121)




Wiadomości w tym wątku
[28/08/1972] Metodyka oceny rigor mortis w praktyce tarocisty - przez Peregrinus Trelawney - 11.09.2024, 11:57
RE: [28/08/1972] Metodyka oceny rigor mortis w praktyce tarocisty - przez Scylla Greyback - 11.09.2024, 22:53
RE: [28/08/1972] Metodyka oceny rigor mortis w praktyce tarocisty - przez Peregrinus Trelawney - 22.09.2024, 12:49
RE: [28/08/1972] Metodyka oceny rigor mortis w praktyce tarocisty - przez Scylla Greyback - 24.09.2024, 22:58
RE: [28/08/1972] Metodyka oceny rigor mortis w praktyce tarocisty - przez Peregrinus Trelawney - 28.09.2024, 20:32
RE: [28/08/1972] Metodyka oceny rigor mortis w praktyce tarocisty - przez Scylla Greyback - 03.10.2024, 23:05
RE: [28/08/1972] Metodyka oceny rigor mortis w praktyce tarocisty - przez Peregrinus Trelawney - 23.10.2024, 15:15
RE: [28/08/1972] Metodyka oceny rigor mortis w praktyce tarocisty - przez Scylla Greyback - 05.11.2024, 01:50
RE: [28/08/1972] Metodyka oceny rigor mortis w praktyce tarocisty - przez Peregrinus Trelawney - 14.12.2024, 12:50
RE: [28/08/1972] Metodyka oceny rigor mortis w praktyce tarocisty - przez Scylla Greyback - 22.12.2024, 22:34
RE: [28/08/1972] Metodyka oceny rigor mortis w praktyce tarocisty - przez Peregrinus Trelawney - 15.01.2025, 15:04
RE: [28/08/1972] Metodyka oceny rigor mortis w praktyce tarocisty - przez Scylla Greyback - 06.11.2025, 00:30

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa